Archiwa tagu: Sejm

WKURW SIĘ RODZI MOC STRUCHLEJE? CZARNA PARASOLKO MASZERUJ POD SIEDZIBĘ KEP!

Słuszny gniew na bezczelne olanie wysiłku Polek i Polaków, kierujących do Sejmu obywatelski projekt „Ratujmy Kobiety”, po raz kolejny ma szansę zwichnąć kariery polityczne kilku posłów i nie załatwić NICZEGO. Zapowiadane na środę 17 stycznia 2018 r. protesty mają być skierowane przeciwko partiom, których posłowie odpowiedzialni są za ulokowanie projektu w sejmowej toalecie i spuszczenie wody.

Oburzone i Oburzeni rozładują frustrację okazując złość sejmowym marionetkom. Trzecią dekadę kabaret na Wiejskiej serwuje przedstawienia na bazie tego samego scenariusza. Napisany został u zarania tzw. wolnej Polski przez biskupów, którzy reżyserują kolejne spektakle dla naiwnych. Wymiana marionetek odgrywających napisane role (często bez krzty talentu) nie zmieni jakości spektakli dla ubogich duchem i rozumem. W drugim szeregu tychże partii tupią nóżkami kolejne marionetki. Oczekują na szansę debiutu (ponownego zaistnienia) na scenie kabaretu z Wiejskiej. Występy zapewniają wysokie gaże i odcinanie kuponów od statusu „medialnej gwiazdy”.

Czy zatem logiczną i skuteczną obroną Waszych praw jest wymiana kukiełek? Pojawią się inne, z buźkami ładniejszymi, bo pełnymi frazesów dla Was w czas oferowania wyborczej kiełbasy. Po raz kolejny przetrawią i spuszczą wodę w sejmowej toalecie. Trafią tam Wasze żądania, nadzieje na zmianę, a będzie to efektem Waszej naiwności. Wiary, że wymiana kukiełkowej obsady zmieni jakość i finał następnego aktu. Oferują Wam ciągle „nowy” scenariusz, przez trzy dekady, a Wy głusi, ślepi i wiecznie naiwni? Jeśli nie rzucicie w kosz zgranego scenariusza i nie zażądacie zmiany reżysera, schowanego bezpiecznie za sejmowymi kukiełkami, nie wygracie więcej niż chwilowa satysfakcja. Równocześnie przegracie wszystko. Nie tylko prawa kobiet. Przy całym szacunku i zrozumieniu dla kobiet, zniewolenie Polski to problem daleko szerszy i głębszy. Walcząc o poszczególne ułamkowe cele i atakując wystawionych do odstrzału przez własne partie, skundlonych posłów, skazujecie na przegraną wolną i prawdziwie demokratyczną Polskę. Zapominając o jedności w dążeniu do celu, który zapewni poszanowanie praw i wolności wszystkich obywateli, bez względu na płeć, wyznanie itp., umieszczacie na chwilowych sztandarach wątpliwe autorytety. Przykładem pan A. Rzepliński. Skandalicznym włazidupstwem, jako Prezes TK, zapracował na papieski medal. Największą zasługą „autorytetu wolności i demokracji” było, w kooperacji z Tuskiem i Schetyną, uniemożliwienie rozliczenia Komisji Majątkowej przez Trybunał Konstytucyjny.  Pan Prezes opóźniał, także na wniosek G. Schetyny, zajęcie się tematem przez TK. PO zdążyła zlikwidować Komisję, a Trybunał stwierdzić „bezprzedmiotowość wniosku” w zaistniałej sytuacji. Usankcjonowano bezprecedensową grabież, z oczywistym naruszeniem elementarnych zasad prawa, co było wyłączną „zasługą” decyzji pana Rzeplińskiego. Zapomnieliście o tym i wielu podobnych dokonaniach „obrońcy demokracji”, tylko dlatego, że słusznie oponował Kaczyńskiemu? Taką będziecie mieli wolność jakich jej obrońców ustanowicie.

