POLSKI SĄD CZY INKWIZYCJA KATOLICKA?

HMw

Poniżej zamieszczamy zapis przebiegu rozprawy sądowej i ogłoszenia wyroku z 15 kwietnia 2016 r. WSA w Warszawie po raz pierwszy od ponad czterech lat wyraził zgodę na rejestrację dźwięku.

Udostępniamy również pełny tekst stanowiska uczestniczki rozprawy. Jego prezentację przerwała interwencja sędziego sprawozdawcy Adama Lipińskiego. W ten sposób sędzia ograniczył uczestniczce przysługujące jej prawo do swobody wypowiedzi.

Miejsce rozprawy: Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.

Przedmiot posiedzenia sądu: ochrona danych osobowych obywatelki polskiej nienależącej do Kościoła katolickiego w myśl prawa powszechnego.

Skład zespołu sędziowskiego:

sędzia Danuta Kania – przewodnicząca

sędzia Ewa Kwiecińska

sędzia Adam Lipiński – sprawozdawca

Ocenę postawy sędziów i odpowiedź na pytanie zawarte w tytule, pozostawiamy P.T. Słuchaczom i Czytelnikom.

 

Rozprawa:

Ogłoszenie wyroku:

 

Stanowisko uczestniczki na prawach strony

Sygnatura akt: II SA/Wa 1335/15

Wnoszę o utrzymanie w mocy decyzji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych z dnia 10 lipca 2015 r. Została ona wydana w oparciu o wyrok tutejszego Sądu, który zapadł w dniu 17 kwietnia 2013 r.

GIODO, wykonując w sposób rzetelny wspomniany wyrok, przeprowadził czynności wyjaśniające zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa powszechnego.

W ich trakcie nie doszukał się jakiegokolwiek dokumentu, potwierdzającego moją przynależność do Kościoła katolickiego. Skarżący ks. Proboszcz, a w istocie rzeczy Metropolita Białostocki nie przedłożył mojej deklaracji przystąpienia do tej organizacji religijnej. Nie mógł tego uczynić, ponieważ nigdy takowej nie złożyłam i nie zadeklarowałam się jako członek Kościoła katolickiego. Metropolita z uporem usiłuje przekonać Sąd o prymacie wewnątrzkościelnego obrzędu religijnego, jakim jest chrzest, nad powszechnie obowiązującym prawem w Polsce. Domaga się w sposób bezceremonialny złamania uregulowań prawnych i potwierdzenia przez Państwo, że to Kościół katolicki może decydować o mojej przynależności do niego, bez mojej świadomej zgody.

Wobec powyższych żądań strony kościelnej, a także wobec wielu rozstrzygnięć w analogicznych sprawach dokonanych przez tutejszy Sąd, czuję się zobligowana do przypomnienia, które unormowania prawne dają mi prawo do ochrony moich danych osobowych i do wolności od religii, jako człowiekowi i polskiej obywatelce. Oto one:

I. Akt podstawowy: Art. 51 i 53 ust. 2 Konstytucji RP gwarantuje każdemu obywatelowi wyłączne prawo świadomego decydowania o przynależności do dowolnego związku wyznaniowego oraz do kontrolowania procesów przetwarzania własnych danych osobowych.

Realizując to prawo oświadczeniem woli, przesłanym proboszczowi parafii chrztu, przedstawiłam żądanie dotyczące wyłącznie ochrony moich danych osobowych. Moją intencją było wykazanie w tym dokumencie, że nie należę do Kościoła katolickiego na gruncie przepisów prawa powszechnego. Strona kościelna zaś, nie przedstawiła dla GIODO, ani też Sądowi żadnego materialnego dowodu, że jest inaczej niż ja z pełną odpowiedzialnością twierdzę.

Szanując zapisy prawa o autonomii Kościoła, nie zamierzam ingerować w ocenę skutków mojego aktu woli na gruncie prawa kanonicznego.

