zmierzając do prawdy – prostujemy ścieżki i szukamy instrumentów

Awizowany wcześniej nasz kolejny krok na drodze do statystycznej prawdy. Skierowaliśmy kolejne pytania do GIODO. Teraz bardziej szczegółowe. Mają na celu wyjaśnić, że jeśli GIODO twierdzi, że instrumentów reagowania na łamanie prawa nie ma (tak w odpowiedzi było), to… nawet ślepy je w Ustawie znajdzie. Czy może to być cenną wskazówką dla Nowej Pani Minister przy szukaniu i stosowaniu instrumentów prawnych w przyszłości? Na razie wymiana powitalnych uprzejmości trwa.

Publikacja odpowiedzi za około 14 dni. Treść raczej łatwo przewidzieć, ale… najciekawsze zawsze dopiero przed nami.

 * * *

Gene­ralny Inspek­tor Ochrony Danych Osobowych

Stawki 2

00–193 War­szawa

 

Na podstawie art. 10 ust. 1 Ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2014 r., poz. 782 z późn. zm.) proszę o udzielenie informacji:

  1. Ile wystąpień skierował GIODO do właściwych organów Kościoła katolickiego w związku z łamaniem przepisów U.o.d.o. (przetwarzanie bez potwierdzonej rejestracji zbiorów danych osób nienależących do Kościoła oraz przetwarzanie danych takich osób na potrzeby statystyk) przez jego liczne podmioty?
  2. Ile zawiadomień o popełnieniu przestępstw w/w działaniami, przez znane sobie podmioty skierował GIODO do organów ścigania?

 

Portal „Świecka Polska” zareagował na objęcie stanowiska GIODO przez Panią dr Edytę Bielak-Jomaa przesłanym 21 maja br. mailem. Informowaliśmy o naszej kilkuletniej aktywności na odcinku przetwarzania danych przez kościoły, wyrażając nadzieję na owocną  współpracę z Panią Minister. Mój wniosek z 29 czerwca br. miał na celu ustalenie „bilansu otwarcia” nowej kadencji GIODO w zakresie będącym od dawna przedmiotem naszych zainteresowań. Odpowiedź zmusiła mnie do „pytań uzupełniających” oraz szerszego wyjaśnienia powodów takiego ich sformułowania. Mam nadzieję, że pomoże to Pani Minister zrozumieć intencje i dostrzec „historyczny” wymiar żądań zgłaszanych wnioskiem. Nie jest moim celem stworzenie cyklu publikacji – GIODO odpowiada. Kolejnych wniosków na razie nie będzie. Będziemy jednak nadal domagać się pełnego respektowania zapisów U.o.d.o. przez podmioty Kościoła i monitorować aktywność GIODO na tym polu, więc pytania „o postępy” zapewne za jakiś czas się pojawią.

 

Informacja o braku rejestracji zbiorów danych osób nienależących do Kościoła jest jedyną realizującą wprost żądania poprzedniego wniosku. Przytoczenie treści art. 12 U.o.d.o. zwieńczone tezą o braku instrumentów represyjnego reagowania rozminęło się z   szerszym zakresem pytania, obejmującym także pozostałe możliwe reakcje. Postawiona natomiast teza nie odpowiada zapisom Ustawy, co wykazuję niżej.

Podobnie informacja o „zainteresowaniu” GIODO problemem przetwarzania danych przez ISKK z powodu indywidualnej skargi (DOLiS – 440 – 51/15) nie stanowi realizacji żądań tamtego wniosku, opisanych pytaniem nr 2. Generalny Inspektor w piśmie z dnia 7 kwietnia br. oceniał to identycznie, informując skarżącego, że: „Kontrola zgodności przetwarzania danych z przepisami o ochronie danych osobowych w sprawach dotyczących przetwarzania danych osobowych bliżej nieokreślonych osób należy bowiem do autonomicznych kompetencji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, w związku z czym nie jest realizowana na wniosek. Pismo w sprawie nie dotyczącej przetwarzania danych osobowych jego nadawcy może stać się impulsem dla Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych do podjęcia czynności z urzędu, jednakże osoba ta, nie jest stroną tych czynności, w związku z czym nie jest informowana o ich przebiegu i wynikach.”

W trybie przewidzianym zatem do uzyskania takich informacji pytam o reakcje GIODO na „systemowy” charakter  łamania przepisów o ochronie danych osobowych przez wszystkie zaangażowane podmioty Kościoła. Dotyczy to bliżej nieokreślonych osób, które własnymi decyzjami o „wystąpieniu”, na gruncie przepisów U.o.d.o., zakazały dalszego (z wyłączeniem archiwowania) przetwarzania własnych danych przez Kościół. Instytucje kościelne, rozstrzygając jednak kryteriami doktrynalnymi o prawie do dalszego przetwarzania danych takich osób na potrzeby statystyk, łamią wszystkie te zakazy. Szczególna rola ISKK w tym procesie wynika z określania w przesyłanych poszczególnym jednostkom organizacyjnym ankietach „kryteriów zaliczania” oraz przekazywania na zewnątrz finalnych efektów liczbowych. Wyjaśnienia ISKK, które GIODO otrzymał 3 lipca br. po raz kolejny potwierdzają znane wcześniej fakty. Nie stanowią jednak informacji o wcześniejszych działaniach GIODO przeciwstawiających się ogólnemu wymiarowi tego procesu. Przedłużająca się analiza stwierdzenia ks. Wojciecha Sadłonia – aktualnego dyrektora ISKK, że dane skarżącego nie są przetwarzane przez Instytut otrzymujący tylko efekt w postaci „anonimowych liczb” może skutkować w postępowaniu indywidualnym… skargą na przewlekłość postępowania, trwającego już ponad pół roku.

Wśród przywołanych artykułem 12 U.o.d.o. zadań Generalnego Inspektora   zwracam uwagę na kontrolę zgodności przetwarzania danych z przepisami (pkt. 1) oraz podejmowanie działań zmierzających do doskonalenia ochrony danych (pkt. 6). Instrumenty realizacji określa m. in. art. 14 i 18 Ustawy, przewidując także działanie „z urzędu”, a nie tylko na wniosek strony.

We wrześniu 2013 roku, w ramach krakowskich „Dni Świeckości”, odbyła się telekonferencja z udziałem ówczesnego GIODO. Jedną z podniesionych kwestii był brak rejestracji wspomnianych zbiorów. W maju ubiegłego roku, podczas podobnego spotkania z  ekipą „Świeckiej Polski”, Pan Minister odniósł się do  nieuprawnionego przetwarzania danych na potrzeby statystyk ISKK. W obydwu przypadkach określił się jako zwolennik wstępnego reagowania na oczywiste łamanie przepisów U.o.d.o.  łagodniejszymi niż sankcje karne, instrumentami. Wpisując się zatem w zaproponowaną odpowiedzią GIODO konwencję, przytaczam art. 19a U.o.d.o.:

„Art. 19a. 1. W celu realizacji zadań, o których mowa w art. 12 pkt 6, Generalny Inspektor może kierować do organów państwowych, organów samorządu terytorialnego, państwowych i komunalnych jednostek organizacyjnych, podmiotów niepublicznych realizujących zadania publiczne, osób fizycznych i prawnych, jednostek organizacyjnych niebędących osobami prawnymi oraz innych podmiotów wystąpienia zmierzające do zapewnienia skutecznej ochrony danych osobowych.
2. Generalny Inspektor może również występować do właściwych organów z wnioskami o podjęcie inicjatywy ustawodawczej albo o wydanie bądź zmianę aktów prawnych w sprawach dotyczących ochrony danych osobowych.
3. Podmiot, do którego zostało skierowane wystąpienie lub wniosek, o których mowa w ust. 1 i 2, jest obowiązany ustosunkować się do tego wystąpienia lub wniosku na piśmie w terminie 30 dni od daty jego otrzymania.”