Zalejcie internet informacjami o sukcesie protestów, które upokorzą (słusznie) parę kukiełek. Przekonujcie nadal (kogo?), że zmieni to jakość i finał kolejnych spektakli na Wiejskiej. W kolejce po Wasz gniew stoi już gwiazda podrzędnych kabaretów – Julcia Trybunalska, nazywana też Przyłębską. Obiecała sprawdzić, w towarzystwie swoich kukiełek, czy sama Konstytucja nie zagwarantowała ochrony życia plemnika dotykającego komórki jajowej. Jaki będzie finał tego spektaklu i czyjej głowy zażądacie wówczas? Wymienić zużytą Broszkę to żaden kłopot, jak widzieliście ostatnio. Przypniecie znaczki z wyrzuconą (mało prawdopodobne, ale..na otarcie Waszych łez?) Julcią, jako dowód zwycięstwa?

To nie tylko walka o prawa kobiet. Nie one są wyłącznie deptane, choć ogniskują dziś bunt i wyzwalają pożądaną aktywność. Chcecie trwałego poszanowania praw i wolności wszystkich Polek i Polaków? Nadajcie tej aktywności sens, kierując gniew pod właściwy adres. Upokorzone kukiełki nie trafią na śmietnik. Zabezpieczą odświeżenie obsady w przyszłości, Zapomnicie „wredne gęby”, a nawet umieścicie niektóre na sztandarach, jak dziś A. Rzeplińskiego. Głosowanie na Wiejskiej pokazało Wam jednoznacznie jak pisane są scenariusze. Poparł Was PiS-owski beton, znając efekt rozpisania ról i może nawet nazwiska ofiar Waszego nieuchronnego gniewu. Atakując tylko ich wypełniacie scenariusz przygotowany dla naiwnej publiczności. 

Może już pora dostrzec, że za odbieranie praw i wolności kobietom, i nie tylko, odpowiedzialny jest nade wszystko polski episkopat? Trzyma za mordę wszystkie opcje, z ugrupowaniami mającymi „lewicę” w nazwie na czele. To pan Kwaśniewski i s-ka zawarli tzw. „kompromis (czytaj: kompromitację) aborcyjny” z kobietami, bo J. Glemp była kobietą, oczywiście. Może pora manifestować pod siedzibą KEP i rzucić w twarz biskupom, że nie mają od dawna społecznej legitymacji do zarządzania pokornym ludem i dyktowania politykom regulacji ustawowych w sprawach jak najbardziej doczesnych.

Niedawna konferencja prasowa Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego (4 stycznia 2018 r. – relacja tutaj) potwierdza to bezdyskusyjnie. Obnażenie propagandowego charakteru prezentacji „naukowych” badań dokonało się na oczach kamer. Prosty rachunek wykazał, że nawet zaangażowani w kreatywne liczenie proboszczowie nie potrafią spotkać na niedzielnych mszach więcej niż 23% Polaków. Rozpaczliwe tuszowanie faktu przez dyrektora ISKK twierdzeniem, że ma drugie badania i dlatego to może być nawet 50% Polaków (a 37% na pewno) pokazało polityczną wagę propagandowego OSZUSTWA. Wiara w dowolnego krasnoludka, nawet imieniem Jezus, jest niepodważalnym prawem każdej i każdego. Nie zmienia to faktu, że 80% społeczeństwa, niechęcią do udziału w obowiązkowych praktykach religijnych, wyraża wprost brak akceptacji dla obecnej pozycji politycznej kleru i jego finansowego rozpasania. Ta największa tajemnica wiary w polityczną potęgę polskiego episkopatu wymaga objawienia społeczeństwu i politykom. Niechęć wobec biskupów wyraża także spora rzesza uczęszczających na msze ze względu na autentyczne przywiązanie do katolickiej wiary. Czas oczywistą prawdą rzucić biskupom w twarz i pokazać politykom WSZYSTKICH OPCJI, że magia błogosławieństwa kleru przed wyborami przyniesie odwrotny, od dotychczas zakładanego, skutek.