W tym miejscu należy podkreślić, iż nie jest rolą sądów administracyjnych, ani tym bardziej organów administracyjnych, ocenianie wewnętrznych regulacji danego kościoła lub związku wyznaniowego, dotyczących między innymi wymagań i skuteczności aktu apostazji czy obrzędu chrztu. Przykładem na właściwą postawę w tym względzie, są orzeczenia sądów powszechnych w przypadku rozwodów małżeństw – nie ingerują one w sferę prawa kanonicznego. Niestety, rolę tę od wielu już lat, tutejszy Sąd sobie przypisuje, bezpodstawnie wkraczając w obszar autonomii Kościoła katolickiego, zagwarantowanej między innymi Konkordatem. Uzasadnienia wyroków w analogicznych sprawach pełne są powoływania się między innymi na cytat: „szczególny etos nadawany aktowi chrztu” oraz na Instrukcję Konferencji Episkopatu Polski z 2008 roku. A przecież wszystkie te sprawy dotyczyły ochrony danych osobowych i wolności sumienia i wyznania, czyli podstawowych praw polskich obywateli ulokowanych w sferze prawa powszechnego.

W ten sposób Sąd permanentnie miesza porządki prawne – powszechny i wewnątrzkościelny. Tym samym podważa zasadę prymatu prawa powszechnego, opisaną we wszystkich unormowaniach stosunków Państwa i Kościoła, z Konkordatem włącznie.

II. Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej: Art. 8:

„1. Każdy ma prawo do ochrony danych osobowych, które go dotyczą.
2. Dane te muszą być przetwarzan
e rzetelnie w określonych celach i za zgodą osoby zainteresowanej lub na innej uzasadnionej podstawie przewidzianej ustawą. Każdy ma prawo dostępu do zebranych danych, które go dotyczą, i prawo do dokonania ich sprostowania.

3. Przestrzeganie tych zasad podlega kontroli niezależnego organu.”

Art. 10 „1. Każdy ma prawo do wolności myśli, sumienia i religii. Prawo to obejmuje wolność zmiany religii lub przekonań oraz wolność uzewnętrzniania, indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swej religii lub przekonań poprzez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i uczestniczenie w obrzędach.

2. Uznaje się prawo do odmowy działania sprzecznego z własnym sumieniem, zgodnie z ustawami krajowymi regulującymi korzystanie z tego prawa.”

Zaś Art. 9 Konstytucji RP brzmi: „Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego.”

III. Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania (Dz. U. z 2005 r. nr 231, poz. 1965 ze zm.)

Art. 2 pkt 2a stanowi, że każdy może należeć lub nie należeć do kościołów i związków wyznaniowych. Możliwość nienależenia do kościoła lub związku wyznaniowego oznacza możliwość zmiany wyznania lub wystąpienia z kościoła, do którego obywatel dotychczas należał.

IV. Ustawa o stosunku Państwa do Kościoła katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. z 1989 r. nr 29, poz. 154 z późn. zm.).

Przytoczona ustawa, nadając Kościołowi swobodę działania we wszystkich jego wewnętrznych sprawach, mówi jednocześnie, że to właśnie powszechnie obowiązujące przepisy prawa stosuje się wszędzie tam, gdzie nie ma uregulowań niniejszą ustawą.

V. Kodeks cywilny. Art. 60 Kodeksu cywilnego definiuje instrument polskiego prawa, dając możliwość jego stosowania niezależnie od uregulowań wewnętrznych Kościoła w postaci oświadczenia woli. Wynika to z faktu, że skuteczne jego doręczenie, wywiera skutki automatycznie z mocy samego prawa.

VI. Konkordat (Dz. U. z 1998 r. nr 51 poz. 318): Art. 1 tej umowy, wymaga jedynie od obu stron stosowania jego zapisów: „Rzeczypospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są – każde w swej dziedzinie – niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego.” W teorii brzmi pięknie.

Żądania, zawarte w treści skargi strony kościelnej omijają wszystkie przywołane wyżej akty prawne, a co zdumiewa najbardziej łamią art. 1 Konkordatu. Jednakże śledząc historię tej organizacji religijnej, właściwie nie należy niczemu się dziwić. Swoje dwa główne cele – władzę i bogactwo, osiąga zawsze w ten sam sposób, czyli nie licząc się z niczym i z nikim, używając najbardziej wyrafinowanych kłamstw i wszelkiego rodzaju podstępów.