Podane przesłanki zrodziły żądanie „uzupełnienia”, którego zakres precyzuje pytanie nr 1.

 

Wykazałem w poprzednim wystąpieniu, że obydwa opisywane i powszechne zachowania są przestępstwami zdefiniowanymi w Ustawie. Decyzje GIODO (ponad czterdzieści na pewno prawomocnych, w tym pierwsza od ponad półtora roku), nakazujące proboszczom dokonanie aktualizacji danych osób „występujących z Kościoła”, wskazują wprost popełniające je podmioty. Daje to instrument, a w zasadzie nakłada na GIODO obowiązek „represyjnego” reagowania, wynikający z art. 19 U.o.d.o.

„Art. 19. W razie stwierdzenia, że działanie lub zaniechanie kierownika jednostki organizacyjnej, jej pracownika lub innej osoby fizycznej będącej administratorem danych wyczerpuje znamiona przestępstwa określonego w ustawie, Generalny Inspektor kieruje do organu powołanego do ścigania przestępstw zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, dołączając dowody dokumentujące podejrzenie.”

Z tych przesłanek wynika treść i forma pytania nr 2 w niniejszym wniosku.

 

Monitorując postępy na opisanym odcinku ochrony danych osobowych będziemy ponawiać pytania o wykorzystanie instrumentów przywołanych treścią postawionych pytań, a w razie potrzeby żądać ich wykorzystania przez GIODO.

Odpowiedź GIODO – kręta droga do wyzwalającej prawdy

Zgodnie z zapowiedzią publikujemy poniżej odpowiedź GIODO na nasze pytania. W całości i bez żadnych poprawek czy komentarzy. Należy podkreślić, że wpłynęła dokładnie w ustawowym terminie. Punkt dla GIODO za rzetelne traktowanie prawa, Chociaż szkoda, że wyłącznie w aspekcie proceduralnym.

Naszym komentarzem będzie kolejny krok. Publikacja w przyszłym tygodniu. To początek  krętej drogi do „wyzwalającej nas prawdy”. Klerykalizacja Polski postępuje. Wyegzekwowanie stosowania prawa w odniesieniu do podmiotów Kościoła katolickiego przez urzędy administracji państwowej wymaga czasu i konsekwencji. To kolejna „partia szachów” rozgrywana korespondencyjnie z Generalnym Inspektorem. Tym razem przy otwartej kurtynie. Strategia szachowej rozgrywki nie pozwala na przedwczesne ujawnianie zaplanowanych posunięć.

Zainteresowanych tematem realnych statystyk wyznaniowych zapraszamy do śledzenia następnych posunięć. Trudno przewidzieć termin rozstrzygnięcia gry, ale – z założenia – remis w tej partii jest wykluczony.

 

BIURO
GENERALNEGO INSPEKTORA
OCHRONY DANYCH OSOBOWYCH

Departament Orzecznictwa, Legislacji i Skarg

                         Warszawa, dnia 2015-07-13
W nawiązaniu do Pana wniosku z dnia 29 czerwca 2015 r. o udostępnienie informacji publicznej informuję co następuje.

Odnosząc się do pytania nr 1 dotyczącego liczby wydanych przez Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych zaświadczeń potwierdzających rejestrację przez parafie i inne jednostki organizacyjne Kościoła Katolickiego zbiorów danych osób nienależących do tego Kościoła oraz jakie działania podjął organ w celu wyegzekwowania tego obowiązku, wskazuję, iż Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nie wydał żadnego zaświadczenia w ww. zakresie. Ponadto informuję, że zgodnie z art. 12 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2014 r., poz. 1182, z późn. zm.), zwanej dalej ustawą, do zadań Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w szczególności należy: 1) kontrola zgodności przetwarzania danych z przepisami o ochronie danych osobowych, 2) wydawanie decyzji administracyjnych i rozpatrywanie skarg w sprawach wykonania przepisów o ochronie danych osobowych, 3) zapewnienie wykonania przez zobowiązanych obowiązków o charakterze niepieniężnym wynikających z decyzji, o których mowa w pkt 2, przez stosownie środków egzekucyjnych przewidzianych w ustawie z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (Dz. U. z 2005 r. Nr 229, poz 1954, z poźn. zm) 4) prowadzenie rejestru zbiorów danych oraz udzielanie informacji o zarejestrowanych zbiorach, 5) opiniowanie projektów ustaw i rozporządzeń dotyczących ochrony danych osobowych, 6) inicjowanie i podejmowanie przedsięwzięć w zakresie doskonalenia ochrony danych osobowych, 7) uczestniczenie w pracach międzynarodowych organizacji i instytucji zajmujących się problematyką ochrony danych osobowych. Natomiast żaden przepis ustawy nie przyznaje organowi do spraw ochrony danych osobowych instrumentów represyjnych służących egzekwowaniu rejestracji zbiorów danych osobowych przez administratorów danych. To na administratorze danych osobowych ciąży obowiązek zgłoszenia takiego zbioru do rejestracji.

W odpowiedzi na pytanie nr 2 dotyczące działań podjętych przez GIODO w związku z cyt.: „bezprawnym przetwarzaniem do celów statystycznych przez podmioty Kościoła rzymskokatolickiej (głównie Instytut Statysyki Kościoła Katolickiego) danych osób nienależących do tego Kościoła” informuję, iż proces przetwarzania danych przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego jest przedmiotem zainteresowania GIODO na skutek skargi złożonej w indywidualnej sprawie, której sygnaturę Pan wskazał w swoim wniosku z dnia 29 czerwca 2015 r., tj. DOLiS-440-51/15. Jednocześnie wskazuję, iż ww. postępowanie administracyjne nie zostało jeszcze zakończone. W dniu 3 lipca 2015 r. do Biura GIODO wpłynęły wyjaśnienia Instytutu w przedmiotowej sprawie i obecnie poddawane są analizie.