Walka o poszczególne fundamentalne wartości, kierowana przeciw tym czy innym politykom, akurat „zasłużonym” na bieżącym odcinku, niczego nie załatwi. Za moment inna siła w wyreżyserowanym teatrzyku politycznym stanie się „głównym winowajcą i adresatem protestów”.

Protestujący w kolejnych tematach kręcą się w pogoni za własnym ogonem, zamiast uderzyć w FUNDAMENT. MOŻE CZAS WŁĄCZYĆ DALEKOWZROCZNE MYŚLENIE o TRWAŁEJ SKUTECZNOŚCI? Jeśli tak, to pora wysadzić KEP z tronu politycznego jedynowładcy, posługującego się instrumentalnie dowolnymi politykami, z „antyklerykalnymi” A. Kwaśniewskim i L. Millerem, w przeszłości, na czele. Nawet związany z toruńskim betonem Naczelnik nie jest idiotą, a nawet zwłaszcza on jest w tym zakresie, aż za mądry. Wie, że wobec otwartego wypowiedzenia posłuszeństwa biskupom przez Suwerena, będzie musiał ostudzić zapędy. Zdaje sobie sprawę, że sprytnie zagospodarował znacznie liczniejszą rzeszę wyborców, niż ultratoruński żelazny elektorat PiS. Krzykliwy i świetnie zorganizowany nie daje szans na wyborczy sukces, przy zrażeniu innych. To „różnowyznaniowi” beneficjenci 500+, przestraszeni olbrzymią falą uchodźców napływających do Polski bezwyznaniowcy, a nade wszystko przyciągnięci ideą „dowalenia złodziejom z PO”. Wśród tych ostatnich zwłaszcza, wielu zastanowi się przy najbliższych wyborach czy nie pora już rozliczyć „złodziei z PiS”.

Czarna Parasolko maszeruj zatem pod siedzibę KEP. Szkoda Twojej wielkiej mocy na rozwalanie lalek. Twój protest adresowany do biskupów poruszy polityków obecnych w Sejmie i aspirujących do tych miejsc. Pokaże, że Polki i Polacy przestają być stadem szczęśliwych, z biskupiej łaski, owieczek. Nie świętują sukcesu, radośnie wykrzykując, że anonsowaną rzeź baranków udało się po raz kolejny zatrzymać na etapie strzyżenia owiec. Rzeź Waszych wolności i praw dokonywana jest systematycznie i sektorowo, z wykorzystaniem narzędzi doskonalonych wielowiekową tradycją. A strzyżenie? Corocznie na kilkanaście miliardów złotych z Waszych podatkowych portfeli. Bezdomny, kupując za jałmużnę bułkę, ułamkiem płaconego VAT-u też wspiera biedny kler. Ekwiwalentem jest modlitwa w doroczne Święto Ubogich. Politycy rozdają wyłącznie nasze pieniądze, bo inne w budżecie nie istnieją.

Wypowiedzenie posłuszeństwa KEP-owi na płaszczyźnie regulowania praw doczesnych nie ma związku z wiarą w dowolnego boga. Przywiązani do restrykcyjnych nakazów episkopatu wierni mogą pozostać im posłuszni, bez popadania w kolizję z prawem, w dowolnie ortodoksyjnej formie. Rodzić niezdolne do życia płody i cierpieniem własnym wielbić Jezusa, a nawet Chazana. Ba, skorzystać mogą nawet z dobrodziejstwa praktykowanych wcześniej chrztów domacicznych. Comiesięczny sakrament poowulacyjny uchroni miliony zapłodnionych („abortowanych” siłami bezbożnej natury), bądź nie, komórek jajowych – „świętych żyć poczętych i niepoczętych”. Gromadzenie w zbiorowych masturbacjach przy chrzcielnicach nastolatków uchroni przed podobnym losem miliardy plemników, trafiających bez chrztu w piekielną otchłań. Święcący coraz żwawiej liczne jeziora i kanały kapłani nie uratują przecież wszystkich „żyć nieochrzczonych”, a to cel nadrzędny antykobiecej narracji.