Dowodem na powyższe, jest domaganie się od Sądu usankcjonowania fikcji, czyli rzekomej mojej przynależności do Kościoła. Jego zarządcom nie jestem do niczego innego potrzebna, jak tylko i wyłącznie do ujmowania mnie do statystki kościelnej, mającej na celu utrzymanie wysokiego wskaźnika wiernych. Zmanipulowane dane, GUS publikuje w rocznikach statystycznych bez jakiejkolwiek weryfikacji. W ten oto sposób, gogolowskie martwe dusze są wiecznie żywe, przynosząc Kościołowi olbrzymie profity w postaci drenowania budżetów, zarówno państwowego jak i samorządowych, dominacji Kościoła w przestrzeni publicznej, szerzenia reżimu religijnego i nieustannego umacniania swojej siły politycznej.

Tutejszy Sąd, wieloletnimi wyrokami w analogicznych sprawach, sankcjonuje pasożytnicze działania kleru, sprowadza Polskę w czasy Średniowiecza i przyczynia się do pogarszania warunków życia społeczeństwa.

Równocześnie, systematycznie i z uporem burzy fundament niezawisłości i światopoglądowej neutralności Polski oraz zaciera granice, pomiędzy światem religijnych wyobrażeń, a realną rzeczywistością, opisaną regułami prawa. Utożsamia wiarę w dogmaty z formalną przynależnością do związku wyznaniowego.

Ja nie mam z Kościołem nic wspólnego od ponad 46 lat, a mimo to nadal figuruję jako wierna. W ciągu niemal pół wieku żaden kapłan nie okazał żadnego zainteresowania względem mojego zbawienia czy też mojej relacji z Bogiem. Kler doskonale wie, że usłużni urzędnicy państwa polskiego, wykonają każde ich żądanie, dlatego problem przetwarzania moich danych Metropolita białostocki oddał w ręce tutejszego Sądu. Choć właściwie to już nie wiem który metropolita, białostocki, czy wrocławski, ponieważ obaj są wymienieni w treści skargi, będącej wzorcem niechlujstwa i przykładem na to, z jakim ostentacyjnym brakiem szacunku traktuje instytucję państwową.

Na zakończenie pozwolę sobie przypomnieć Sądowi, że podstawową funkcją demokratycznego państwa prawnego, jest ochrona interesu obywateli oraz zapewnienie im poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości.

W odróżnieniu od zakonnika Tadeusza Rydzyka, który oświadczył w Sejmie w roku 2014 cytat: „Mnie, jako katolika, prawo nie obowiązuje”, ja nie należąc do Kościoła katolickiego szanuję prawo ustanowione w mojej ojczyźnie i oczekuję tym samym wyroku opartego na tymże prawie.

Mam również nadzieję, że Sąd nie podda się naciskom, o jakich wiadomo mi z protokołu posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, które odbyło się dnia 17 grudnia 2014 r. Wpływy byłego ministra Andrzeja Halickiego już raczej wygasły, więc jego obietnica „zajęcia się sprawą”, złożona hierarchom w kontekście takich spraw jak moja, pewnie przeszła do historii. Chyba, że jestem zbyt naiwna…

I ostatnie już przypomnienie: to ja, proszę Sądu wraz ze wszystkimi polskimi obywatelami – oprócz stutysięcznej grupy kleru – łożymy na uposażenia i liczne przywileje sędziów polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Przekazując do akt sprawy niniejsze stanowisko, proszę Sąd o sprawiedliwy wyrok. Taki, który zakończy dalsze szarganie mojej godności i nie narazi na konieczność poświęcenia niewielu pozostałych mi lat życia na karkołomną, kosztowną drogę do Europejskiego Trybunału Prawa Człowieka.

19 myśli nt. „POLSKI SĄD CZY INKWIZYCJA KATOLICKA?”

  1. Na szczęście to już ostatni teatrzyk statystycznie zero kumającej sekty Szeteli. Dzięki Bogu i Wiewiórowi, że walka o świecką Polskę trwa bez was. 🙂

    1. Ludzkiemu śmieciowi z obrzydzenia nie podaje się ręki, a co dopiero mówić o wchodzeniu z nim w dyskusję… Już wyczerpałeś na dziś limit obelżywych e-mail’i ?