 

Pismo podpisała:

Z up. Generalnego Inspektora

Ochrony Danych Osobowych

Z-ca Dyrektora Departamentu Orzecznictwa,

Legislacji i Skarg

Anna Korzecka

PRAWDA NAS WYZWOLI

10557223_547260658713684_6609197332607799425_n

Zdecydowana większość osób ochrzczonych, podejmując działania zmierzające do formalnego potwierdzenia braku przynależności do Kościoła, uzasadnia to niechęcią do „zasilania kościelnych statystyk”. Mało kto zdaje sobie sprawę, że uzyskanie pożądanej adnotacji w księdze chrztów niczego w tym zakresie nie zmienia. I nie ma żadnej różnicy pomiędzy dokonującymi tzw. apostazji, propagowanej przez przedstawicieli Kościoła i warszawski WSA, a wysyłającymi proboszczom oświadczenia woli dowolnej treści. Przez ISKK wszystkie te osoby liczone są nadal jako „wierni” i tak prezentowane w oficjalnych statystykach. Chrzest jest bowiem, wg doktryny Kościoła, nieodwracalnym „nabyciem członkostwa”, dokonywane zaś po kościelnych, lub świeckich bojach adnotacje o „formalnym wystąpieniu” – faktycznym oszustwem. Pozbycie się tym sposobem zainteresowania najgorliwszych pozwala nadal, bezkarnie szerzyć mit o katolickiej Polsce.  Prezentujący oficjalne dane GUS też poda, że katolików jest 95%, bo… „mniej to się wydaje być za mało”(!) O manipulacjach w tym zakresie i przepaści pomiędzy odsetkiem „katolików doktrynalnych” (ochrzczonych) i „faktycznych” (uczęszczających do kościoła) pisałem kilka miesięcy wstecz, tutaj. Utrwalanie przekonania, że zdecydowana większość społeczeństwa to członkowie Kościoła uzasadnia jego wszechwładzę oraz finansowanie działalności środkami budżetowymi. Dzieje się to przecież w interesie i za zgodą ponad 90% obywateli! Wg niektórych szacunków finansowanie nauki religii, katolickich uczelni i wydziałów teologicznych, armii kapelanów w różnych instytucjach oraz zaspokajanie wielu innych podobnie istotnych potrzeb „większości społeczeństwa” kosztuje nas już  ok. 10 mld zł rocznie.

Powszechne uświadomienie rodakom, że ten hojny sponsoring, zaspokajający ambicje garstki hierarchów, znajduje bezkrytyczną akceptację kilku, a najwyżej kilkunastu procent społeczeństwa jest kluczowe dla jego ograniczenia. Fundamentalne znaczenie ma zatem zmiana oficjalnego, propagandowego przekazu, dotyczącego liczby faktycznych członków Kościoła  katolickiego w Polsce. Należy za nich uważać wyłącznie uczestniczących realnie w życiu Kościoła. W przywołanym wyżej tekście wykazałem, posługując się wyłącznie danymi samego ISKK, że stanowią oni obecnie około jednej czwartej polskiego społeczeństwa. Znaczna część z nich też nie akceptuje opinii hierarchów dotyczących kwestii społecznych, czy finansowania kościelnych potrzeb z budżetu. Stawianie znaku równości pomiędzy pojęciami: ochrzczony, wierzący w Boga i członek Kościoła katolickiego, pozwala na uporczywe zacieranie prawdy.  Bezkrytyczne przyzwolenie instytucji publicznych (GUS) i organów administracji państwowej na kształtowanie oficjalnych statystyk wyłącznie w oparciu o doktrynalne kryterium „dozgonnego niewolnictwa chrztu” prowadzi do naruszania wielu przepisów prawa. Będziemy to pokazywać i egzekwować respektowanie regulacji prawnych, wymuszając oficjalne głoszenie „statystycznej prawdy”. Utoruje ona drogę do uwolnienia Polski od kościelnej dominacji. To nie atak na religię katolicką, a jedynie walka o autentyczną suwerenność i nasze pieniądze płynące coraz szerszym strumieniem do watykańskich instytucji.

Opracowanie statystyk przez ISKK wymaga przetwarzania danych konkretnych osób. Dochodzi w tym procesie do naruszania przepisów Ustawy o ochronie danych osobowych. Zaangażowaliśmy zatem w walkę o odsłanianie statystycznej prawdy, opartej o wymogi prawa, a nie katolickiej doktryny, urząd GIODO. Mamy bezdyskusyjny wkład (13 wyroków NSA z 2013 r.) w poszerzenie domniemanych kompetencji Organu o pełny dostęp właśnie do „zbiorów danych osób nienależących do związków wyznaniowych”.  Oczekujemy zatem, że Generalny Inspektor sprawnie i skutecznie wyegzekwuje respektowanie prawa na tym odcinku przez kościelne instytucje. Od początku br. GIODO prowadzi postępowanie zainicjowane indywidualną skargą jednego z członków naszej ekipy. Dotyczy ono bezprawnego przetwarzania danych osoby nienależącej do Kościoła przez ISKK na potrzeby statystyk. iskkDo Kaczmarka

Skarżący ma nadzieję, że nie będzie konieczne złożenie skargi na przewlekłość postępowania do WSA, w celu uzyskania decyzji w rozsądnym (kodeksowe nie są przestrzegane od dawna) terminie.

Nowowybranej GIODO – Pani dr Edycie Bielak-Jomaa gratulujemy objęcia urzędu i oferujemy pomoc w egzekwowaniu przestrzegania przepisów o ochronie danych osobowych przez związki wyznaniowe. Jej kolejnym elementem jest skierowany wczoraj drogą elektroniczną wniosek, który publikujemy poniżej.

Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych

Stawki 2

00-193 Warszawa

Na podstawie art. 10 ust. 1 Ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2014 r., poz. 782 z późn. zm.) proszę o udzielenie informacji:

Ile zaświadczeń potwierdzających rejestrację przez parafie i inne jednostki organizacyjne Kościoła rzymskokatolickiego zbiorów danych osób nienależących do tego Kościoła wydał dotychczas Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (art. 42 ust. 4 U.o.d.o.) i jakie działania podjął w celu pełnego wyegzekwowania tego obowiązku?

Jakie działania podjął Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych w związku z bezprawnym przetwarzaniem do celów statystycznych przez podmioty Kościoła rzymskokatolickiego (głównie Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego) danych osób nienależących do tego Kościoła?

Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego poinformował 28 czerwca 2012 r. o 459 osobach, które tylko w 2010 r. dokonały apostazji. GIODO (w odpowiedzi na pytanie jednego z członków ekipy portalu „Świecka Polska”) informował o ponad 40 prawomocnych(!) na koniec stycznia br. decyzjach nakazujących proboszczom dokonanie adnotacji o wystąpieniu z Kościoła osób, które przesłały stosowne oświadczenia woli. Tylko na tej podstawie stwierdzić można, że podmioty kościelne przetwarzają dane minimum kilkuset osób nienależących do Kościoła. Z powodów oczywistych liczba ta jest obecnie wyższa i będzie rosła. Wynika z tego, że podmioty Kościoła katolickiego posiadają kilka tysięcy zbiorów danych osób, które przestały do niego należeć. Dane poszczególnych osób znajdują się bowiem nie tylko w zbiorach administrowanych przez parafie chrztu.

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 27 marca 2013 r. (sygn. akt I OSK 932/12) wskazał, iż cyt.: ,,[w] art. 43 ust. 1 pkt 3 jest mowa o danych dotyczących osób należących do kościoła. Tak zdefiniowany zbiór nie zawiera danych dotyczących osób nienależących do kościoła. Dane osób nienależących do kościoła tworzą zbiór odrębny, nawet jeśli dane są przetwarzane na potrzeby kościoła i jeśli są zgromadzone na materialnych nośnikach danych zawierających zarówno dane osób należących, jak i osób nienależących do kościoła”. Zatem zbiory danych osób nienależących do Kościoła nie zostały wyłączone z obowiązku rejestracji. Zawierają dane wrażliwe (dotyczące wyznania), opisane w art. 27 Ustawy o ochronie danych osobowych. Art. 46 ust. 2 tejże Ustawy uznaje przetwarzanie zbiorów zawierających dane sensytywne za niedopuszczalne bez potwierdzenia ich rejestracji. Problem sygnalizowano kilkakrotnie Generalnemu Inspektorowi w indywidualnych postępowaniach. Ostatnio np. DOLiS-440-1785/14.