Zagwarantowanie Polkom podmiotowości poprzez oddanie im należnych praw do decydowania o własnym życiu i zdrowiu, ale także uznanie prawa do współdecydowania zaangażowanego w poczęcie mężczyzny, który z rzadka i przypadkowo bywa księdzem, to cel Czarnych Parasolek. Jego osiągnięcie i trwałe zagwarantowanie szacunku dla podstawowych praw i wolności człowieka, bo kobieta, wbrew religijnym narracjom, także nim jest, wymaga chłodnej kalkulacji, myślenia w kontekście szerszym niż chwilowy wkurw na konkretne marionetki. Wymaga trwałego zniesienia politycznej władzy episkopatu w Polsce. Warunki społeczne, potwierdzane statystykami ISKK, są mocno sprzyjające. Reszta zależna od myślenia i odwagi.

Odwagi zatem, Czarna Parasolko, w protestacyjnym marszu pod siedzibę KEP

20 lat sfałszowanej ustawy

pamięci Bolesława Michalskiego

 

 

Grupa Świecka Polska istnieje od 2014 r. Jej członkowie zajmowali się kwestią przetwarzania danych osobowych przez kościoły już wcześniej. Z różnym szczęściem zmagamy się z Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych i sądami o prawo do kontroli nad swoimi danymi. Zasadniczym problemem jest zapis „i 3” w art. 43 ust. 2 ustawy z 1997 r. o ochronie danych osobowych rzekomo odbierający GIODO kompetencje w stosunku do kościołów. Obywatele są pozbawiani kontroli nad swoimi danymi osobowymi, co jest niezgodne m.in. z prawem Unii Europejskiej. W 2011 r. Bolesław Michalski, badając proces legislacyjny odkrył, że „i 3” zostało dopisane do ustawy wbrew wynikom głosowań, między posiedzeniem komisji a głosowaniem plenarnym. Przekazanie tej informacji różnym władzom nie spowodowało afery takiej, jaka wybuchła w 2002 r. po sfałszowaniu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji przez usunięcie słów „lub czasopisma”. Między 2011 a 2017 r. przeszłość zmieniła się raz jeszcze.

 

Informacje zawarte w tym tekście są oparte na oryginalnym protokole obrad z 1997 r. oraz na nagraniu odpowiedniej części posiedzenia podkomisji skopiowanych w 2011 r. przez Bolesława Michalskiego z archiwum sejmowego. Artykuł ustawy, którego dotyczy sprawa ma obecnie numer 43, a dopisek w ust. 2 brzmi „i 3” (w projekcie jest to art. 44 i dopisek „i 2”).

 

W związku z Dyrektywą 95/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 24 października 1995 r. Polska, aspirująca wtedy do wstąpienia do Unii Europejskiej, zobowiązana była uchwalić ustawę o ochronie danych osobowych wdrażającą jej postanowienia. W 1996 r. do Sejmu zostały wniesione dwa projekty, poselski i rządowy. Zostały skierowane do podkomisji nadzwyczajnej złożonej z niektórych członków Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Ustawodawczej. Przewodniczącym został poseł Marek Lewandowski z SLD.

W 1997 r. komisja odbyła wiele posiedzeń. 19 czerwca 1997 r., na trzynastym już posiedzeniu, które prowadził wiceprzewodniczący podkomisji poseł Jerzy Ciemniewski z Unii Wolności (doktor habilitowany nauk prawnych, późniejszy sędzia Trybunału Konstytucyjnego) była rozpatrywana m.in. kwestia dotycząca uprawnień planowanego urzędu Generalnego Inspektora Danych Osobowych w stosunku do zbiorów danych zawierających tajemnicę państwową oraz zbiorów prowadzonych przez kościoły. W dodatkowym sprawozdaniu z 18 czerwca zostały przedstawione dwa warianty art. 44:

Warianty ustawy w sprawozdaniu podkomisji z 18 czerwca 1997 r.