      1. Panie Adamie, odpowiedź padła własnie w pierwszym komentarzu o „zero kumającym Szeteli” (innym razem „już zaoranym”).  Jestem z pokolenia rodziców MP, więc już nie „zakumam”, a czas „zaorze” mnie zapewne wcześniej (i nie ma to żadnego znaczenia dla dalszego biegu spraw), niż „genialnego prawnika z tytułem magistra politologii”. W mailu po listopadowej rozprawie (info od radcy GIODO) nazwał panie orzekające w NSA „idiotkami”. Kogo? Autorki orzeczeń (innych wówczas jeszcze nie było) z 2013/14 r? Wśród nazwisk sędziów są osoby z tytułami prof. prawa, ale to dla mgr żaden poziom? Niejaki Ziobro ma podobny poziom i pogląd. 
        MP nadal uważa, że to Jego prywatna korespondencja, którą w najlepszy możliwy sposób wspiera wszystkich zainteresowanych. Te setki wulgarnych i grożących maili (w połączeniu z uzasadnianiem tez prawnych przed sądem cytatami rozmów z FB byłego GIODO) upoważnia do nazwania Go twórcą nowatorskiej metody stosowania prawa procesowego w administracji.
        Zdaję sobie sprawę, że wielu osobom nie sposób uwierzyć w te działania i sądzą, że to atak na MP, powodowany motywami osobistymi. Trudno, nie jest moim celem „nawracanie” kogokolwiek, ani polemika z argumentami MP, czy ich „zaoranie”. Interesuje mnie wyłącznie rzeczywistość określana aktualnymi wyrokami sądów. To one narzucają GIODO określone działanie, a nie opinie i groźby sfrustrowanych smarkaczy. Za konieczne uznałem jedynie uświadomienie zainteresowanym na jakie postrzeganie przez sędziów i pracowników GIODO narażają się wpisaniem w towarzystwo MP. Od sędziów, czy radców GIODO na sali sądowej nie padnie przecież wprost – „Panie Psyk, pan jest ZEREM”.

  2. Wydało się, że dekret KEPu zawdzięczamy Oldze czyli Halinie. 🙂
    GIODO powinien zbadać sytuację, np. jaki wpływ na decyzję proboszcza miał fakt, że metropolita białostocki nie przyjął instrukcji Episkopatu.
    Jego zdaniem należało zbadać tekst prawa kanonicznego, zażądać wykładni od Episkopatu, co rozumie pod pojęciem „ wystąpienie z Kościoła katolickiego”.”
    https://web.archive.org/web/20130410004934/http://www.lex.pl/czytaj/-/artykul/wsa-odpowie-jak-daleko-siega-instrukcja-o-wystapieniu-z-kosciola
    Adwokat Haliny kazał to KEP posłusznie przyjął dekret „ogólnopolski” żeby metropolita nie musiał przyjmować. No to przegrała przez dekret. No ale to się wytnie, bo nie pasuje do tezy. 🙂

    1. Pamiętasz, kiedy pytał cię ktoś o opinię?
      No właśnie, ja też nie, więc zdejmij palce z klawiatury!
      Chyba, że przygotowujesz kolejny paszkwil do sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego, a następnego dnia bezwstydnie pojawisz się na rozprawie, by patrząc w oczy jego adresatom rozpocząć niekończący się, bezsensowny bełkot.

  3. Sukcesem anonimowej (nie chce ujawniać swoich danych) Uczestniczki było uzyskanie zgody WSA na nagranie przebiegu rozprawy. Sprytnym „zagraniem” tak skołowała sędziów, że nie wiedzieli czy mogą w tej sytuacji odmówić, mimo 5-minutowej narady. 🙂 W efekcie PO RAZ PIERWSZY w historii tych spraw bzdury wygłaszane przez sędziów WSA są dostępne dla szerszej publiczności. Dodatkowo zaprezentowanym stanowiskiem WŁASNEGO AUTORSTWA oraz odpowiedziami na pytania podniosła ciśnienie sędziego Lipińskiego. „Ksiądz” przesłaniający muchą koloratkę, występujący w roli sprawozdawcy, odreagował frustrację na widzu. Bał się już widać kobiet, bo głośnym śmiechem zareagowała pani na widowni. Sędzia, proponując szukanie rozrywki w kabarecie, nie dostrzegł, że serwuje ją za darmo ? 🙂

  4. Proszę krótko mi wyjaśnić o co chodzi w tej sprawie sądowej.
    – Czy aby dokonać aktu apostazji trzeba składać sprawę do Sądu bo nie wystarcza pismo złożone w kościele u Proboszcza?
    – Po co akt zgonu w tej sprawie, którego jak zrozumiałam żądał kościół?
    – Czemu w ogóle służy akt apostazji, skoro można po prostu nie chodzić do kościoła, jak robi bardzo wielu znanych mi ludzi?