Indywidualna skarga z dnia 12 stycznia 2015 r. (DOLiS-440-51/15) dotyczy bezprawnego przetwarzania przez ISKK na potrzeby statystyk danych osoby nienależącej do Kościoła. Załącznik do niej stanowi pismo dyrektora ISKK ks. prof. Witolda Zdaniewicza potwierdzające przetwarzanie danych wszystkich osób posiadających adnotacje o wystąpieniu z Kościoła jako nadal jego członków. Podobne informacje były przekazywane GIODO już w roku 2012 i 2013, zarówno w indywidualnych skargach jak i podczas telekonferencji.

ISKK uzasadnia swoje działanie stosowaniem kryterium doktrynalnego, zgodnie z którym chrzest jest aktem dozgonnego i nieodwracalnego przystąpienia do wspólnoty. Na tej podstawie każda osoba deklarująca w dowolnej formie (apostazja, oświadczenie woli) rozstanie z Kościołem jest prezentowana w statystykach nadal jako wierny. Powoduje to, że ISKK przetwarzając dane tych osób popełnia przestępstwo opisane w art. 49 ust. 2  U. o. d. o., za które przewidziano sankcje karne. Podobnie art. 53 tejże Ustawy traktuje niedopełnienie obowiązku rejestracji zbiorów. Art. 19 przywołanej Ustawy nakłada na GIODO obowiązek zgłaszania takich przypadków organom ścigania.

Generalny Inspektor od dłuższego czasu posiada wiedzę na temat opisanych procesów bezprawnego przetwarzania danych. Znana, i rosnąca, skala zjawiska wyklucza możliwość kompleksowego rozwiązania tych problemów poprzez rozpatrywanie indywidualnych skarg. Uzasadnia to skierowanie do GIODO sformułowanych na wstępie pytań. Rzesza zainteresowanych uporządkowaniem zgodnie z prawem poruszonych kwestii rośnie, co uzasadnia także opublikowanie niniejszego wystąpienia na portalu „Świecka Polska”. Odpowiedź GIODO, wg przewidzianych prawem terminów na reakcję, powinna zostać opublikowana za ok. dwa tygodnie.

Świecka Polska na Dniach Ateizmu

1_opt_IMG_1134Od piątku do niedzieli przedstawiciele Świeckiej Polski brali udział w Dniach Ateizmu zorganizowanych przez Koalicję Ateistyczną i fundację im. Kazimierza Łyszczyńskiego. W sobotę szliśmy w marszu upamiętniającym ścięcie w 1689 r. Kazimierza Łyszczyńskiego za ateistyczne poglądy.

Biskupa, na etat, od zaraz zatrudnię…

….miejsce pracy biuro GIODO.

„Tak istotna zwłoka w załatwieniu sprawy musi zostać poczytana za rażącą, tym bardziej, że dotyczy ona organu centralnego jakim jest Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, a zatem organu, który z racji swojego usytuowania w państwie i realizowanych zadań, powinien dawać przykład innym organom administracji co do przestrzegania zasad terminowości postępowania administracyjnego”. (II SAB/Wa 537/13)

Powyższe stwierdzenie, z którym się w pełni zgadzamy, pochodzi z prawomocnego już wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 27 stycznia 2014 r. Naczelny Sąd Administracyjny odrzucił skargę kasacyjną Generalnego Inspektora od tego wyroku, a skutkiem było nałożenie na GIODO grzywny w wysokości 1000 zł, o czym pisaliśmy wcześniej.

Czy nakładane na organ kary odnoszą jakikolwiek skutek? Odpowiedzialny urzędnik który zawinił opieszałości organu nic na tym nie traci, a obywatel, który się skarży na bezczynność i przewlekłość postępowania, na takim wyroku nic nie zyskuje. Być może wadliwe jest nakładanie kar na bezosobowy organ – w końcu to tylko przelew z jednego państwowego konta na inne „równie wirtualne” państwowe konto.

TEZA

Wracając do pytania postawionego powyżej – czy kary nakładane na organ administracyjny w takiej formie odnoszą jakikolwiek skutek –  poniższym tekstem udowodnimy, że niestety nie! Sprawy nadal ciągną się jak przysłowiowe flaki z olejem. Śmiało możemy postawić tezę, że przyczyną takich zachowań biura GIODO, jest obecność jako strony w postępowaniu funkcjonariuszy Kościoła katolickiego. GIODO z wręcz maniakalnym uporem godnym lepszej sprawy, stara się wciągnąć do prowadzonych postępowań panów biskupów.
Za każdym razem stroną przeciwną jest proboszcz parafii, ale nie dlatego, że akurat jest proboszczem postanowiliśmy uprzykrzyć mu życie. Prostą przyczyną tego, dlaczego sprawa dotyczy proboszcza jest fakt, że przy okazji jest on administratorem naszych danych osobowych. Identycznie postępowalibyśmy gdyby parafia miała świeckiego administratora. Po wielokroć deklarowaliśmy: nie interesuje nas doktryna Kościoła katolickiego, jego dogmaty i przepisy, nie walczymy z wiarą i Kościołem jako takimi! Przedmiotem naszej batalii, prowadzonej wyłącznie metodami prawnymi i administracyjnymi, jest układ jaki państwo polskie zawarło poprzez wadliwie sformułowany (na dodatek nieprzestrzegany) Konkordat. Zdaniem rządzących (wszystkich opcji), jest to równoznaczne z jego podleganiem władzy KEP, a nawet pojedynczych biskupów.

UZASADNIENIE

Daty i powiązane z nimi wydarzenia, które zestawiamy poniżej mają pełne poparcie w dokumentach, którymi dysponujemy i które w każdej chwili możemy udostępnić zainteresowanym.

25 czerwca 2013 r. – urzędujący w owym czasie GIODO, udaje się osobiście do siedziby KEP-u w Warszawie, gdzie spotyka się z ówczesnym sekretarzem. Z jakich przepisów Kpa wynika takie osobiste zaangażowanie Pana Ministra trudno się doszukać. Być może źle zrozumiał treść wyroków w analogicznych aczkolwiek indywidualnych sprawach, które zapadały w marcu i kwietnia w NSA.

Lipiec – wrzesień 2013 r. – skutkiem spotkania GIODO z sekretarzem KEP-u, są listy które krążą po Polsce, (tzw. gotowce – to samo pismo wysłane na różne adresy) od i do GIODO. Adresatami listów są biskupi diecezjalni, przy czym takie same pisma są nadawane z biura GIODO, a (mimo wcześniejszych ustaleń) niektórzy biskupi odpowiadają swoimi autorskimi listami. Nadal brak jakichkolwiek podstaw prawnych wciągania w sprawę typu skarżący ↔ GIODO ↔ administrator danych osobowych, kolejnych kurii biskupich.

13 grudnia 2013 r.GIODO pisze pierwszą decyzję nakazującą kościelnemu administratorowi danych sprostowanie, w tym przypadku moich nieaktualnych danych osobowych. Podkreślamy – tylko pisze, aby….