Wariant I, oparty na projekcie poselskim, przewidywał brak uprawnień GIODO do kontrolowania zarówno zbiorów zawierających tajemnicę państwową jak i zbiorów kościelnych, wariant II, rządowy, tylko ograniczone uprawnienia w stosunku do zbiorów zawierających tajemnicę państwową, a brak takich ograniczeń w stosunku do zbiorów kościelnych. W czasie dyskusji posłowie Krzysztof Budnik (UW), Jacek Pawlicki (PSL) i Andrzej Gaberle (UW) opowiedzieli się za wariantem rządowym, ale z dołączeniem do niego sedna wariantu poselskiego, czyli wyłączenia zbiorów kościelnych spod kontroli. Ten ostatni argumentował to chęcią uniknięcia „wojny religijnej”, o czym mówiła również na wcześniejszym posiedzeniu posłanka Irena Lipowicz (później sprawująca funkcję GIODO). Przewodniczący zarządził głosowanie i przeszedł w nim wariant II, a więc bez ograniczeń uprawnień GIODO w stosunku do kościołów. Takie ograniczenie wymagałoby zresztą zgody organów Unii Europejskiej ponieważ stanowiłoby odstępstwo od Dyrektywy.

zarządzenie głosowania nad wariantami

w głosowaniu został wybrany wariant II

 

Zaraz po przejściu wariantu II niektórzy obecni przeszli do próby takiej zmiany jego treści, żeby był praktycznie równoważny odrzuconemu poselskiemu wariantowi I. Podsekretarz stanu w MSWiA Andrzej Gogolewski, (ministrem był Leszek Miller z SdRP), stwierdził, że „chcielibyśmy” przywrócić przywileje kościołów z wariantu I, motywując to „techniczną niewykonalnością” sprawowania kontroli przez GIODO. Poparł go poseł Pawlicki, przypominając podobne stanowisko posłów Gaberle i Budnika. Przewodniczący Ciemniewski poddał zatem pod głosowanie wniosek Pawlickiego, który chciał rozszerzyć wyłączenie kontroli GIODO  również na zbiory kościelne, a także sądowe i więzienne. Komisja odrzuciła tę propozycję, pozostawiając oryginalną treść wariantu II (rządowego), a więc nadal bez ograniczenia uprawnień GIODO w stosunku do kościołów.

odrzucenie wniosku o dodanie ograniczeń do wariantu II

 

Dalsza dyskusja dotyczyła mało istotnych dla omawianej sprawy zmian: wykreślenia ówczesnego ustępu 3 artykułu 44 oraz konsekwentnego uzupełnienia wyłączonych uprawnień GIODO w ustępie 2. Potem podkomisja bez sprzeciwu przyjęła propozycję wykreślenia drugiego zdania ustępu 2. W sumie w ustępie 2 zostało usunięte drugie zdanie i dokonano jednej zmiany w zdaniu pierwszym dotyczącej katalogu wyłączonych uprawnień. Tymczasem w stenogramie pojawia się zapis, którego nie ma w nagraniu, a który może być uznany za wypowiedź przewodniczącego albo za komentarz autorki protokołu, a który jest niezgodny ze stanem ustępu 2 po głosowaniach:

 

Komisje na wniosek przewodniczącego przyjmują ust. 2 art. 44 w brzmieniu wariantu II bez drugiego zdania i z dodaniem w dwóch miejscach powołania na dodatkowe punkty.