    Może głupio pytam, ale proszę o wyrozumiałość i odpowiedź.Nic z tych rzeczy nie kumam.

    1. na ostatnie pytanie odpowiem tak- możesz nie chodzić, ale wciąż w ksiegach kk występujesz jako katolik i dysponują Twoimi danymi osobowymi [stąd te 90% katolików w Pl]. Jeśli parafia dostaje kasę za ilość ‚dusz’, to nie ma co się dziwić,że nie pozwolą się wypisać z tej sekty. Akt apostazji służy usunięciu danych osob.na stałe z rejestru kk, ale często księża się nie zgadzają i wtedy trzeba iść do sądu. Bo przecież kler zawsze wie lepiej,co dla nas jest dobre. Obserwuję od dlugiego czasu te sprawy i czasem wierzyć się nie chce, co księża wymyślają.Do niedawna trzeba bylo przyjść z dwoma świadkami na okoliczność niepraktykowania, niechodzneia do kościoła, a i tak nie dostało się zgody na ‚wypis’. Najbardziej mnie wkurza fakt, że czlowiek nie może sam o sobie decydować!

      1. Szanowna Basiu!
        Niezmiernie nam miło, że jesteś z nami i starasz się innych do tego zachęcić, niemniej jednak, wybacz ale chyba nie do końca wiesz czego żądamy. Otóż nie domagamy się usunięcia danych z dokumentów bo to niemożliwe, dokument jest dokumentem, i nie o to chodzi. Chodzi o dokonanie zapisu aktualizującego w tych dokumentach i zbiorach, oraz zaprzestania przetwarzania danych osobowych co gwarantuje nam ustawa o ODO.
        Po drugie Basiu mylisz podatek Parafii z rzeką kasy jaką kościół jest zasilany z budżetu, czyli z naszych podatków. Proboszcz nie dostaje kasy, tylko odprowadza śmiesznie niski podatek od ilości dusz. Natomiast chodzi o to, że dzięki głoszeniu propagandy o rzekomo 95% większości katolików w Polsce ta organizacja wywiera presję na władze w Polsce, które ulegając tym naciskom pompują w kościół około 10-15 mld zł rocznie a co najgorsze wszystkie organy i urzędy państwowe działają zgodnie z tym czego żąda kościół wbrew prawu i Konstytucji.
        Do sądu składamy skargę tylko na GIODO, które odmawia nam prawa do ochrony naszych danych osobowych przetwarzanych przez organizację, od której zażądaliśmy tego. Polecam zapoznać się bliżej z tym o co walczymy, niemniej dzięki za chęć pomocy i za to, że jesteś z nami!

        1. dziękuję za wyczerpującą odpowiedź 🙂 naprawdę nie ma możliwości sprawdzenia, ile osob nie chce mieć nic do czynienia z kk ? jedni są antyklerykałami, inni agnostykami, ale chodzi o to samo- żeby wbrew woli nie figurować na ‚liście kk’. Przecież z jego strony jest to olbrzymią obłudą i hipokryzją, wykazywanie na siłę,że Polska jest stricte katolicka, żeby kasy więcej ugrać i mieć większą władzę.

          1. Owszem, teoretycznie jest taka możliwość. W normalnym państwie, sejm uchwaliłby ustawę o zrobieniu porządku ze statystyką wiernych, ustalając konkretne zasady. W Niemczech każdy obywatel sam określa się do którego związku wyznaniowego należy lub wcale nie należy. No, ale u nas strach polityków, sędziów, urzędników państwowych przed klerem, nie doprowadzi do tego. Musimy wszyscy razem wywalczyć pożądany stan rzeczy. Jak widzisz robimy to wielkim wysiłkiem. Im więcej nas będzie, tym szybciej nastąpią zmiany.