20 grudnia 2013 r.GIODO edytuje napisaną 13 grudnia decyzje w ten sposób, iż dwukrotnie „uprzejmie informuje” tego samego sekretarza KEP-u z którym spotkał się 25 czerwca 2013 r., że w swym dalszym postępowaniu będzie się kierował wykładnią przepisów wskazaną przez NSA. Można by rzecz – hura, nareszcie!! Jaka to wykładnia każe informować biskupów o indywidualnych sprawach obywateli, którzy na dodatek nie czują się katolikami, nadal pozostaje zagadką.

31 grudnia 2013 r. – decyzja zostaje nadana listami poleconymi za zwrotnym potwierdzeniem odbioru do skarżącego i do proboszcza – administratora danych.

21 stycznia 2014 r. – odebrana w dniu 7 stycznia 2014 r. przez proboszcza (zwanego dalej zobowiązanym) decyzja staje się prawomocna. Od tego momentu GIODO ma obowiązek zadbać o jej wykonanie. Od marca 2011 r. zmiany w ustawie wyposażyły go w uprawnienia do prowadzenia egzekucji administracyjnej. Powstał wówczas specjalny zespół zajmujący się tymi sprawami – Zespół Egzekucji Administracyjnej (ZEA).

8 kwietnia 2014 r. – po 75 dniach od uprawomocnienia ZEA wysyła do zobowiązanego pismo mające na celu ustalenie czy w/w decyzja została wykonana. Zobowiązany nie udzielił odpowiedzi. ZEA nie podjął działań z własnej inicjatywy, gdyż 23 marca 2014 r. wysłałem wniosek o podjęcie stosownych czynności.

17 czerwca 2014 r. – a więc po 145 dniach, zostało wysłane drugie pismo, upomnienie wzywające do wykonania w/w decyzji. Zobowiązany także nie zareagował.

18 listopada 2014 r. – po 300 dniach zostało wysłane ponowne upomnienie, które przesłano także do wiadomości Arcybiskupa Metropolity Poznańskiego (WOW! i SIC! w jednym) . Skutkiem było uiszczenie przez zobowiązanego kosztów upomnień. Pierwszy spektakularny sukces ZEA czy Arcybiskupa?

11 lutego 2015 r. – dowiedziałem się w trybie zapytania o dostęp do informacji publicznej tego wszystkiego co ZEA przedsięwziął w sprawie wyegzekwowania decyzji w roku 2014. Był to 385 dzień niewiele robienia przez ten konkretny zespół GIODO. Dziwnym zbiegiem okoliczności (albo i nie) odpowiedź została wysłana (oczywista oczywistość po ustawowym terminie – to standard) kilka godzin po tym jak NSA oddalił kasację GIODO w sprawie rażącego naruszenia prawa. Tej samej, z której cytat rozpoczyna, a zdjęcie sentencji wyroku ilustruje niniejszy artykuł.

12 lutego 2015 r. – bardziej rozśmieszony niż poirytowany dotychczasową działalnością ZEA, wysyłam kolejne pytania przez system e-puap. Przywołując konkretne artykuły Ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji 17 czerwca 1966 r. pytam:

  1. Jakie inne regulacje prawne określają kiedy, w jakich terminach, na jakich zasadach, ile razy organ egzekucyjny będzie upominał zobowiązanego?
  2. Na jakiej podstawie organ egzekucyjny zawiadomił w drugim upomnieniu z dnia 18 listopada 2014 r. księdza Arcybiskupa Metropolitę Poznańskiego?
  3. Komu jeszcze zamierza donieść organ egzekucyjny w trakcie dalszych czynności w przedmiotowej sprawie na zobowiązanego?

PODSUMOWANIE

Od tego momentu daty i fakty znajdujące się poniżej są domniemane, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa na podstawie wydarzeń historycznych. Na powyższe pytania, odpowiedzi nie będą udzielone… O tym fakcie listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, raczył mnie poinformować dyrektor ZEA. Zrobił to mimo, że składając zapytanie przez e-puap zaznaczyłem rezygnację z „papierowej” formy komunikacji. Mniejsza o formę, chodzi o treść. Odpowiedzi nie będzie dlatego, że jak twierdzi GIODO – „strona domaga się informacji o obowiązującym prawie”.
Nie, odpowiedzi nie będzie, bo strona domaga się informacji o prawie NIEISTNIEJĄCYM!
Działania organu przewidziane ustawą to: upomnienie, grzywna (nakładana wielokrotnie do łącznej wysokości 50.000 zł),  wykonanie zastępcze, odebranie rzeczy ruchomej, odebranie nieruchomości, opróżnienie lokali i innych pomieszczeń, przymus bezpośredni.  Wszelkie inne, w tym wzywanie na pomoc arcybiskupa, msze w intencji wykonania, egzorcyzmy itd. są poza prawem.
Drugą stroną tego samego medalu są terminy, w których to wszystko się dzieje. Po raz kolejny w sposób rażący, naruszając postanowienia Kpa
Pan Dyrektor odpowiadając na list, ale nie odpowiadając na pytania, przypomniał również, że nie przysługują mi prawa strony w prowadzonym postępowaniu egzekucyjnym. Pełna zgoda z przepisami, ale dlaczego stroną uczynił Arcybiskupa Poznańskiego, składając do niego donos (nie można tego nazwać inaczej) na zobowiązanego? Kogo jeszcze uczyni stroną – Nuncjusza Apostolskiego w Polsce w dniu 14 września br.? Dlaczego akurat tego dnia? To będzie 600 dzień od uprawomocnienia decyzji. ZEA działa z matematyczną precyzją, każda kolejna czynność wykonywana jest niemal dokładnie w odstępie dwukrotnie dłuższym, niż czynność ją poprzedzająca. Dziwne, bo urząd powinien działać w granicach i na podstawie prawa a nie algorytmów matematycznych.

Na szczęście, mamy jeszcze w naszym państwie, mechanizmy pozwalające poddać pracę urzędników niezależnej ocenie sądów administracyjnych. Dla nas sprawa jest rozwojowa i nie zawahamy się użyć żadnych środków zgodnych z prawem do jej pełnego wyjaśnienia. Pierwsze kroki mające na celu wymuszenie sprawniejszego egzekwowania decyzji zostały już podjęte. O postępach będziemy informować.

Dni Ateizmu 2015

Dni Ateizmu 2015

Już za dwa tygodnie 27-29 marca odbędą się w Warszawie kolejne Dni Ateizmu. W zeszłym roku mogliśmy zobaczyć filmy Zenona Kalafaticza i porozmawiać z ich autorem, zapoznać się z twórczością Pawła Hajncla znanego jako człowiek-motyl, brać udział w panelach dyskusyjnych z udziałem zagranicznych gości, przyłączyć się do Marszu Ateistów oraz zobaczyć rekonstrukcję stracenia Kazimierza Łyszczyńskiego, którego odegrał profesor Jan Hartman.

W tym roku program jest jeszcze bogatszy. Oprócz pokazów filmów, podsumowania roku 2014 i debat dotyczących sytuacji w Polsce w Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego odbędzie się międzynarodowy panel „Sytuacja wolności sumienia, słowa i wyrazu na świecie„, gdzie głos zabiorą przedstawiciele organizacji ateistycznych i wolnomyślicielskich z Europy, Azji i Ameryki. W sobotę wieczorem w Pałacu Kultury i Nauki odbędzie się bankiet i nastąpi uroczyste wręczenie nagrody Ateisty Roku. Po raz kolejny nastąpi przemarsz ateistów Krakowskim Przedmieściem oraz rekonstrukcja kaźni Łyszczyńskiego – na rynku Starego Miasta. Kto wcieli się w postać autora traktatu „De non existentia Dei w tym roku – tego jak na razie organizatorzy nie zdradzają.

To jeszcze nie wszystko. Ci, którzy przybędą do Warszawy w ostatni weekend marca poza atrakcjami związanymi z Dniami Ateizmu będą mogli uczestniczyć w „Międzynarodowej Konferencji na rzecz wolności sumienia, słowa, wyrazu artystycznego i nauki”, którą Koalicja Ateistyczna wspólnie z wicemarszałkinią Wandą Nowicką organizują w Sejmie. Wśród gości, którzy potwierdzili swój udział w tym wydarzeniu jest między innymi Gérard Biard – redaktor naczelny Charlie Hebdo. W panelach dotyczących bioetyki wezmą udział profesorowie i eksperci z Polski i ze świata.

Szczegółowy, aktualny program wydarzeń można znaleźć na stronie lyszczynski.com, oraz na profilu wydarzenia na facebooku.

Ekipa Świeckiej Polski przybywa do Warszawy specjalnie na tę okoliczność. Będzie można nas spotkać i porozmawiać na żywo. Serdecznie zapraszamy do udziału w Dniach Ateizmu nie tylko ateistów, ale również wszystkich chcących zademonstrować, że w świeckim państwie również obywatele przekonani o nieistniniu bogów mają prawo do swojego święta.

DOKTRYNA I PRAWO – KOMU SŁUŻY ZACIERANIE GRANIC

W ramach prowadzonego przez GIODO postępowania ksiądz proboszcz  wskazał powody zignorowania żądań skarżącej zawartych w przesłanym jesienią ubiegłego roku oświadczeniu. Obok rutynowo wskazywanego braku apostazji pojawiło się żądanie dokonania aktualizacji nazwiska w księdze chrztu. Delikwentka pozwala sobie chadzać za mąż bez powiadamiania Kościoła!

Zainteresowana postanowiła, przede wszystkim księdzu proboszczowi (a nawe bardziej jego zwierzchnikom) przedstawić szerzej podstawy swojego działania. Zamieszczony poniżej tekst prezentuje także nasze stanowisko w kilkuletnim sporze na tle tzw. „występowania z kościoła”. Zdecydowanie niestosowna lektura dla wszystkich szukających prostych i łatwych rozwiązań. Zacieranie granicy między polem oddziaływania doktryny Kościoła i prawa RP z Konstytucją na czele przekształciło prosty problem w skomplikowaną łamigłówkę.

Permanentne przekraczanie granic religijnej autonomii i wkraczanie doktryną na obszary zastrzeżone dla prawa państwowego to stała praktyka Kościoła w Polsce. Efekty widać na wielu polach – aborcja, in vitro, finansowanie obiektów kultu… są możliwe dzięki świadomym niestosowności tej praktyki, lecz usłużnym politykom i prawnikom. Na naszym odcinku w wyścigu po kolejny „papieski medal” prowadzą zdecydowanie sędziowie II Wydziału warszawskiego WSA. Nawiasem mówiąc, żaden z wyroków uchylających wydane proboszczom przez GIODO nakazy nie jest prawomocny. WSA rozstrzygnął zatem, zwłaszcza zawartością uzasadnień, wyłącznie o pierwszym miejscu w „medalowym wyścigu”

Stanowisko skarżącej polemizuje z „fundamentem” rozstrzygnięć WSA, obnażając „zasługi” na odcinku zacierania granic oddziaływania prawa kanonicznego i przekształcania Polski w państwo wyznaniowe.

 

Dotyczy: DOLiS-440-xxx

W związku z pismem Proboszcza Parafii pw. Wniebowzięcia NMP  w Sokołach z dnia 05 stycznia 2015 r. przesyłam poniższe wyjaśnienia. Mam nadzieję, że równoczesne przesłanie  do wiadomości Księdza Proboszcza, pomoże Mu zrozumieć podstawy i zakres moich żądań, pozwalając na zracjonalizowanie przyszłych reakcji.

W „oświadczeniu woli” podałam numer wpisu w księdze chrztów, pozwalający na jednoznaczną identyfikację moich danych osobowych. Z oczywistych powodów (odnotowanie chrztu dwumiesięcznego dziecka) figuruje tam moje nazwisko rodowe. Wpis zawiera dodatkowe informacje (data urodzenia, dane rodziców, tzw. rodziców chrzestnych), pozwalające zweryfikować moją tożsamość i wynikające z niej prawo dysponowania danymi. Nie zostały jednak podniesione żadne wątpliwości w tym zakresie, do których wyjaśnienia czułabym się wówczas zobowiązana. Zostałam także „pozytywnie zweryfikowana” przez pracownika Biura GIODO, co potwierdza adnotacja w udostępnionych mi aktach niniejszej sprawy. Nie utrzymuję kontaktów z Kościołem od dziesiątego roku życia. Zmiana nazwiska nie miała także żadnego związku z działalnością tej instytucji. Żądanie dokonania aktualizacji mojego nazwiska w księdze chrztów, stawiane przez Księdza Proboszcza jako „warunek wstępny” dalszych działań, nie znajduje zatem podstaw prawnych, ani logicznego uzasadnienia. Zwracając się o aktualizację moich danych adnotacją, że nie należę do Kościoła, zażądałam równocześnie zaprzestania ich przetwarzania wykraczającego poza niezbędną dokumentację faktów istotnych z punktu widzenia Kościoła. Dopuszczalność przechowywania danych osobowych, uzasadniana takimi względami, nie może jednak wykraczać poza aspekt archiwalny. Nie uprawnia także do poszerzania zakresu przechowywanych informacji, zwłaszcza wobec jasno wyrażonego sprzeciwu osoby zainteresowanej.

Ksiądz Proboszcz twierdzi również, że zostałam ochrzczona „podobnie jak inne parafie”(?) na podstawie Konkordatu, który wszedł w życie wiele lat później. Taka interpretacja, być może zasadna w wymiarze duchowym, powoduje jednak problemy w powiązaniu zapisu księgi chrztów z „parafią” i właściwe zrozumienie zgłoszonych żądań. W efekcie przeszkodę w spełnieniu moich żądań dostrzega Ksiądz Proboszcz w konieczności spełnienia wymogów tzw. „procedury formalnego wystąpienia z Kościoła”. Kościół może adresować taką ofertę do osób oczekujących zapewnienia obrzędami religijnymi skutków na gruncie własnego prawa (akceptujących równocześnie fakt, że dla tego prawa i statystyk pozostaną nadal członkami Kościoła). Nie zwracałam się jednak z taką prośbą, a moje oświadczenie i toczące się (w wyniku jego zignorowania) przed Generalnym Inspektorem postępowanie nie ma żadnego związku z poglądem doktryny na status i losy „mojej duszy nieśmiertelnej”. Rozstrzygnięcia prawa kanonicznego w tym zakresie pozostają wyłączną domeną Kościoła. Mogą mieć istotne znaczenie dla decyzji podejmowanych przez Najwyższego, ale żadnego dla organu administracji państwowej, działającego w oparciu o normy prawa powszechnego.

Prawo kanoniczne uznaje chrzest za akt  (dozgonnego i nieodwracalnego – kanon 11 Kpk) przystąpienia do wspólnoty. Kościelni prawnicy, w podobnych postępowaniach, twierdzą (i nie sposób się z tym nie zgodzić), że „relacja obywatel – kościół nie jest stosunkiem prawnym”. Zatem chrzest, zdaniem samego Kościoła, nie stanowi nawiązania jakiejkolwiek relacji na gruncie prawa powszechnego. Opierając się zatem wyłącznie na twierdzeniach Kościoła nie sposób logicznie uzasadnić dlaczego apostazja (odnosząca się do stosunku opisanego wyłącznie doktryną) ma określić moją relację z Kościołem na gruncie świeckiego prawa, skoro nie określa jej akt chrztu. Art. 53 Konstytucji RP, w punkcie 2 przyznaje każdemu obywatelowi (nie doktrynom związków wyznaniowych) prawo decydowania w tym zakresie „według własnego wyboru”. W przesłanym oświadczeniu jasno określiłam „własny wybór”. W połączeniu z żądaniami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych, tak podstawą jak i zakresem skutków, obejmuje wyłącznie obszar regulowany prawem powszechnym. Księga chrztów, stanowiąca dla Kościoła rejestr podstawowych obrzędów religijnych, pozostaje dla prawa powszechnego wyłącznie zbiorem danych osobowych, Podlega w tym zakresie regulacjom Ustawy o ochronie danych osobowych i wyłącznie ten aspekt jej funkcjonowania obejmują działania GIODO. Wydawane decyzje nie odnoszą się do doktrynalnych ocen statusu osoby skarżącej. Podkreślał to także Naczelny Sąd Administracyjny, zwłaszcza w ośmiu orzeczeniach z października 2013 r. Żądana adnotacja rozstrzyga wyłącznie o zasadach i zakresie dalszego przetwarzania moich danych osobowych przez Kościół (w tym na potrzeby statystyk), Nie kształtuje natomiast doktrynalnej oceny mojego statusu, pozostającej nadal autonomicznym prawem Kościoła. Wskazówkę dla hierarchów, że Kościół może i będzie musiał pogodzić się z takim rozstrzygnięciem stanowią cywilne rozwody połączonych sakramentalnie małżonków. Pole tego kompromisu wyznacza art. 1 Konkordatu nakazujący wzajemne poszanowanie autonomii obu podmiotów. Jak podkreśla NSA, zagwarantowana Kościołowi autonomia nie oznacza jednak wyzbycia się przez państwo swej immanentnej cechy jaką jest suwerenność. Jej wyznacznikiem są konstytucyjnie zagwarantowane prawa i wolności obywateli. Z tego powodu wolność sumienia i wyznania, jako jedna z podstawowych wartości, nie może być reglamentowana doktryną żadnej religii.

Przytoczone argumenty wskazują, że w toczącym się postępowaniu GIODO posiada pełny materiał dowodowy pozwalający na wydanie decyzji, o którą wnosiłam. Art. 35 §3 Kpa jednoznacznie określa termin przewidziany na jej wydanie. W związku z tym na podstawie art. 37 §1 Kpa wzywam Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych do bezzwłocznego usunięcia naruszenia prawa,. Dalsza zwłoka spowoduje skierowanie skargi w tym zakresie do WSA.

 

P.S. Doktryna islamu ocenę wyznaniowej przynależności opiera na zasadzie „każdy poczęty z muzułmanina jest muzułmaninem”. Na tej podstawie uznaje mnie, wbrew moim przekonaniom, za muzułmankę z racji wyznania jednego z przodków w linii męskiej. Nie kreuje to jednak faktów, np. poprzez przetwarzanie moich danych osobowych. Nie daje zatem żadnych powodów do reakcji na płaszczyźnie prawa.

Może ten przykład uświadomi hierarchom jak dalece aspiracjami do wszechwładzy w Polsce wykraczają poza obszar autonomii Kościoła, dokonując w istocie zamachu na jej suwerenność.

Za rażące naruszenie prawa trzeba płacić

Artur Grzelski przed rozprawą w NSA
przed rozprawą w NSA

Dziś o godzinie 9:40 w Naczelnym Sądzie Administracyjnym odbyła się rozprawa w związku ze skargą GIODO od wyroku WSA w Warszawie w sprawie orzeczenia, że bezczynność organu miała miejsce z rażącym naruszeniem prawa, czego skutkiem było wymierzenie grzywny w wysokości 1000 zł.  NSA oddalił skargę uznając, że prowadzenie sprawy przez 11 miesięcy, kiedy przepisy przewidują na to miesiąc, jest rażące, a kara grzywny nałożona przez sąd niższej instancji jest adekwatna do przewlekłości. Wyrok jest prawomocny. Mam nadzieję, że konsekwencje finansowe zmobilizują urzędników do rozpatrywania kolejnych spraw terminowo. To odrobina satysfakcji dla tych, którzy w ciągu ostatnich czterech lat  musieli się zmagać z przewlekłością postępowania w podobnych sprawach.

Wyrok wraz z uzasadnieniem w Centralnej Bazie Orzeczeń Sądów Administracyjnych

Je suis Jerzy

Zofia Achinger i Jerzy Urban

Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa, VIII Wydział Karny przy ul. Ogrodowej 51a rozegrał się 13 stycznia br. kolejny akt procesu Jerzego Urbana. Redaktor naczelny tygodnika „Nie” oskarżony został o obrazę uczuć religijnych opublikowanym w numerze z sierpnia 2012 roku wizerunkiem zdziwionego Chrystusa. Wizerunek stanowił ilustrację artykułu poświęconego coraz powszechniejszemu opuszczaniu szeregów Kościoła.

Sąd odrzucił (podobnie jak poprzednio) wniosek internetowej telewizji Racjonalista TV o wyrażenie zgody na rejestrację obrazu i dźwięku. Zdaniem Sądu „uzasadniony interes społeczny za tym nie przemawia”. Równocześnie sędzia przypomniał, że nagrywanie w tej sytuacji (np. telefonem komórkowym) zagrożone jest karą do 10.000 zł. Wśród licznej, jak na małą salę, widowni pojawiły się ulotki „JE SUIS JERZY”. Bez sprawdzania czy trzymający nie oznajmiają własnych imion, zostały uznane za naruszające powagę Sądu, który nakazał ich natychmiastowe usunięcie. Wstępne decyzje sędziego miały pokazać, że sądu nie powinno się traktować jak kabaretu i zapewne dlatego „uzasadniony interes społeczny” będzie miał się lepiej nie oglądając merytorycznej części rozprawy.

Wystąpiło w niej trzech świadków. Czwarty ukarany został karą porządkową za niestawienie się. Pani, zeznająca jako pierwsza, poczuła się obrażona ilustracją, którą dostała drogą mailową. Nie pamiętała od kogo. Nie czytała także artykułu. Odpowiadając na pytania J. Urbana i jego obrońcy nie kwestionowała prawa osób niewierzących do wyrażania własnych poglądów. Pytanie o dopuszczalność zamieszczania karykatur Mahometa uchylił sąd, jako „nie mające związku ze sprawą”. Odpowiadając na pozostałe pytania, dotyczące możliwości satyrycznego bądź krytycznego odnoszenia się do obiektów różnych kultów np. satanistycznego, zeznająca zasłoniła się brakiem znajomości takiego kultu. Wypowiedź w sposób zadowalający poszerzyła materiał dowodowy i wiedzę Sądu, który przystąpił do przesłuchania następnych świadków. Zeznawali: zastępca redaktora naczelnego „Nie” i twórca spornej grafiki, którzy w swoich zeznaniach stwierdzili, że intencją ich było wyłącznie zilustrowanie treści artykułu, czyli pokazanie zdziwienia Kościoła odpływem wiernych. Zastępca naczelnego „Nie” stwierdził wręcz, iż nie wyobraża sobie, aby ta ilustracja „mogła obrazić uczucia jakiejkolwiek inteligentnej istoty”. Oskarżyciel posiłkowy, zadając pytanie, próbował zasugerować, iż świadek uznał siebie za jedynego inteligentnego. Ponieważ Sąd zauważył, iż nie zostało to wyrażone w ten sposób, podejmował kolejne, nieskuteczne próby sformułowania pytania-zarzutu. Wykazał tym jedynie dlaczego właśnie Jego uczucia musiały „poczuć się obrażone”. W aktach sprawy znajduje się już opinia biegłego, której obrońca oskarżonego zarzucił uchybienia i braki. Wnioskował także o przesłuchanie biegłego. Zapowiedź kolejnego odcinka serialu na 9 marca br., zakończyła ten blisko godzinny spektakl.

Szczegółowa relacja z rozprawy ma na celu pokazanie w jakich oparach absurdu toczą się podobne postępowania. Wręcz wstyd pokazać to szerszej widowni. Powaga Sądu jest naruszana ulotkami na widowni. Musi być jednak zachowana podczas badania stanu uczuć pani, która niewiadomo skąd dostała maila, ponieważ twierdzi, że zniekształcona (wyrazem zdziwienia!) twarz Chrystusa wyrządziła jej przykrość. Prokuratura, sąd, biegli, dwa i pół roku postępowania, a to nie koniec, setki zapisanych kartek, praca wielu ludzi i koszty. Nasze koszty. Podatników. W czyim interesie cały ten żałosny kabaret za nasze wspólne pieniądze? Warto mieć świadomość, że każdy kto poczuje się obrażony ma możliwość dochodzenia roszczeń na drodze cywilnej. Za własne pieniądze. Nie jest do tego konieczny żaden artykuł w kodeksie karnym. Artykuł 196 Kodeksu karnego jest aktem skruchy władzy państwowej wobec Kościoła za wymuszoną politycznym miejscem w Europie konstytucyjną neutralność światopoglądową. Żądny przywilejów Kościół, wysługując się przychylną władzą państwową, zabezpieczył sobie państwową ochronę własnych wartości. Artykuł 196 Kodeksu karnego jest „kałasznikowem” polskich fundamentalistów katolickich. Na dodatek narzędziem znacznie wygodniejszym i bezpieczniejszym. Bez narażania bezpośrednio siebie można zrobić „porządek z niewiernymi”, rękami państwowych urzędników. Do kościoła chodzi jedna czwarta Polaków. Pozbawionych poczucia dystansu do traktowania przez innych symboli tej religii jest zapewne znacznie mniej. Z jakiego powodu na koszt całego społeczeństwa chronione mają być nadwrażliwe uczucia nielicznych?

Nie widać politycznej woli do wyrugowania z kodeksu karnego tego archaizmu. Może zatem użyć innej metody? Internet jest płaszczyzną dogodną do zorganizowania masowej akcji. Kilkaset skarg miesięcznie wpływających do Prokuratora Generalnego na obrazę uczuć religijnych może przynieść lepszy i szybszy efekt niż marsze protestacyjne i petycje. Każda wpływająca skarga inicjuje postępowanie wyjaśniające. Zebranie materiału dowodowego, ustalenie sprawców, ekspertyzy. Kilkaset skarg miesięcznie to ośmieszenie tej regulacji i paraliż prokuratury w krótkim czasie. Powodów do skarg w internecie znaleźć można mnóstwo, a obrażone uczucia może mieć każdy, zwłaszcza nie mając napisane na czole, że jest „bezuczuciowym ateistą”. Może warto spróbować?

Polski terroryzm religijny

Symboliczny zbieg terminów. Wczoraj paryska demonstracja w obronie wolności słowa i artystycznej ekspresji z udziałem polskich premierów – Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Jutro proces Jerzego Urbana spowodowany obrazą uczuć religijnych opublikowaniem podobizny zdziwionego Chrystusa.

Najważniejsi polscy politycy demonstrują poparcie dla wolności. Szkoda, że nie popierają jej działaniami we własnym kraju. Co partia Pani Kopacz i Pana Tuska, sprawująca od lat władzę w Polsce, zrobiła w celu usunięcia artykułu 196 z Kodeksu karnego? Religijny terror szerzony w Polsce przy jego wykorzystaniu różni się od islamskiego tylko drastycznością stosowanych środków. Dodatkowo ten polski jest sankcjonowany rodzimym prawem, więc światu nie wypada go potępiać. Ortodoksyjni katolicy w Polce szacunek dla własnych symboli wymuszają „strzelając” na ulicach jedynie różańcami i krzyżami. Zapewne z powodu trudniejszego dostępu do kałasznikowów oraz każdorazowego wsparcia ich działań przez władzę państwową. Hipokryzja i obłuda polskich polityków nakazuje potępiać obcych i chronić prawem własnych religijnych terrorystów? A może zamiast uczestnictwa w marszu należało zaoferować Francji polskie rozwiązania prawne w tej dziedzinie? Może islamscy ekstremiści świadomi prawnej ochrony czci Proroka nie posunęliby się do masakry w redakcji „Charlie Hebdo”?

Fundamentem religijnego terroryzmu jest żądanie szacunku dla własnych symboli i wartości. Od wszystkich. Bez względu na tych wszystkich przekonania. Czy trudno zauważyć, że oczekiwanie od niewierzących szacunku dla niepokalanego poczęcia, uznania świętości życia zygoty z pominięciem znaczenia życia matki itd. jest gwałtem zadawanym nie tylko ich uczuciom, ale także rozumowi?

Zachęcamy do obecności na jutrzejszej rozprawie Jerzego Urbana. I nie chodzi o identyfikowanie się z estetyką Jego wypowiedzi czy publikacji tygodnika „Nie”. Uczestnicy paryskiego marszu też nie reprezentowali jednolitego poglądu na temat publikacji francuskiego tygodnika. Liczna obecność na sali rozpraw zwolenników wolności słowa i poglądów powinna być kolejnym sygnałem dla polskich polityków tak skwapliwie potępiających religijny terror. Współczując Francji nie zapominajmy o porządkowaniu własnego domu. Pora działać, zanim rodzimy terroryzm katolicki uzna wszystkich inaczej myślących za kryminalistów.

Zobacz dokładny termin i miejsce rozprawy.

ulotka pobierz ulotkę w wersji do druku (plik PDF)