Za protokół z zebrania podkomisji odpowiada przede wszystkim przewodniczący obrad poseł Jerzy Ciemniewski (UW) oraz jego autorka Barbara Riwerska, podpisali go również poseł Aleksander Bentkowski (PSL) i poseł Zbigniew Bujak (Unia Pracy):

podpisy pod protokołem

 

Wniosek z głosowań był prosty: podkomisja dwa razy odrzuciła próbę ograniczenia uprawnień GIODO w stosunku do kościołów, co zresztą byłoby niezgodne z dyrektywą 95/46/WE. Jednak mimo to tekst ustawy wysłany przez komisję na zebranie plenarne Sejmu (druk nr. 2462) miał dopisek odbierający GIODO uprawnienia do kontroli zbiorów kościelnych! Dopisek ten po przenumerowaniu punktów brzmiał „i 3”. Przypomina to usunięcie słów „lub czasopisma” z projektu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji pięć lat później, w 2002 r., co skończyło się uruchomieniem komisji sejmowej i wyrokami sądowymi.

dopisek „i 3”

O to by „Wysoki Sejm uchwalić raczył załączony projekt ustawy”, który został sfałszowany wnosili w tym druku wiceprzewodniczący podkomisji i przewodniczący ostatnich obrad podkomisji poseł Jerzy Ciemniewski (UW), przewodniczący podkomisji poseł Marek Lewandowski (SLD), poseł Andrzej Wiśniewski (PSL) oraz poseł Aleksander Bentkowski (PSL).

posłowie wnoszący o uchwalenie sfałszowanej ustawy

 

Projekt wszedł pod obrady Sejmu i został przyjęty. Posłowie, którzy uczestniczyli w obradach komisji nie protestowali przeciwko nieprzegłosowanej, a właściwie dwukrotnie odrzuconej zmianie tekstu projektu w druku sejmowym nr 2462. Po odniesieniu się do poprawek Senatu, Sejm 29 sierpnia 1997 r. uchwalił ustawę o ochronie danych osobowych. Ustawa weszła w życie w kwietniu 1998 r. Polska nigdy nie wystąpiła o zgodę Unii Europejskiej na odstępstwo od Dyrektywy 95/46/WE, ustawa jest stosowana w wersji niezgodnej z Dyrektywą. Obecnie ustawa ta przechodzi już do historii w związku z pracami nad nową ustawą wdrażającą postanowienia Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679, które wchodzi w życie w maju 2018 r.

 

Konsekwencje zapisu o ograniczeniu kompetencji GIODO nie od razu były jasne. Ograniczenie jest warunkowe: obowiązuje tylko w stosunku do zbiorów „dotyczących członków kościoła” (obecnie „należących do kościoła”) przetwarzanych na jego potrzeby. Ale niektóre kościoły zarejestrowane na podstawie odrębnych ustaw, w tym katolicki, nie mają formalnych członków, więc przepis ten ich nie dotyczy. Jednak sądy interpretują prawo na niekorzyść obywateli ignorując podstawowe prawa człowieka chronione Europejską konwencją praw człowieka (art. 8 i 9) – co staramy się zmienić

W 2011 r. nasz kolega Bolesław Michalski zainteresował się przebiegiem dyskusji nad projektem ustawy i odkrył fałszerstwo. Problem został zgłoszony Marszałkowi Sejmu, GIODO i Prezesowi NSA, ale nie wywołało to żadnej reakcji. W analogicznych przypadkach niekonstytucyjności procedury legislacyjnej Trybunał Konstytucyjny orzekał jednoznacznie o nieważności wprowadzonej w takim trybie regulacji.

 

Bolesława nie miałem okazji poznać osobiście, był chory i zmarł w 2013 r. Otrzymałem tylko poprzez kolegów udostępnione przez niego materiały, które uznałem za warte opracowania. Pisząc ten tekst w roku 2017, przed XX rocznicą uchwalenia sfałszowanej ustawy i szukając dodatkowej dokumentacji przeżyłem zdziwienie. Stenogram z omawianego posiedzenia komisji obecnie dostępny jest przez WWW, ale istotnie różni się od wersji z 1997 r.! Pojawia się tam zdanie (w zielonej ramce), którego nie ma ani w nagraniu, ani w pierwotnym stenogramie:

To stwierdzenie w ogóle nie pasuje do stenogramu, bo nie było trzeciego głosowania nad „i 2”, w treści nie widać uzasadnienia rzekomej nagłej zmiany stanowiska komisji. Pierwotnie protokół wyglądał tak:

Kolejne fałszerstwo protokołu to jedyny skutek interwencji sprzed kilku lat.

 

Rafał Maszkowski

Konsultacja: Zbigniew Szetela.

 

Materiały archiwalne udostępnione przez B. Michalskiego:
nr 1 – Podkomisja – dossier
nr 2 – drugie sprawozdanie Podkomisji z 18 czerwca
nr 3 – warianty art. 44
nr 4 – fragment nagrania ze wspólnego posiedzenia komisji:

nr 5 – porównanie protokołów z nagraniem
nr 6 – Protokół z 19 czerwca 1997
nr 7 – druk 2462

Dni Ateizmu 2015

Dni Ateizmu 2015

Już za dwa tygodnie 27-29 marca odbędą się w Warszawie kolejne Dni Ateizmu. W zeszłym roku mogliśmy zobaczyć filmy Zenona Kalafaticza i porozmawiać z ich autorem, zapoznać się z twórczością Pawła Hajncla znanego jako człowiek-motyl, brać udział w panelach dyskusyjnych z udziałem zagranicznych gości, przyłączyć się do Marszu Ateistów oraz zobaczyć rekonstrukcję stracenia Kazimierza Łyszczyńskiego, którego odegrał profesor Jan Hartman.

W tym roku program jest jeszcze bogatszy. Oprócz pokazów filmów, podsumowania roku 2014 i debat dotyczących sytuacji w Polsce w Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego odbędzie się międzynarodowy panel „Sytuacja wolności sumienia, słowa i wyrazu na świecie„, gdzie głos zabiorą przedstawiciele organizacji ateistycznych i wolnomyślicielskich z Europy, Azji i Ameryki. W sobotę wieczorem w Pałacu Kultury i Nauki odbędzie się bankiet i nastąpi uroczyste wręczenie nagrody Ateisty Roku. Po raz kolejny nastąpi przemarsz ateistów Krakowskim Przedmieściem oraz rekonstrukcja kaźni Łyszczyńskiego – na rynku Starego Miasta. Kto wcieli się w postać autora traktatu „De non existentia Dei w tym roku – tego jak na razie organizatorzy nie zdradzają.

To jeszcze nie wszystko. Ci, którzy przybędą do Warszawy w ostatni weekend marca poza atrakcjami związanymi z Dniami Ateizmu będą mogli uczestniczyć w „Międzynarodowej Konferencji na rzecz wolności sumienia, słowa, wyrazu artystycznego i nauki”, którą Koalicja Ateistyczna wspólnie z wicemarszałkinią Wandą Nowicką organizują w Sejmie. Wśród gości, którzy potwierdzili swój udział w tym wydarzeniu jest między innymi Gérard Biard – redaktor naczelny Charlie Hebdo. W panelach dotyczących bioetyki wezmą udział profesorowie i eksperci z Polski i ze świata.

Szczegółowy, aktualny program wydarzeń można znaleźć na stronie lyszczynski.com, oraz na profilu wydarzenia na facebooku.

Ekipa Świeckiej Polski przybywa do Warszawy specjalnie na tę okoliczność. Będzie można nas spotkać i porozmawiać na żywo. Serdecznie zapraszamy do udziału w Dniach Ateizmu nie tylko ateistów, ale również wszystkich chcących zademonstrować, że w świeckim państwie również obywatele przekonani o nieistniniu bogów mają prawo do swojego święta.