    2. Pani Ewo. Brak nam w wielu dziedzinach wiedzy, nie ma zatem „głupich pytań”, a jedynie chęć jej zdobycia. Spróbuję pomóc, choć temat jest obszerny.
      Apostazja kanoniczna jest oszukiwaniem naiwnych przez episkopat. Po upokarzających przejściach, wyznaniu „niewiary” przed proboszczem, są „wynagradzani”, często po kilku latach, adnotacją w księdze ochrzczonych – „formalnym aktem wystąpił dnia…”. Każdy apostata jest NADAL CZŁONKIEM KOŚCIOŁA i tak wykazywany w statystykach dla GUS. Dowody – pisma Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego – znajdzie Pani w tekstach na tym portalu (tagi: ISKK,GUS). Dzięki temu (nikt nie jest w stanie nawet sprawdzić ile jest takich adnotacji) i naciąganiu procentów  w Polsce będzie „zawsze” ok. 95 % członków Krk, chociaż na niedzielnych mszach bywa tylko co czwarty Polak (wg wyliczeń samego ISKK). Nie zmieni tego propagandowego przekazu nawet 33,5 mln (100% ochrzczonych) apostatów.
      Sprawa sądowa, o której w artykule, jest jedną z wielu w toczących się od 6 blisko lat bojach sądowo-administracyjnych. Po raz pierwsz, dzięki „sprytnej zagrywce” Uczestniczki, zdezorientowani sędziowie WSA pozwolili nagrać rozprawę. W efekcie może także Pani posłuchać bredni sędziego sprawozdawcy. GiODO, WSA, NSA – ten cykl rozpoczyna trzecią turę, po wyrokach NSA z lutego br., które zmieniły bieg spraw na korzyść Krk. W sprawach tych – nazywanych „występowaniem z Kościoła” – w rozumieniu prawnym chodzi o zakaz przetwarzania danych (jako członków Krk) osób, które sobie tego nie życzą (oświadczając, że członkami krk nie są). Statystyki wiernych, w ujęciu prawnym, powstają wyłącznie w wyniku przetwarzania danych osobowych konkretnych osób. Obecnie o tym, których osób ochrzczonych dane (WSZYSTKICH bez żadnego wyjąku, a nawet „młodych” nieboszczyków bez pochówku katolickiego) tworzą liczbę „członków Krk” decyduje Kościól. Zakulisowe naciski episkopatu na polityków i dalej na sklerykalizowanych sędziów (składy orzekające nie są wyznaczane przypakowo?) podtrzymują ten stan rzeczy. Do czasu. Gra (w odległym efekcie finalnym o ok. 15 mld zł rocznie na rzecz Krk z budżetu, czyli naszych portfeli) toczy się dalej i przyniesie zmiany. Jedyną niewiadomą jest konkretny termin poszczególnych drobnych zmian „po droze” w tym procesie, który skrótowo opisałem. Ważne: nie należy prawa do określenia braku własnej formalnej przynależności do krk utożsamiać z wyznaniem wiary.niewiary. Kiedyś w Irlandii sporo ludzi głęboko wierzących formalnie odcinało się od krk na znak protestu wobec instytucji, nie wiary. U nas też nie idzie o odpowiedź na pytanie ilu i w co wierzy. Musimy pokazać jaki odsetek Polaków wspiera faktycznie głos i żądania ok. setki biskupów. Oni sami podają do wierzenia, że bezdyskusyjnie 95%.:) Można wierzyć hierarchom albo powalczyć o pokazanie prawdy. PRAWDA NAS WYZWOLI. 🙂 Jeśli wyjaśnienia mało satysfakcjonujące, zapraszam do kontaktu mailowego.

    1. Na dzień dzisiejszy nie ma innej, skutecznej możliwości. Obecność na rozprawie sądowej nie jest obowiązkowa.

  5. Proszę mi wyjaśnić krótko w kilku zdaniach, o co tu chodzi. Nie rozumiem problemu – nie chcę być członkiem organizacji, to się żegnamy, wypisuje i odchodzę. Jaki w tym problem? Kończę, nie płacę, pa, pa! Proszę o wyjaśnienie – krótkie i rzeczowe!

    1. Wypisuję się,odchodzę, pa, pa. Ma Pani rację. To proste w przypadku dowolnej organizacji o ile nie jest nią Krk, a rzecz nie dzieje się w klerykalnej Polsce. Tu właśnie zaczyna się problem. Krótkie wyjaśnie całego tematu wikłanego z woli biskupów przez sądy administracyjne od 5 lat? Proszę, kilka postów wyżej, przeczytać moją odpowiedź kierowaną do Pani Ewy. Zapraszam do śledzenia naszej strony, jeśli chce Pani wiedzieć więcej i być z tematem na bieżąco. Pozdrawiam.

Odpowiedz na „basiaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *