Archiwum kategorii: GIODO

Wyrok w sprawie z 5 listopada 2015 r.

2016-02-19-NSA-wokanda-DA

Dzisiaj NSA w składzie: sędzia NSA Jolanta Rudnicka (przewodnicząca), sędzia NSA Marek Stojanowski oraz sędzia delegowany z WSA Mirosław Gdesz wydał orzeczenie w sprawie która była rozpatrywana 5 listopada. Zamieściliśmy już sprawozdanie i nagranie z tej sprawy. Dzisiejszy skład był inny niż 5 listopada.

Sprawa dotyczyła aktualizacji danych osobowych osoby występującej z Kościoła Katolickiego. Wobec odmowy proboszcza administrującego bazą danych, GIODO w 2014 r. nakazał jej aktualizację. Od tego nakazu odwołał się proboszcz, któremu przyznał rację WSA, a dzisiaj również NSA, oddalając skargę kasacyjną GIODO od wyroku WSA. Wyrok ten potwierdza gwałtowną zmianę linii orzeczniczej NSA, do której doszło już na mocy wyroków z 9 lutego, które zapadły w sześciu podobnych sprawach. Ponieważ sąd zgodził się na rejestrację dźwięku, zamieszczamy nagrania  dzisiejszej sesji sądu. Do kwestii zmiany składu i linii orzeczniczej odniesiemy się wkrótce w odrębnym komentarzu.

Polska kolonią Watykanu

Za zgodą autora publikujemy na naszej stronie tekst Ryszarda Pacera – uczestnika pierwszej z serii sześciu spraw jakie rozpatrywał NSA 9 lutego:

 

Dzisiaj w Naczelnym Sądzie Administracyjnym odbyło się sześć rozpraw kasacyjnych. Generalna Inspektorka Ochrony Danych Osobowych odwołała się od wyroków Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który stwierdził, że osoby należące do Kościoła Katolickiego nie mogą go opuścić.

Jak wiadomo katolicy wierzą, że ich kościół jest „mistycznym ciałem Chrystusa”. Cokolwiek to oznacza (ja tego nie rozumiem chyba), trzeba przyjąć, że w ich wyobrażeniu jest to coś świętego i nadnaturalnego. Jednak prócz tej eschatologicznej konstrukcji istnieje też coś takiego jak organizacja kościelna jako ziemski byt. To są parafie, kurie, konferencja episkopatu, Stolica Apostolska i wreszcie sam papież. Ta organizacja ma w naszym kraju wiele przywilejów podatkowych i innych. Członkami tej organizacji, w świetle obowiązujących przepisów, są nie tylko biskupi i inni funkcjonariusze, ale także wszyscy wierni. Jakbyście nie wiedzieli, to Wam powiem, że wiernymi, w mniemaniu Kościoła Katolickiego są wszyscy ochrzczeni.

Niestety władze naszego kraju zawarły z Państwem Watykańskim taki układ, że Kościół Katolicki w Polsce jest niemal eksterytorialny. Ma swoją autonomię i jest niezależny od Polski. Niestety to działa tylko w jedną stronę. Kościół Katolicki jest niezależny od Polski, ale Polska nie jest niezależna od Kościoła Katolickiego. No może niektórzy, bogaci Polacy są niezależni, ale większość Polaków nie.

Wyobraźcie sobie, że musicie być członkami „mistycznego ciała Chrystusa” i nie możecie zrezygnować z tego członkostwa. Serio. Dzisiaj Naczelny Sąd Administracyjny powiedział mi, że nie mogę opuścić tej zakłamanej, wrednej, chroniącej pedofilów organizacji, bo „może chciałbym kiedyś do niej wrócić” i nie można mi umożliwić prawnego opuszczenia tej organizacji, bo po ewentualnym nakazaniu proboszczowi uczynienia adnotacji w księdze chrztów, iż opuściłem kościół „nie można byłoby sprawdzić, czy taka adnotacja została poczyniona”. Takie słowa (cytuję z pamięci) padły dziś z ust Jolanty Rudnickiej, sędzi uosabiającej majestat Rzeczypospolitej Polskiej, mojego kraju, mojej Ojczyzny. Polski sąd powiedział, że moje prawa do nienależenia do organizacji, którą gardzę  są nieważne, bo Polska zawarła konkordat ze Stolicą Apostolską. Moje prawo do władania moimi danymi osobowymi jest mniej ważne, niż widzimisię biskupów, konkordat i autonomia Kościoła Katolickiego. Mój kraj każe mi być członkiem organizacji kryjącej pedofilii wśród jej funkcjonariuszy! To obrzydliwa opresja.

Zaiste powiadam Wam, że dziś polscy sędziowie pokazali, że wysługują się Watykanowi. Czy ze strachu, czy z przekonania podeptali moje prawa obywatelskie w imię interesów organizacji, z którą się nie identyfikuję, i która napawa mnie najwyższą odrazą.

Walka się nie skończyła. Wraz z przyjaciółmi z portalu www.swieckapolska.pl będziemy walczyć we wszystkich sądach polskich i europejskich o prawa człowieka i obywatela.

Publikujemy nagranie z pierwszej rozprawy:

 

Sędziowie Jolanta Rudnicka, Maciej Dybowski oraz Grażyna Staniszewska oddalili wszystkie sześć skarg kasacyjnych (sygnatury spraw: I OSK 2691/15, I OSK 1509/15, I OSK 3179/15, I OSK 2585/15, I OSK 1466/15, I OSK 579/15). Oto jak sędzia Jolanta Rudnicka uzasadniła te wyroki:

Czy NSA rozstrzygnął ostatecznie?

wejście do NSA przy ul. Boduena w Warszawie

 

Dzisiaj o godz. 12:30 NSA ogłosił rozstrzygnięcie w sprawie sześciu skarg kasacyjnych GIODO. Odrzucając własną linię orzeczniczą ukształtowaną wcześniejszymi wyrokami NSA oddalił wszystkie skargi kasacyjne. Oznacza to uprawomocnienie się wyroków WSA. Wyjaśniając nową sytuację, skład orzekający wyraził zdanie, że w celu dokonania aktualizacji własnych danych osobowych należy dokonać formalnej apostazji zgodnej z wymogami władz kościelnych.

Odpowiadając na tytułowe pytanie – rozstrzygnięcie tych sześciu przypadków jest ostateczne, ale mamy dalsze pomysły. Na szerszy komentarz i opisanie przyszłości przyjdzie pora po otrzymaniu pisemnych uzasadnień.

Poniżej nasze stanowisko w tych sprawach rozpoznanych przez NSA, w związku z kasacjami złożonymi przez GIODO. Wybrzmiało ono na sali rozpraw, zaprezentowane przez uczestnika pierwszej rozprawy Ryszarda Pacera, którego skarga na proboszcza zainicjowała to konkretne postępowanie wiosną 2013 r. Udostępniamy również komentarz R. Pacera oraz nagrania z rozprawy.

 

Dotyczy: I OSK 2691/15

Stanowisko uczestnika na prawach strony

w sprawie ze skargi kasacyjnej GIODO od wyroku WSA w Warszawie

z dnia 29 kwietnia 2015 r. sygn. akt II SA/Wa 1604/14

 

Wnoszę o uwzględnienie zarzutów skargi kasacyjnej GIODO od wyroku WSA z dnia 19 listopada 2014 r. (II SA/Wa 727/14, oraz uznanie sprawy za dostatecznie wyjaśnioną i rozpatrzenie w trybie przewidzianym art. 188 P.p.s.a.

Nie rozwijając szczegółowo zarzutów skargi kasacyjnej, chcę zwrócić uwagę na fundamentalną przyczynę wadliwości skarżonego orzeczenia. Stanowi ją pomieszanie porządków prawnych – powszechnego i wewnątrzkościelnego, tak pod względem obszarów obowiązywania ich regulacji, jak i relacji wzajemnych. WSA podważa zasadę prymatu prawa powszechnego opisaną we wszystkich unormowaniach stosunków Państwa i Kościoła, z Konkordatem włącznie.

Art. 53 ust. 2 Konstytucji RP gwarantuje każdemu obywatelowi wyłączne prawo decydowania o przynależności do dowolnego związku wyznaniowego. Realizując to prawo „oświadczeniem woli”, przesłanym proboszczowi parafii chrztu, przedstawiłem żądanie dotyczące wyłącznie ochrony danych osobowych. Oświadczenie nie zawierało równocześnie żadnych żądań adresowanych do prawa kanonicznego. Ocena skutków mojego aktu woli w tym obszarze pozostaje nadal autonomicznym prawem Kościoła. Nie oznacza to jednak zgody suwerennego państwa na cenzurowanie konstytucyjnych praw obywatela, wewnętrznymi regulacjami związku wyznaniowego, jak stwierdził w jednym z wcześniejszych orzeczeń NSA. Brak zatem nie tylko przesłanek prawnych, ale i jakichkolwiek innych powodów do oceny skuteczność tzw. „wystąpienia” na gruncie prawa kanonicznego, przez organ administracji, czy sąd. Ocena mojej przynależności na potrzeby postępowania, dotyczącego ochrony danych osobowych, powinna być dokonana – jak słusznie podkreślał NSA w podobnych orzeczeniach – wyłącznie na gruncie przepisów prawa powszechnie obowiązującego. Powołując się na to stanowisko WSA wywodzi jednak, rozstrzygającą dla orzeczenia, ocenę przynależności z dyspozycji… kanonu 751 Kpk. Potwierdza tym samym tezę o bezpodstawnym zacieraniu granic porządków prawnych. Uzależniając realizację prawa do ochrony danych osobowych od spełnienia religijnego obrzędu – wyrzeczenia się wiary, łamie przy okazji gwarancje art. 53 ust. 6 Konstytucji („Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych”). Na marginesie dodać wypada, że własną interpretacją prawa kanonicznego WSA wkracza także w kompetencje Stolicy Apostolskiej, łamiąc tym samym postanowienia art. 1 Konkordatu. Wynika to z pominięcia postanowień kanonu 11 Kpk, traktujących chrzest jako nieodwracalne i dozgonne nabycie członkostwa.

Pojęcie „osób nienależących do Kościoła” budzi także duże wątpliwości „semantyczne” WSA, w związku z rozważaniami nad odrębnością zbiorów, wynikającą z dyspozycji art. 43 ust. 2 (w zw. z ust. 1) U.o.d.o. Konsekwentne rozdzielenie obszarów regulowanych doktryną religijną i prawem powszechnym, pozwala także w tym zakresie jednoznacznie rozwiązać problem. Zbędne jest ustalanie aktualnie wyznawanej religii, jak sugeruje WSA, wyeliminowane są także wątpliwości dotyczące niejednolitej struktury zbiorów. Księga ochrzczonych stanowi – w rozumieniu prawa kanonicznego – zbiór wiernych. Nie wynika jednak z tego, że powinna być uznawana za zbiór danych osób należących, na gruncie przepisów dotyczących przetwarzania danych osobowych. Obrzęd religijny nie stanowi czynności prawnej, a wiek osób chrzczonych wyklucza – niemal każdorazowo – zdolność do czynności prawnych i świadome przyjęcie statusu „osoby należącej”, w rozumieniu przepisów prawa powszechnego. Zdefiniowanie zatem, na tej podstawie, parafialnej księgi ochrzczonych jako zbioru danych osób należących do Kościoła, na potrzeby przetwarzania danych osobowych, pozostaje w sprzeczności z zasadami ustanowionymi przepisami rozdziału 3 U.o.d.o. Nie ma mowy o świadomej zgodzie zainteresowanych na przetwarzanie danych. Wiele osób, niegdyś ochrzczonych, ma problem z ustaleniem nawet parafii chrztu, nie mówiąc już o zakresie i celach przetwarzania ich danych, przez nieznanego administratora. Należy postawić pytanie – chyba retoryczne – czy zbiory danych osób należących, w przypadku dowolnego innego związku wyznaniowego, mogą być także tworzone i wyłączane spod kontroli GIODO, na bazie kryteriów doktrynalnych, opisanych nieświadomym udziałem w obrzędzie lub dziedziczeniem wyznania? Czy dopuszczalne jest – na gruncie przepisów o ochronie danych osobowych – tworzenie takich zbiorów, z pominięciem świadomej decyzji zainteresowanych oraz przetwarzanie ich danych jako osób należących do związku pomimo sprzeciwu? Czy zatem – wspominany przez WSA – „szczególny etos nadawany aktowi chrztu” może zastąpić wskazanie przepisu prawa, sankcjonującego uznanie parafialnej księgi ochrzczonych za „zbiór danych osób należących” w rozumieniu przepisów U.o.d.o.?

Na koniec krótka uwaga nie związana bezpośrednio z przedmiotem skargi kasacyjnej, pokazująca jednak konsekwencje rozstrzygnięcia w zakresie wykraczającym znacznie poza jednostkowy wymiar takich spraw. Zgoda na ustalanie przynależności w oparciu o kryterium doktrynalne (nieodwracalność chrztu), na potrzeby przetwarzania danych osobowych, skutkuje m.in. wykazywaniem wszystkich „odstępców” jako nadal członków Kościoła, na potrzeby statystyk. Stałe zawyżanie w ten sposób liczby wiernych w rocznikach GUS jest efektem przetwarzania danych takich osób poza ich świadomością i wbrew jasno wyrażonej woli wyłączenia ze wspólnoty. Pismo Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, potwierdzające opisaną praktykę, przedkładam w załączeniu. Brak ostatecznego stanowiska NSA w kwestii kryteriów ustalania „zbiorów osób należących” nakazuje zapewne także GIODO – informowanemu o tym wielokrotnie – wstrzymywanie się z jakąkolwiek reakcją. Nieuprawnione przetwarzanie danych odstępców, na potrzeby statystyki wiernych, może dotyczyć ok. 600 tys. osób. Ta szacunkowa wielkość wynika z porównania podanej w roczniku GUS ogólnej liczby ochrzczonych (ok. 33,5 mln osób na koniec 2014 r.) oraz podanej w niedawnym komunikacie o praktykach religijnych liczby 32,9 min wiernych, pomijającej – wg założeń ISKK – przy wyliczaniu wskaźników, wszystkich odstępców.

Wnosząc o uwzględnienie zarzutów skargi kasacyjnej GIODO, mam nadzieję, że rozstrzygnięcie NSA uporządkuje podniesione kwestie oraz zakończy definitywnie trwający od kilku lat konflikt, na tle podobnych postępowań.

Znaczenie zbliżających się rozstrzygnięć NSA dotyczących tzw. „wystąpień” z Kościoła.

tablica-nsa

 

We wtorek 9 lutego, NSA rozpatrzy sześć skarg kasacyjnych GIODO. Wszystkie dotyczą identycznych wyroków warszawskiego WSA, który uchylał nimi nakazy GIODO, kierowane do proboszczów. Nakładały one obowiązek naniesienia w księgach ochrzczonych adnotacji dotyczących opuszczenia wspólnoty wiernych. Nakazy  w takim brzmieniu kończą wszystkie postępowania, inicjowane skargami na proboszczów, odmawiających adnotacji o „wystąpieniu”, czy „nienależeniu”, od początku 2014 r. (pierwszy datowany był formalnie na grudzień 2013 r.).

Wcześniejsze postępowania były umarzane. GIODO twierdził, że nie ma prawa wydawać nakazów adresowanych do podmiotów kościelnych. Brak kognicji uzasadniał zapisami art. 43 ust. 2 (w zw. z ust. 1) U.o.d.o. Do zmiany stanowiska został zmuszony wyrokami NSA, rozpatrującego skargi kasacyjne zainteresowanych, na podtrzymywane wyrokami WSA umorzenia. W 2013 r. zapadło 12 (trzynasty już w 2014 r.) wyroków, określających nową sytuację. NSA konsekwentnie rozwijał w nich linię orzeczniczą, nawiasem mówiąc w głównych założeniach zgodną z tezami, które stawiałem od 2011 r. w takich postępowaniach (także we własnym). NSA – związany trybem i kolejnością rozpatrywania zarzutów kasatorów – nie miał prawa, na tamtym etapie, w sposób ostateczny rozstrzygnąć wszystkich wątpliwości. Przede wszystkim nie mógł wprost stwierdzić czy o przynależności do Kościoła – na potrzeby  takiego postępowania – rozstrzyga wola obywatela, czy twierdzenia proboszcza. Inaczej mówiąc –  wystarczy oświadczenie zainteresowanego, czy konieczne jest spełnianie procedur nakazywanych przez episkopat. Oceny takiej musiał w pierwszej kolejności dokonać sam GIODO, co jasno stwierdzały tamte wyroki. Dopiero samodzielna decyzja organu, w tej kwestii, upoważnia sądy administracyjne do oceny jej prawidłowości. Skomplikowane nieco, ale tak to niestety wygląda z punktu widzenia prawa. NSA nakazując zatem wydawanie pozytywnych decyzji wszystkim osobom nienależącym do związku wyznaniowego, zmuszał GIODO wprost do samodzielnej oceny statusu skarżącego. W uzasadnieniach tamtych wyroków dał jednak szereg istotnych wskazówek organowi ochrony danych. Przede wszystkim, że status musi być oceniony na gruncie przepisów prawa powszechnie obowiązującego, ponieważ postępowanie dotyczy podstawowych praw obywatela, zagwarantowanych Konstytucją – wolności sumienia i wyznania oraz ochrony danych osobowych. Stwierdził także, że organy administracji i sądy nie mają prawa dociekać i oceniać efektów tych działań na gruncie wewnętrznych regulacji związków wyznaniowych. Padały także zdania NSA, że autonomia Kościoła nie oznacza braku podlegania regułom obowiązującego w Polsce prawa.

Moc argumentów NSA nie pozostawiła Generalnemu Inspektorowi wyboru. Ocenił w tej sytuacji, że wola obywatela rozstrzyga o jego przynależności, na potrzeby postępowania dotyczącego w istocie wyłącznie przetwarzania danych osobowych. Ocena statusu skarżącego wyrażana przez proboszcza, z perspektywy wewnętrznych regulacji, przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. W efekcie zaczęły pojawiać się wspomniane na wstępie decyzje, nakazujące proboszczom respektowanie woli zainteresowanych. Nowa sytuacja wywołała znaczny szum medialny, na początku 2014 r. Pojawiły się aroganckie wypowiedzi przedstawicieli Kościoła, że takich decyzji proboszczowie wykonywać nie będą. Kiedy emocje opadły, przyszedł czas na refleksję i w efekcie pojawiły się zaskarżenia nakazów GIODO do WSA. Teraz skargi musieli kierować (i opłacać – 200 zł) proboszczowie.

Nie zmienia to faktu, że kilkadziesiąt decyzji uprawomocniło się. Z różnych powodów – zniechęcenia proboszcza, uchybienia formalnego (termin zaskarżenia, opłata, a nawet niewłaściwa ilość odpisów skargi). 🙂 Wykonanie tych decyzji podlega egzekucji przez specjalny dział Biura GIODO. Część została już wykonana. Pojawiły się także wnioski proboszczów o unieważnienie prawomocnych decyzji, oparte na ich ocenie wadliwości prawnej rozstrzygnięć. Podlegają one odrębnemu rozpoznaniu w dwuinstancyjnym postępowaniu (za 10 zł), z możliwością dalszego zaskarżenia do sądu odmowy unieważnienia.

Wracając do głownego kierunku toczących się postępowań – przypadki zaskarżeń decyzji GIODO, przez proboszczów, zostały rozpatrzone przez WSA. Pierwszy wyrok – uchylający nakaz – zapadł w sierpniu 2014 r. Potem przyszły kolejne, identyczne. Odnosiłem się wówczas do nich. Uzasadnienie WSA podstaw uchylenia brzmiało kuriozalnie. W skrócie sprowadzało się do stwierdzenia, że ocena przynależności skarżącego powinna być dokonana na gruncie przepisów prawa powszechnie obowiązującego, a zatem skoro KANON 751 stanowi…, to GIODO błędnie uznał, na potrzeby postępowania, skarżącego za osobę nienależącą. WSA ignorował tym samym zupełnie wcześniejsze poglądy NSA. Teoretycznie miał takie prawo, ponieważ nie był nimi formalnie związany w odniesieniu do nowych decyzji, po raz pierwszy rozstrzygających problem merytorycznie. Nasza ocena logiczna treści uzasadnień spowodowała rozwinięcie skrótu nazwy sądu w Watykański Sąd Apostazyjny. 🙂

W tej sytuacji po raz kolejny wyboru nie miał GIODO. Musiał wyroki WSA skarżyć kasacyjnie. Ich uprawomocnienie postawiłoby organ w sytuacji schizofrenicznej  – w identycznych sprawach, związany różnymi wyrokami sądów, musiałby podejmować odmienne decyzje. W języku prawniczym te wszystkie zawiłości nazywane są procesem wypracowywania jednolitej linii orzeczniczej sądów.

Pierwsza z kasacji GIODO była przedmiotem posiedzenia NSA 5 listopada ubiegłego roku. Informowaliśmy o przebiegu i przyczynie odroczenia wyroku, który ma zostać ogłoszony 19 lutego br. Przedstawiciel PSR dokonał w tamtym postępowaniu kolejnego „aktu zemsty na NSA”, wnioskiem z 27 grudnia 2015 r. Nie ma to jednak żadnego związku z zarządzeniem z 13 grudnia 2015 r., ustalającym skład orzekający i termin rozpatrzenia awizowanych spraw, wobec czego o szczegółach poinformujemy w późniejszym terminie. Połączenie kolejnych spraw, wspólnym terminem, daje nam powód do małej satysfakcji. Nasze stanowisko na listopadowej rozprawie, informowało także o sytuacji ogólnej – liczbie prawomocnych decyzji GIODO, oraz kolejnych uchyleniach przez WSA, w przypadkach prawidłowo zaskarżanych przez proboszczów. Padła wówczas obietnica, że NSA zapozna się z innymi sprawami i rozważy możliwość ich połączenia do wspólnego rozpoznania. Decyzję o realizacji – patrząc na termin zarządzenia – należy uznać za bardzo szybką. Dzięki temu już we wtorek – 9 lutego br. powinniśmy poznać rozstrzygnięcie. Z powodu instancji – prawomocne.  Oczekujemy wyroków adekwatnych do poglądów wyrażonych we wcześniejszych, prawomocnych rozstrzygnięciach o ustawowych uprawnieniach GIODO do wydawania nakazów podmiotom kościelnym. Nasze stanowisko w sprawach – zasadniczo zbieżne z kasatorem, żądającym uchylenia w całości wyroków WSA – zwraca uwagę na szerszy kontekst oczekiwanych rozstrzygnięć (opublikujemy je po rozprawie).

NSA dostrzegł już wcześniej (czego WSA widzieć nie chce), że sprawy NIE DOTYCZĄ WYSTĘPOWANIA Z KOŚCIOŁA. Ich skrótowe nazwanie nie jest zbyt szczęśliwe i przyczynia się do wielu nieporozumień oraz przekazów medialnych z gatunku tanich sensacji. Istotą jest zakaz przetwarzania danych konkretnych osób, jako członków Kościoła. Domniemanie o prawie do takiego przetwarzania oparte jest na forsowaniu stanowiska, że akt chrztu stanowi świadome zapisanie się do Kościoła.  Państwo ma uznać obrzęd religijny – dokonywany na nieświadomym dziecku – za akt prawny – nabycia członkostwa, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Pozwoliłoby to Kościołowi zachować wyłączną kontrolę nad liczebnością owczarni i nadal bezkarnie manipulować świadomością ogółu. Czyż adnotacja, o którą tyle bitew stoczono, ma jakiekolwiek znaczenie dla Pana Boga? A nawet jeśli, to czy jej naniesienie uniemożliwia informowanie Najwyższego o niezmienionej liczebności stada, naznaczonego chrzcielnym kropidłem? 🙂

Autentyczne zatroskanie episkopatu nie dotyczy pustoszejących świątyń, dopóki można zaklinać rzeczywistość wyłączną kontrolą propagandowych statystyk „wiernych”. Rzetelne pokazywanie prawdy zniszczy fundament politycznej i finansowej pozycji garstki purpuratów, chorych na władzę i pieniądze.  To droga do pokazania nikłego społecznego poparcia dla ich żądań. Taki jest sens  wieloletniego sporu i na tym zasadza się strach episkopatu przed konsekwencjami nieuchronnej porażki na tym froncie. Wszelkimi sposobami opóźniane jest jej nadejście, bo to jedyne co pozostało. Szarpanie się dla samej adnotacji w księdze, do której nikt nie zagląda, może absorbować znudzonego frustrata. Nie stanowi jednak przyczyny naszego zaangażowania – własnymi postępowaniami, czy też wspomaganiem i zachęcaniem innych. Masowość tych działań powinna zbudować masę krytyczną, zmieniającą powszechną świadomość społeczną.  Zasadniczym celem przedsięwzięcia jest pokazanie, że to statystyczne manipulacje utrwalają polityczną pozycję kleru w Polsce, z wielomiliardową szkodą dla naszych portfeli. Odebranie im prawa, do opisywania liczebności wiernopoddańczego stada doktrynalnym niewolnictwem chrztu, pomoże obnażyć prawdę, a PRAWDA NAS WYZWOLI. Ta prawda nie ma nic wspólnego z oceną jaka część Polaków wierzy w Boga i w którego. Nawiasem mówiąc, ostatnie sondaże CBOS wykazują, że wiarę w osobowego boga deklaruje, sporo jak na Europę, bo aż 56% Polaków. Statystyki pokazują natomiast, że prawie 100% Polaków wierzy… w biskupów „boskie prawo” do nieograniczonego drenowania naszych portfeli.

Zachęcamy do obecności na sali rozpraw. Wyroki rozstrzygną nie tylko o sześciu żądanych adnotacjach, ale przede wszystkim o przyszłości Polski. Nie zgadzajmy się na pokorne jej oddawanie w pazerne ręce hipokrytów w koloratkach , bez względu na osobisty światopogląd, czy wyznawaną religię. To nie „walka z Bogiem”, tylko o naszą i przyszłych pokoleń, absolutnie ziemską rzeczywistość.

 

NSA, ul. Boduena 3/5, sala D,

9 lutego 2016 roku, godz. 9:00 

Statystyczne kłamstwa kościoła.
Czy nakaz GIODO urealni statystyki wiernych?

Policz sam 5

Dziesięć miesięcy zajęło Generalnemu Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych rozstrzygnięcie skomplikowanego zagadnienia prawnego – czy wykazywanie apostaty w statystykach, nadal jako członka Kościoła,  narusza jego prawa zagwarantowane przepisami o ochronie danych osobowych. Żmudna analiza wyjaśnień ISKK doprowadziła do odkrywczej konkluzji, że ISKK ma prawo zawyżać statystyki wiernych dowolną liczbą odstępców – apostatów, konwertytów itp., Instytut używa w tym celu anonimowych liczb, co w żaden sposób nie narusza praw takich osób.

 

Nawiązując do poprzednich tekstów na naszej stronie, pokazujących m. in. różnie podawaną przez ISKK, do różnych celów, liczbę wiernych, warto przypomnieć istotny szczegół. Wyjaśnia on – przynajmniej częściowo – pokazane różnice. Podawana do rocznika GUS liczba wiernych obejmuje absolutnie wszystkich ochrzczonych, a więc także wszelkiego rodzaju odstępców. ISKK podaje równocześnie jaki odsetek ogółu ludności mają oni stanowić, co GUS skwapliwie powiela. Za omawiany ostatnio rok 2014 było to 94,4% i tak podaje rocznik GUS, mimo że rachunkowo (do podanej tamże liczby ludności) daje to tylko 87%. Konsekwencje naruszenia prawd rachunkowych i objawionych (przez Instytut) są oczywiście różne. Na potrzeby wskaźników – dominicantes i communicantes – ogólna liczba ochrzczonych jest każdorazowo pomniejszana o wszystkich formalnie wypisanych – z jakiegokolwiek  powodu – z grona wiernych. Pismo ISKK, potwierdzające te zasady, było prezentowane na naszym portalu na przełomie czerwca i lipca 2015 r. W efekcie, wyłącznie z powodów „metodologicznych”, do rocznika GUS musi trafić większa liczba wiernych, niż do mianownika wspomnianych wskaźników, podnosząc ich wartość. Nie należy jednak w tym różnym ustalaniu liczby wyznawców doszukiwać się zamiaru poprawy wizerunku Kościoła w Polsce, a tym bardziej łamania prawa. Jak wyjaśnia ISKK przyczyną jest właśnie respektowanie prawa. Tylko, że kanonicznego. Trudno podejrzewać, że autorzy kanonów kierują się chęcią zmanipulowania świadomości maluczkich, a nie wolą Ducha Świętego 🙂 .


****************

 

UPORZĄDKOWANIE DANYCH ZA 2014 R. 

 

OCHRZCZENI STANOWIĄ 85,5% LUDNOŚCI POLSKI.

Na podstawie  komunikatu ISKK to 32,9 mln osób. To liczba po odjęciu wszystkich osób, które formalnie odrzuciły katolickie wyznanie (z różnych powodów i w różnej formie, a więc nie tylko tzw. „apostatów”). W roczniku GUS podawana jest natomiast liczba wszystkich (obejmująca zatem „odstępców”) ochrzczonych – 33,5 mln osób, co stanowi 87% ogółu ludności. Z porównania tych liczb wynika, że ISKK ocenia  populację „odstępców” na ok. 0,6 mln osób (wg stanu na rok 2014).

NA NIEDZIELNYCH MSZACH BYŁO 27,4% POLAKÓW

– bazując na  oficjalnym wskaźniku ISKK, a jeśli – co bardzo prawdopodobne – uwzględniono policzonych przez proboszczów  emigrantów (2,7 mln osób), to:

 MOŻLIWE, ŻE TYLKO  25,0% POLAKÓW UCZESTNICZYŁO W NIEDZIELNYCH MSZACH.


****************



 

Naukowo-badawcze efekty stosowania metodologii, hołdującej kanonom, najłatwiej pokazać na przykładzie. Załóżmy, że w roku 2014 liczba oficjalnie zdeklarowanych odstępców od katolickiej wspólnoty w Polsce wynosiła 21 mln osób. Nierealne? No cóż, to tylko „robocza hipoteza”, a wielkości tej i tak nikt poza ISKK (i episkopatem może) nie zna. W pozostałym zakresie obowiązują nadal obliczenia ISKK.  Nie zmieni to niczego w roczniku GUS. Liczba wiernych wynosiłaby nadal 33,5 mln (dokładnie 33 494 741). Podany odsetek zapewne nadal 94,4%, bo przecież nie wyliczane 87%, skoro GUS – komentując analogiczną sytuację we wcześniejszym roczniku – jednoznacznie ocenia, że „to się wydaje być za mało”. Nie należy zatem oczekiwać wyliczonego „za mało”, skoro objawione (przez ISKK) jest w sam raz. Jeśli komuś 5,6% niekatolików wydaje się za mało, może sobie powiększyć poprzez zwiększenie ludności ogółem np. do 150% 🙂 . To bardziej logiczne i mniej ryzykowne, niż zmiana objawień ISKK. Wpasuje się także w rzeczywistość opisaną wyliczonym wówczas wskaźnikiem obecności na niedzielnej mszy. Liczba wiernych, do jego wyliczenia, wyniosłaby 12,5 mln (33,5 mln ochrzczonych z rocznika minus 21 mln odstępców). Stały od kilkunastu lat odsetek zobowiązanych do uczestniczenia w niedzielnej mszy, stosowany do tych obliczeń, wynosi 82%. Zatem mianownik wyniósłby 10,25 mln osób. Obecność na mszach w całej Polsce – 10,5 mln osób – stanowi licznik. Na msze dociera przecież także istotna część niezobowiązanych (z „wyrzucanych” w mianowniku 18% wiernych) – staruszków, dzieci do lat 7 i chorych. ISKK, równie rzetelnie jak dotychczas, zaprezentowałby efekty naukowo – badawczej analizy praktyk religijnych, opisane wskaźnikiem dominicantes – 102,4%. (Pełne wyliczenie: [10,5/0,82x(33,5-21)] x 100% = 102,4%). Nadal wnikliwie badający konstrukcję wskaźnika dziennikarze rozpowszechnią informację, że 102,4% POLAKÓW chodzi na msze. Propagandowe, wbrew faktom, utrwalanie wizerunku katolickiego społeczeństwa przekształca coraz mocniej, teoretycznie świecką Polskę, w śmieszną Polskę.

Uprzedzając zarzuty, że epatuję wyssaną z palca fantazją, zapytam – a czym innym, w tym zakresie, karmione jest od lat polskie społeczeństwo? Niemal każdy, nawet ateista, przekonany jest, że do kościoła chodzi 40% POLAKÓW (a rzadziej może jeszcze ze 20 – 30%), zamiast, że góra co czwarty. Powszechnie słychać, że 95% to katolicy, chociaż ochrzczonych jest najwyżej 87%, a dla trzech czwartych spośród nich nie rozstrzyga to o przynależności  a nawet nie ma żadnego znaczenia. Nakarmiona tymi fantazjami społeczna świadomość pozwala garstce kościelnych hierarchów zawłaszczać naszą rzeczywistość – zmianami i interpretacją prawa pod dyktando, a przede wszystkim wyciąganiem miliardów zł rocznie z naszych kieszeni, za pośrednictwem budżetu państwa i samorządów. Prymitywne propagandowe tricki ISKK, w połączeniu z hałasem „toruńskich” mediów oraz polityków na miarę p. o. prof. Posłanki – mistrzyni finezyjnej riposty, pozwalają zniewolić, nakładanym haraczem, blisko 40 milionowy naród, w środku Europy XXI wieku. Śmiech i łzy. Wracam zatem do nudnej  prawniczej frazy, która pozwala żmudnie, lecz realnie zmieniać rzeczywistość, pomimo zażartego oporu wielu państwowych instytucji.

 

Przetwarzanie danych apostatów, na potrzeby statystyk przekazywanych przez ISKK do roczników GUS, łamie przepisy Ustawy o ochronie danych osobowych. W związku z zainicjowanym w styczniu 2015 r. postępowaniem indywidualnym, skarżący otrzymał w listopadzie decyzję I instancji GIODO. Generalny Inspektor umorzył postępowanie. Odmówił tym samym wydania, adresowanego do ISKK, nakazu zabraniającego takiego przetwarzania danych. Treść uzasadnienia informuje o ustaleniu, że ISKK nie przetwarza danych skarżącego, bowiem otrzymuje „anonimowe liczby”. Wypada skomentować, że dane osobowe przetwarzają „nieznani sprawcy”, po czym podsyłają ISKK anonimy, aby rzucić niecne podejrzenia na szacowną placówkę, wyłącznie naukowo – badawczą 🙂 . Podstawą „ustaleń” były wyjaśnienia ISKK, o których wspominaliśmy powyżej. Warto zajrzeć, aby zrozumieć kontekst, a może nawet powody kilkumiesięcznej analizy pisma ISKK, przez organ ochrony danych osobowych. Poniżej tekst wniosku, o ponowne rozpatrzenie sprawy w II instancji – także przez GIODO, ponieważ nasza analiza prowadzi do innych wniosków.

 

 30 listopada 2015 roku

Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych
ul. Stawki 2
00-193 Warszawa

Dotyczy: DOLiS – XXX
DOLiS/DEC – XXX

Wniosek
o ponowne rozpatrzenie skargi

Na podstawie art. 127 § 3 Kodeksu postępowania administracyjnego oraz art. 21 ust. 1 Ustawy o ochronie danych osobowych wnoszę o ponowne rozpatrzenie mojej skargi, będącej przedmiotem postępowania DOLiS–XXX, zakończonego wydaniem decyzji – DOLiS/DEC-XXX z dnia 10 listopada 2015 roku (doręczonej 17 listopada 2015 r. )

 

U Z A S A D N I E N I E

Przywołaną decyzją Generalny Inspektor umorzył postępowanie w oparciu o art. 105 K.p.a., uznając je za bezprzedmiotowe. Podstawę stanowiło stwierdzenie ISKK, że nie przetwarza moich danych osobowych, pozyskuje bowiem wyłącznie „anonimowe” dane liczbowe. Nie kwestionuję tego faktu, podobnie jak prawa podmiotu naukowo – badawczego do pozyskiwania tych informacji. Decyzja GIODO oznacza jednak brak zrozumienia zarzutów i żądań mojej skargi. Zmusza mnie tym samym do ich szerszego omówienia.

Aby uniknąć ponownego (jak w kwietniu br.) wyjaśniania podstaw żądania rozstrzygnięcia w trybie indywidualno – skargowym, przypominam, że opisywany niżej proces dotyczy także przetwarzania MOICH DANYCH OSOBOWYCH. Mianem „apostatów” zaś – na potrzeby poniższego wywodu – określam wszystkie osoby ochrzczone posiadające w kościelnych rejestrach adnotacje, którymi określiły się jako „nienależące do Kościoła”, bez względu na tryb ich uzyskania.

ISKK, zgodnie ze złożonymi wyjaśnieniami, „pozyskuje z parafii lub diecezji jedynie zbiorcze zestawienia liczbowe dotyczące badanego zjawiska”. Jednym z „badanych zjawisk” jest aktualna liczba wiernych (członków Kościoła). Potwierdza to przesłana GIODO „przykładowa ankieta”. Pismo ISKK z dnia 29 maja 2013 r. (załączone do mojej skargi) potwierdza jednoznacznie w pkt. 1, że liczba wiernych jest tożsama z liczbą ochrzczonych i obejmuje także tzw. apostatów Doktryna Kościoła uznaje bowiem chrzest za akt „nieodwracalnego wstąpienia”.

Nie budzi żadnych wątpliwości fakt, że „zbiorcze Przywołaną decyzją Generalny Inspektor umorzył postępowanie w oparciu o art. 105 K.p.a., uznając je za bezprzedmiotowe. Podstawę stanowiło stwierdzenie ISKK, że nie przetwarza moich danych osobowych, pozyskuje bowiem wyłącznie „anonimowe” dane liczbowe. Nie kwestionuję tego faktu, podobnie jak prawa podmiotu naukowo – badawczego do pozyskiwania tych informacji. Decyzja GIODO oznacza jednak brak zrozumienia zarzutów i żądań mojej skargi. Zmusza mnie tym samym do ich szerszego omówienia. Aby uniknąć ponownego (jak w kwietniu br.) wyjaśniania podstaw żądania rozstrzygnięcia w trybie indywidualno – skargowym, przypominam, że opisywany niżej proces dotyczy także przetwarzania MOICH DANYCH OSOBOWYCH. Mianem „apostatów” zaś – na potrzeby poniższego wywodu – określam wszystkie osoby ochrzczone posiadające w kościelnych rejestrach adnotacje, którymi określiły się jako „nienależące do Kościoła”, bez względu na tryb ich uzyskania. ISKK, zgodnie ze złożonymi wyjaśnieniami, „pozyskuje z parafii lub diecezji jedynie zbiorcze zestawienia liczbowe dotyczące badanego zjawiska”. Jednym z „badanych zjawisk” jest aktualna liczba wiernych (członków Kościoła). Potwierdza to przesłana GIODO „przykładowa ankieta”. Pismo ISKK z dnia 29 maja 2013 r. (załączone do mojej skargi) potwierdza jednoznacznie w pkt. 1, że liczba wiernych jest zestawienia liczbowe”, docierające do ISKK, powstają poprzez przetwarzanie danych konkretnych osób (w tym apostatów). Bezpośrednio przetwarzania tego dokonują podmioty posiadające informacje, dotyczące poszczególnych osób – najczęściej parafie ich miejsca zamieszkania.

W przypadku przetwarzania moich danych jest to zapewne inny administrator, bowiem GIODO w postępowaniu DOLiS – 440 – 150/11 „ustalił”, że parafia taka nie posiada ŻADNYCH informacji dotyczących mojej osoby. Podtrzymanie tych „ustaleń” wyrokiem WSA z 21 października br. zmusza mnie do złożenia w tamtym postępowaniu – drugiej już – skargi kasacyjnej. Rozstrzygnięciem pierwszej – w kwietniu 2013 r. – NSA „przywrócił” Generalnemu Inspektorowi „kognicję”. Mam nadzieję, że szczegółowe opisanie przedmiotu niniejszej skargi pozwoli uniknąć podobnych komplikacji.
Sam fakt przetwarzania danych apostatów, w celu określenia wartości „badanych przez ISKK zjawisk”, nie narusza jednak przepisów o ochronie danych osobowych. Zbędne jest zatem ustalenie konkretnego podmiotu dokonującego takiej operacji i kierowanie do niego zarzutów. Zarzuty łamania przepisów U.o.d.o. (m. in. wskazanych w skardze – art. 23 i 26 ust. 2) adresuję do ISKK, który nadając „zbiorczym zestawieniom liczbowym” określoną interpretację, zmienia pierwotny charakter i cel przetwarzania danych osobowych apostatów. Przetwarzanie danych tych osób dla opisania wielkości „badanych zjawisk” (ogólnej liczby ochrzczonych, czy też opuszczających szeregi wiernych) nie narusza w żadnej mierze moich praw, chronionych przepisami U.o.d.o. Diametralna zmiana tej oceny następuje z chwilą prezentowania przez ISKK ogólnej liczby ochrzczonych, jako aktualnej liczby członków Kościoła, z równoczesnym zatajeniem liczby osób, których odmienny status został jasno określony adnotacjami w kościelnych rejestrach. Ma to miejsce m.in. w przypadku przekazywania takich informacji na potrzeby GUS. Z dokładnością jednostkową podawana jest liczba ochrzczonych, z pominięciem informacji o liczbie apostatów, w odpowiedzi na pytanie GUS o „liczbę członków związku wyznaniowego”. Potwierdzają to późniejsze publikacje w rocznikach statystycznych. Operując przykładem skrajnym, aby podkreślić świadomą manipulację ISKK, – jeśli nawet 33 miliony ochrzczonych Polaków będzie posiadało adnotacje, stwierdzające brak przynależności do Kościoła, rocznik GUS zamieści i tak informację, że liczba członków Kościoła wynosi 33 miliony, z adnotacją „na podstawie liczby ochrzczonych”. ISKK zamienia tym samym proces przetwarzania danych apostatów, dokonywany wspólnym działaniem podmiotów Kościoła, w postępowanie łamiące prawo. Takie przetwarzanie – wbrew jasno wyrażonemu przez zainteresowanych zakazowi – art. 49 U.o.d.o. nazywa przestępstwem, zagrożonym – w przypadku przetwarzania danych sensytywnych – karą pozbawienia wolności do lat 3. Ustawa nakłada na GIODO, w takim przypadku, dodatkowe obowiązki wymagające podejmowania także działań z urzędu. Ich brak, mimo wyrażonej przez poprzedniego Generalnego Inspektora, podczas telekonferencji, oceny o łamaniu tym procederem przepisów o ochronie danych, skłonił mnie do wniesienia w styczniu br. niniejszej skargi. Fakt przetwarzania w opisany sposób także moich danych osobowych stanowi wystarczającą podstawę wydania żądanego nakazu administracyjnego, adresowanego do ISKK. Precyzując – powinien on „tylko” zobowiązywać do podawania liczby osób, które określiły się jako „nienależące do Kościoła”, zawsze wraz z przekazywaną na zewnątrz informacją o liczbie wiernych (członków Kościoła), wyrażanej – zgodnie z nakazem doktryny – liczbą ochrzczonych. Rozwiązanie takie przywraca podawanym informacjom neutralny, opisujący jedynie wielkość zbadanych zjawisk charakter, pozostawiając interpretację odbiorcom. Nie narusza to – tak ważnych dla Kościoła – nakazów doktryny, a co najważniejsze, usuwa zarzut łamania przepisów U.o.d.o. w procesie przetwarzania danych osobowych apostatów. Wykonanie takiego obowiązku nie wymaga nawet żadnych dodatkowych działań ISKK, poza każdorazowym ujawnianiem posiadanych informacji. W pkt. 3 przywoływanego wyżej pisma z 2013 r., ISKK stwierdza: – „w statystykach dominicantes i communicantes – nie liczymy apostatów”. Badania te prowadzone są corocznie. Zadaje to kłam oficjalnym twierdzeniom, że nie są prowadzone statystyki dotyczące liczby osób występujących formalnie z Kościoła. Pokazuje także właściwy powód „żonglowania” tą informacją. Wykorzystanie tej liczby, dla zmniejszenia mianownika, konstruowanych wskaźników obecności w świątyniach i przyjmowania komunii, podnosi ich wartość, co wpływa pozytywnie na „wizerunek statystyczny” Kościoła. Brak „statystyki apostatów” obok liczby ochrzczonych spełnia zadanie podobne. Naruszanie w ten sposób praw osób, chronionych teoretycznie przepisami U.o.d.o. nie stanowi żadnego problemu, wobec braku reakcji właściwego organu.
Mam nadzieję, że ten szczegółowy opis spowoduje zmianę stanowiska GIODO w II instancji. Możliwe jest nakazanie ISKK ujawniania posiadanych informacji, lub otwarcie kolejnego aktu swoistej „wojny religijnej”, w której rozjemcą – za jakiś czas – zostanie znowu NSA. Rolę WSA – z powodów oczywistych – pomijam.

 

Tekst niniejszego wniosku zostanie opublikowany na portalu internetowym Świecka Polska http://swieckapolska.pl/

                  

PODZIĘKOWANIA dla Ekipy ŚP za pomoc w pracy nad opublikowaniem tekstu.

Materiały z roz­prawy w NSA z 5 listo­pada 2015

W związku z dyskusją jaka wywiązała się pod jednym z naszych ostatnich wpisów postanowiliśmy zdobyć i udostępnić naszym czytelnikom materiały z rozprawy, aby każdy mógł się z nimi zapoznać i wyrobić sobie własną opinię.

 

Oto nagranie z rozprawy:

protokół z rozprawy, oraz komplet materiałów złożonych przez przedstawiciela PSR  w czasie rozprawy.

Relacja z rozprawy w NSA z 5 listopada 2015 r.

tablica-nsa

 

Naczelny Sąd Administracyjny, 5 listopada 2015 r., godz. 10:00, sygnatura sprawy I OSK 3111/14.

[W nawiasach kwadratowych komentarze autora.]

 

Skład orzekający:

  • przewodnicząca: sędzia NSA Jolanta Rudnicka,
  • sprawozdawczyni: sędzia NSA Małgorzata Pocztarek,
  • sędzia: sędzia del. WSA Mirosław Gdesz.

Protokolantka: starsza asystentka sędziego Marta Sikorska.

 

Stawili się:

  • w imieniu wnoszącego skargę kasacyjną GIODO – radcowie prawni – Michał Bałdyga i Piotr Wójcik,
  • w imieniu własnym – uczestniczka D.A., której skarga na przetwarzanie danych przez proboszcza zainicjowała postępowanie,
  • w imieniu Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów – Maciej Psyk, prosząc o dopuszczenie reprezentowanej organizacji społecznej do sprawy, na prawach uczestnika.

Przewodnicząca zaakceptowała wniosek PSR, sprawdzając jedynie niezbędne formalności. Podobnie potraktowała prośbę dwuosobowej ekipy Racjonalista TV o rejestrację obrazu i dźwięku – „Proszę bardzo – rozprawa jest jawna”. Na widowni znalazło się osiem osób, w tym pięcioro członków ekipy „Świeckiej Polski” oraz przedstawiciel PAP, którego relacja (z jednym błędem dotyczącym rangi wnioskowanej przez PSR uchwały) została później rozpowszechniona przez media.

Wobec braku dalszych wniosków formalnych, głos zabrała Sprawozdawczyni. Sędzia M. Pocztarek w zwięzłej formie zreferowała stan sprawy:

Postępowanie zainicjowała skierowana do GIODO skarga D.A., dotycząca odmowy aktualizacji jej danych osobowych przez proboszcza parafii chrztu, pomimo prawidłowego doręczenia oświadczenia o „wystąpieniu” z Kościoła. GIODO – decyzją z 18 października 2012 r. – umorzył postępowanie, uzasadniając to brakiem uprawnień organu (interpretacja zapisów art. 43 ust. 2 U.o.d.o.) do wydania merytorycznej decyzji w sprawie dotyczącej „związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej”. Skarżąca wniosła o ponowne rozpatrzenie sprawy, w wyniku czego GIODO uchylił własną decyzję z I instancji, nakazując – decyzją z 8 stycznia 2014 r. – skarżonemu proboszczowi zaktualizowanie danych w księdze ochrzczonych treścią żądanej adnotacji – „Formalnym aktem wystąpiła…”. Sędzia podkreśliła, iż zmiana stanowiska GIODO wynikała z rozpatrzenia przez NSA w 2013 r. szeregu skarg kasacyjnych wniesionych przez zainteresowanych [dwunastu, trzynasta już w 2014 r.] Tamte orzeczenia zmusiły GIODO do rozstrzygania o przynależności skarżącego w oparciu o przepisy prawa powszechnie obowiązującego. Zwróciła uwagę również, że NSA nie rozstrzygał wówczas (ograniczony trybem rozpatrywania skarg) o skutkach złożonego oświadczenia woli, a nakładał jedynie obowiązek dokonania takiej oceny na organ ochrony danych. Nakaz GIODO został zaskarżony przez proboszcza do WSA, który wyrokiem z 21 sierpnia 2014 r. uchylił decyzję Generalnego Inspektora. Została przytoczona argumentacja z wyroku sądu I instancji [zainteresowani pełny tekst tamtego wyroku znajdą tutaj]. Wyrok WSA, skargą kasacyjną będącą przedmiotem dzisiejszego rozpoznania, zaskarżył GIODO. Skarga kasacyjna opiera się na dotychczasowych orzeczeniach NSA w podobnych sprawach.

Po tym sprawozdaniu głos zabrali przedstawiciele GIODO. W krótkich wystąpieniach (2-3 minuty łącznie) podtrzymali zarzuty skargi kasacyjnej, przytoczone we wcześniejszym sprawozdaniu. Podkreślili, że zasadniczy konflikt stanowisk GIODO i WSA dotyczy oceny przynależności skarżącej do Kościoła. GIODO (w przeciwieństwie do WSA) nie ingerował w kompetencje Kościoła, a oceny tej dokonał, zgodnie ze wskazaniami NSA z wcześniejszych rozstrzygnięć.

Następnie swoje stanowisko przedstawiła D.A. [Pełny tekst wystąpienia, złożonego jako załącznik do protokołu, Czytelnik odnajdzie w naszym poprzednim wpisie].

Przewodnicząca poprosiła o stanowisko przedstawiciela PSR. Podziękował on za dopuszczenie w charakterze uczestnika, wyrażając równocześnie żal, że „tak późno”, bo sprawa byłaby w „zupełnie innym punkcie”, a ta „młoda kobieta” (i wiele innych osób) nie musiałaby „przechodzić przez to wszystko”. Uczestnik miał problem ze zrozumieniem prośby Sądu o określenie – do protokołu – stanowiska w tej konkretnej sprawie. Sąd wyjaśnił, że rozpoznawana jest konkretna sprawa i sąd oraz uczestnicy związani są określonym trybem postępowania. Nie udało się ustalić stanowiska przedstawiciela PSR wobec skargi kasacyjnej. Był „trochę za i trochę przeciw”. Po wysiłkach Sądu ustalono niezbędne minimum, że nie zgadza się („oczywiście!”) z wyrokiem WSA. Następnie przypomniał o złożonym w lipcu br. wniosku (Jego autorstwa) o uchwałę siedmiu sędziów. Wnioskowano o rozstrzygnięcie – „Czy każdemu przysługuje prawo do rozstrzygnięcia sporu z proboszczem parafii katolickiej przez Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych?” Sąd poinformował, że z powodów formalnych – brak rozbieżności w dotychczasowym orzecznictwie NSA – wniosek nie może być uwzględniony.  Reprezentant PSR rozpoczął polemikę z własnym stanowiskiem sprzed kilku miesięcy. Dowodził, że „uchwała konkretna siedmiu sędziów” i tak nie jest dobrym rozwiązaniem. Rozstrzygnięcie np. głosami 4:3 będzie słabym argumentem wobec faktu, że dotychczasowe trzynaście rozstrzygnięć wydało w sumie czternastu różnych sędziów. Wskazał na konieczność wnioskowania do Prezesa NSA o uchwałę abstrakcyjną pełnej Izby Ogólnoadministracyjnej. Odmówił podyktowania do protokołu treści wniosku dopóki się nie wypowie. Sąd przypominał, że nie jest jego rolą formułowanie lub poprawiania wniosku strony. Po kolejnym „chcę się wypowiedzieć”, padła uwaga Sądu – „Sala chyba widzi, że Pan ma zapewnioną swobodę wypowiedzi? My tylko chcemy zrozumieć o czym Pan mówi i do czego zmierza”. Bez postawienia głównej tezy wywodu zrozumienie „dostrzeganych analogii” z przywołaną przez przedstawiciela PSR sprawą Polsko-Niemieckiej Fundacji „Pojednanie” było niemożliwe. Podobnie jak komentowanej szeroko „fetyszyzacji autonomiczności”, do której podobno doszło w obu sprawach. W dalszej części padły podziękowania dla NSA („mimo wszystko”) za tamte trzynaście wyroków, bowiem zakończyły etap „poszukiwania chimery wystąpienia z Kościoła”. Zaraz potem padło, że są one jednak powodem, że GIODO „robi to, co robi”, tzn. „chce mieć kognicję, ale jej nie ma”. Uwaga Sądu, że „skoro wydaje nakazy, to chyba ją ma”, spowodowała później modyfikację – „uzyskał dziwną kognicję, bo musi ustalać przynależność”. Powodem zaś jest „i 3”, które „jest głupie”. [Zatem „głupi” jest NSA, który trzynastoma orzeczeniami wyjaśnia coraz szerzej jego interpretację. Powinien „i 3” wyrugować z obrotu prawnego, stwierdzeniem niezgodności z prawem wspólnotowym i Konstytucją, bo jest to moja teza głoszona od ponad pięciu lat. Hipotezę o niezgodności z prawem nadrzędnym NSA niezmiennie odrzucał tamtymi orzeczeniami, konsekwentnie kształtując wykładnię stosowania art. 43 U.o.d.o. W ocenie NSA ta interpretacja zapewnia stosowanie przepisu zgodnie z regulacjami wspólnotowymi. Najszersze odniesienie zawarte jest w orzeczeniach z 24 października 2013 r. np. I OSK 1828/12.] Sąd – wtrąceniami w dalszą część wystąpienia – wykazał bezpodstawność twierdzenia, że zaistniały przesłanki formalne, niezbędne do zastosowania trybu uchwałodawczego („sprzeczne orzecznictwo” lub „uzasadnione wątpliwości składu orzekającego”). Pytanie – „Gdzie Pan dostrzega niejednolitość w dotychczasowych orzeczeniach NSA?” – pozostało bez odpowiedzi.  [Nieprawomocne wyroki WSA – kasacje do wszystkich składa GIODO, nie stanowią wsparcia takiej tezy.] Powoływanie się (kilka razy) na „uzasadnione wątpliwości sądu” jako podstawę do podjęcia przez szersze gremium uchwały rozstrzygającej wciąż niesprecyzowaną kwestię, wywołało lekką irytację: – „Sąd nie ma wątpliwości, to Pan je ma i ma Pan do tego prawo. Sąd wie jak ma orzekać i jest gotowy do wydania dzisiaj rozstrzygnięcia.” Skłoniło to Mówcę do przedłożenia Sądowi pliku kartek, „zawierającego dowody” (że Sąd jednak ma uzasadnione wątpliwości?) oraz podyktowania do protokołu, że – „wnosi o skierowanie pytania do Prezesa NSA celem rozpatrzenia przez całą Izbę Ogólnoadministracyjną:
Czy GIODO ma kognicję do wydawania decyzji w sprawach sporów osób skarżących z parafiami katolickimi niezależnie od wyznania tych osób, a jeśli nie, to dlaczego?”

Padła uwaga Przewodniczącej, że wniosek o zwrócenie się do Prezesa NSA nie może być uwzględniony z powodów formalnych i zamknęła rozprawę stwierdzeniem, że rozstrzygnięcie będzie ogłoszone po naradzie Sądu. Po krótkiej wymianie zdań przez sędziów (nikt nie opuścił jeszcze sali), Przewodnicząca otworzyła ponownie rozprawę. Poinformowała o zmianie decyzji i odroczeniu ogłoszenia wyroku. Wymieniła powody:

  • tezy z wystąpienia D.A. – radcowie GIODO potwierdzili także informacje dotyczące innych wydanych przez organ decyzji,
  • obszerne materiały (o nieopisanej w wystąpieniu zawartości) złożone przez przedstawiciela PSR – „Sąd po prostu musi mieć czas, żeby się z nimi zapoznać”.

Kontynuując Sędzia stwierdziła, że na dziś wniosek o uchwałę jest formalnie bezpodstawny. Sąd nie chce jednak działać pochopnie. Niewykluczone, że przedłożone dokumenty zawierają zasadnie sformułowany wniosek o uchwałę, lub Sąd znajdzie powody w aktach innych spraw, z którymi się zapozna i może nawet połączy do wspólnego orzeczenia.

Przewidywany termin ogłoszenia wyroku, zależny także od możliwości prawidłowego zawiadomienia stron, określony został na ok. 3 miesiące. Zapytani o stosunek do wniosku PSR  pozostali uczestnicy postępowania (radcowie GIODO i D.A.) nie poparli go, a samo wystąpienie określili jako niezrozumiałe. Ostateczne zamknięcie posiedzenia okraszone zostało żartobliwym podziękowaniem przedstawicielowi PSR za wyliczenie „ile razy kto orzekał”. Być może dlatego, że była to jedyna precyzyjna i zrozumiała informacja z całego wystąpienia, które (z dalszymi efektami do ostatecznego zamknięcia) zajęło ponad 30 min. Cała rozprawa trwała ok. 55 minut.

 

Powodem zamieszczenia tej relacji jest sprzeczny z faktami przekaz portalu wystąp.pl oraz odmowa udostępnienia jego czytelnikom nagrania dokonanego przez Racjonalista TV. Zaangażowani w podobne procedury mają jednak prawo do informacji szerszej niż autopromocyjna wzmianka. Uzasadnia to dodatkowo waga mającego zapaść rozstrzygnięcia.

 

 

Nagranie oraz materiały z rozprawy dostępne tutaj.

NSA odracza wyrok w przełomowej sprawie

przed rozprawą w NSA

 

Dzisiaj o godz. 10 NSA rozpatrywał po raz pierwszy skargę kasacyjną GIODO dotyczącą uchylenia przez WSA decyzji nakazującej aktualizację danych osobowych w księdze chrztów.  WSA uchyla nakazy GIODO twierdząc, że respektowanie prawa powszechnego wymaga zadośćuczynienia oczekiwaniom Konferencji Episkopatu Polski (Instrukcja KEP z 2008 r.)

Stanowisko naszej koleżanki wygłoszone przed NSA publikujemy poniżej. Wniosek o uczestniczenie w rozprawie zgłosiło również Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Tezy przedstawiciela organizacji zgłoszone po zaakceptowaniu przez NSA wniosku nie spotkały się ze zrozumieniem uczestników rozprawy i składu sędziowskiego. W efekcie NSA, pozostawiając sobie czas na zrozumienie skomplikowanego stanowiska organizacji społecznej, odroczył wydanie rozstrzygnięcia. O terminie jego wydania (3-4 miesiące) strony zostaną poinformowane.

Stanowisko Świeckiej Polski przedstawione przez Skarżącą w trakcie rozprawy publikujemy poniżej.

 

2015-11-05

I OSK 3111/14

 

Stanowisko strony

 

Wysoki Sądzie!

Postępowania tego typu toczą się od kilku lat. W 2013 r. NSA rozpatrzył szereg skarg kasacyjnych, dotyczących ich umarzania z powodu domniemanego braku kognicji GIODO. Prawidłowa interpretacja zapisów art. 43 ust. 2 U.o.d.o. „przywróciła” organowi pełnię ustawowych kompetencji w postępowaniach dotyczących osób nienależących do związków wyznaniowych.  NSA wskazał także, że na potrzeby postępowania z zakresu ochrony danych osobowych organ zobowiązany jest własną decyzją ocenić przynależność skarżącego w oparciu o fakty i przepisy prawa powszechnie obowiązującego, bez ingerowania w ocenę jego statusu na gruncie wewnętrznych regulacji związku wyznaniowego.

Z oficjalnej informacji (uzyskanej w drodze dostępu do informacji publicznej) wynika, że od grudnia 2013 r. do końca stycznia br. na tej podstawie GIODO wydał 71 decyzji nakazujących aktualizację danych w księgach chrztów. 41 z nich było wówczas prawomocnych, z czego 9 już wykonanych, a pozostałe trafiły do postępowania egzekucyjnego. Przytaczam te informacje chcąc zwrócić uwagę na szczególne znaczenie mającego zapaść rozstrzygnięcia. Rozpatrywana kasacja GIODO dotyczy bowiem pierwszego z kilku wyroków WSA uchylających takie nakazy, w przypadku zaskarżenia przez zainteresowanego proboszcza. Zaistniała sytuacja wymaga jednoznacznego uporządkowania decyzjami NSA, bowiem z jednej strony paraliżuje pracę Biura GIODO, z drugiej zaś naraża skarżących na wieloletnie procedury.

Wracając do przedmiotu dzisiejszego postępowania – podzielam w pełni zarzuty skargi kasacyjnej i proszę o jej uwzględnienie. Nie zamierzam powtarzać jej szczegółowej argumentacji opartej zresztą wprost na tezach NSA z przywołanych rozstrzygnięć. Chcę jednak zwrócić uwagę na naruszenie wyrokiem WSA moich podstawowych, zagwarantowanych Konstytucją praw. Oświadczeniem woli z dnia 14.06.2012 r. określiłam się jako osoba nienależąca do Kościoła na gruncie przepisów prawa powszechnego, prosząc wyłącznie o realizację żądań dotyczących przetwarzanie danych osobowych. Prawo do kontrolowania procesów przetwarzania własnych danych oraz prawo świadomego decydowania o przynależności religijnej gwarantuje każdemu Konstytucja – odpowiednio w art. 51  i 53 ust. 2. Ocena skutków mojego aktu woli na gruncie prawa kanonicznego, na wewnętrzne potrzeby Kościoła pozostaje jego autonomicznym prawem. Analogicznie jednak, jak w przypadku orzeczenia przez sąd powszechny rozwodu małżeństwa, nie jest to podstawą do kwestionowania rozstrzygnięć kształtowanych przepisami prawa powszechnie obowiązującego. NSA, w przywołanych na wstępie orzeczeniach, wielokrotnie akcentował brak podstaw do cenzurowania poglądami doktryn związków wyznaniowych praw zagwarantowanych Konstytucją, podkreślając że autonomia nie oznacza braku podlegania przepisom prawa, m. in. w wyroku z dnia 18.10.2013 r. (I OSK 129/12) stwierdzając: „Podkreślenia w tym miejscu wymaga, iż nie jest rolą sądów administracyjnych ani tym bardziej organów administracyjnych ocenianie wewnętrznych regulacji danego kościoła lub związku wyznaniowego w zakresie np. skuteczności i wymagań ustanowionego – tymi wewnętrznymi przepisami – aktu apostazji. Jak wyżej wskazano, zarówno kwestie związane z wstąpieniem jak i wystąpieniem z danego kościoła lub związku wyznaniowego są ich sprawą wewnętrzną, o ile nie dotykają uprawnień lub obowiązków danego podmiotu o charakterze zewnętrznym, gwarantowanych przepisami powszechnie obowiązującego prawa. Z uwagi na to, że sprawa niniejsza dotyczy ochrony danych osobowych oraz wolności sumienia i wyznania, mamy w niej do czynienia z podstawowymi prawami obywatela, ulokowanymi w sferze prawa powszechnego. W konsekwencji sprawa ta musi zostać oceniona na gruncie przepisów powszechnie obowiązujących, tj. Konstytucji RP i ustaw.”

Wyrok WSA oponuje takiemu stanowisku, uzależniając realizację moich praw od zadośćuczynienia żądaniom polskich hierarchów opisanym w Instrukcji KEP z 2008 r. Wydaje się nawet, że WSA uzależnia wydanie jakiejkolwiek decyzji GIODO od spełnienia tych żądań, skoro uchylił także, wydaną 18.10.2012 r. w I instancji decyzję, umarzającą postępowanie z powodu braku kognicji.

Opisany Instrukcją KEP akt apostazji stanowi odstępstwo od wiary, ale nie realną utratę członkostwa w rozumieniu aktualnie obowiązującego prawa kanonicznego. Na gruncie faktów potwierdza to ISKK zaliczaniem wszystkich apostatów do grona członków Kościoła w statystykach. Potwierdzenie tego faktu znajduje się m.in. w aktach toczącego się postępowania DOLiS 440-51/15. Przypisywanie zatem tej procedurze skutku utraty członkostwa interpretacją prawa kanonicznego, dokonaną przez WSA, jest bezprawną ingerencją w przestrzeń zagwarantowanej Konkordatem autonomii Kościoła. Bezpodstawne jest też żądanie stosowania tej procedury uzasadniane przez WSA koniecznością dochowania szczególnej formy – czynności prawnej o charakterze pewnym, skoro realizacja skutków następuje wyłącznie w sferze regulowanej przepisami prawa powszechnie obowiązującego. Kościelni prawnicy, w podobnych postępowaniach, twierdzą, że nawiązywana aktem chrztu „relacja obywatel – kościół nie jest stosunkiem prawnym”. Nie sposób się z tym nie zgodzić, wobec braku zdolności do czynności prawnych przyszłego członka wspólnoty w zdecydowanej większości przypadków. Jaki jest zatem powód do stosowania szczególnej formy w celu rozwiązania nienawiązanego stosunku prawnego?

Na zakończenie kilka uwag dotyczących kryteriów określania zbiorów osób należących i nienależących do związku wyznaniowego. Wydaje się, że to związki wyznaniowe powinny być zobowiązane do udokumentowania świadomego wyboru przynależności i dopiero na tej podstawie mieć prawo do wyłączenia określonego zbioru spod uprawnień kontrolnych. Zastosowanie kryteriów doktrynalnych wyłącza w większości przypadków świadomą zgodę zainteresowanego, a niekiedy wręcz świadomość umieszczenia danych w konkretnym zbiorze. Konstytucyjna zasada równoprawnego traktowania wyznań zezwoli np. w oparciu o doktrynę islamu na wyłączenie spod kontroli zbioru na podstawie twierdzenia, iż zawiera wyłącznie dane osób „poczętych z muzułmanina”. Bezwarunkowe stosowanie wyłącznie kryteriów doktrynalnych do definiowania zbiorów danych osób należących do związku wyznaniowego, prowadzi  do interpretacji wyłączenia, opisanego w art. 43 U.o.d.o., wykraczającej poza granice określone wymogami zgodności z unormowaniami wspólnotowymi.  Na tej podstawie żądanie wyłączenia księgi ochrzczonych spod kontrolno-nakazowych uprawnień GIODO, jako „z definicji doktryny” zawierającej dane osób należących do Kościoła, należy uznać także za niedopuszczalne.

WSA wydanym rozstrzygnięciem (oraz kolejnymi) usiłuje przede wszystkim spełnić oczekiwania Konferencji Episkopatu Polski, zmierzające do zachowania kontroli nad formalnym odpływem wiernych. Realizacja tych oczekiwań ogranicza jednak w sposób istotny rolę państwa w „zapewnieniu wolności i praw człowieka i obywatela” (art. 5 Konstytucji), podważając tym samym jego suwerenność, a jak stwierdził NSA (I OSK 1828/12 z dn. 24.10.2013 r.), odnosząc się do autonomii związków wyznaniowych: „Autonomia nie może być jednak rozumiana jako pozbawienie państwa jego immanentnej cechy, jaką jest suwerenność.”

Wysoki Sądzie! Dokonanie żądanej adnotacji w księdze chrztów jest zgodne z prawem i możliwe, bez naruszania jej struktury, czy usuwania faktów, czego dowodzą liczne przykłady mniej lub bardziej dobrowolnej realizacji. Nie ogranicza to w żadnej mierze prawa Kościoła do własnej interpretacji skutków, na potrzeby religijne. Jeśli nawet te skutki są różne – w zależności od procedur – można adnotację „Formalnym aktem wystąpiła..” oznaczyć  np. przypisem – „niekanonicznie”. Może pora zakończyć kilkuletni konflikt o to, podobnie jak moje znacznie krócej trwające wystąpienie.

Wysoki Sądzie! Proszę o uwzględnienie zarzutów skargi kasacyjnej GIODO i uchylenie zaskarżonego wyroku WSA, zgodnie z treścią jej żądań.

Jubileuszowy show Kaczmarka w WSA uświęcony konkordatem

Dzisiaj o 12:30 odbyła się zapowiadana poprzednim wpisem rozprawa przed WSA. Sąd oddalił skargę. Rozstrzygając zasadniczą kwestię – kto kłamie, proboszcz czy kuria? – sąd stwierdził w ustnym uzasadnieniu wyroku, iż konkordat zabrania udzielenia odpowiedzi na tak postawione pytanie. Zapoznając się z publikowanym poniżej wystąpieniem Zbigniewa Kaczmarka w trakcie rozprawy czytelnik ma szansę sam ocenić dzisiejsze rozstrzygnięcie WSA. Po wysłuchaniu wyroku skarżący zwrócił się do Wysokiego Sądu: „Spodziewając się takiego wyroku przedkładam wydrukowany wcześniej wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku”. Złożenie takiego wniosku jest warunkiem koniecznym umożliwiającym złożenie skargi kasacyjnej do NSA. Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi.
PS. Dziękujemy sympatykom sprawy za obecność. Odrębne podziękowania należą się pewnej mieszkance Olecka za zgodę na zainicjowanie półtora roku wcześniej postępowania, którego jedynym celem było odegranie dzisiejszego kabaretu przez WSA.

 

 

C360_2015-10-21-13-13-30-034

 

 

Wysoki Sądzie!

Postępowanie zainicjowane moją skargą z 15 lutego 2011 r. zasługuje na krótką rekapitulację w przededniu skromnego „jubileuszu” pięciolecia.

W roku 2006 opuściłem formalnie wspólnotę Kościoła katolickiego. Potwierdza to stosowny dokument znajdujący się w aktach sprawy. Na tej podstawie NSA wyrokiem z dnia 27 marca 2013 roku (I OSK 1060/12) uwzględnił moją skargę kasacyjną dotyczącą umorzenia postępowania z powodu domniemanego braku kognicji. Ówczesne umorzenie wynikało z niewłaściwej interpretacji zapisów art. 43 ust. 2 U.o.d.o. Przywołany wyrok NSA otworzył organowi ochrony danych osobowych drogę do pełnego, merytorycznego rozpatrzenia skargi osoby nienależącej do Kościoła, stawiając do dyspozycji organu pełny, przewidziany Ustawą arsenał instrumentów.

Żądania skargi dotyczyły usunięcia moich danych osobowych przetwarzanych w zasobach oleckiej parafii p.w. NMP, związanej z miejscem mojego zamieszkania. Oczywiście zasadne w zakresie wykraczającym poza niezbędną dokumentację, potwierdzającą istotne fakty z przeszłości, jak np. rejestry sakramentów. W odniesieniu do tych rejestrów adnotacja o zerwaniu kontaktów z Kościołem, ograniczająca dopuszczany Ustawą zakres przetwarzania wyłącznie do archiwizowania, wydaje się być wystarczająca. Powszechną tajemnicą jest szeroki zakres informacji, dotyczących poszczególnych osób, gromadzonych przez lata w zasobach parafialnych, mimo że udowodnienie tego faktu, bez wglądu w nie jest praktycznie niemożliwe.

Generalny Inspektor, zobligowany wyrokiem NSA do merytorycznego rozstrzygnięcia, zmuszony został do ustalenia przede wszystkim stanu faktycznego. Zaniechania organu i uchybienia dyspozycjom kodeksowym dotyczącym gromadzenia i oceny materiału dowodowego zostały szczegółowo przywołane w skardze będącej przedmiotem dzisiejszego rozpoznania. Doprowadziło to do błędnego ustalenia prawdy materialnej i skutkowało umorzeniem postępowania, podtrzymanym przez GIODO – po moim odwołaniu – w II instancji.

Wysoki Sądzie! Wskażę krótko przyczyny zarzucania Generalnemu Inspektorowi skrajnego braku obiektywizmu w ocenie materiału dowodowego. Pozwoli to równocześnie przywołać dowody rozstrzygające, że „prawda obiektywna” jest zasadniczo odmienna od ustaleń GIODO.   Skarżony administrator danych twierdzi piąty rok, iż nie posiada ŻADNYCH danych dotyczących mojej osoby. Oponując moim tezom, zaprzeczył także przechowywaniu oleckich archiwaliów parafialnych sprzed roku powstania (1987 r.) Parafii NMP w Olecku.    W toku postępowania wskazałem bowiem niewątpliwie istniejące rejestry potwierdzające moją I komunię i bierzmowanie w latach sześćdziesiątych. Przywołałem fakty i przedstawiłem dowody (pisma), znane Wysokiemu Sądowi z akt sprawy, wskazujące, że w/w rejestry znajdują się w Parafii NMP. Zostały tam przeniesione po jej utworzeniu w roku 1987 z jedynej wcześniej w Olecku Parafii Podwyższenia Krzyża. Wiedza o tym wśród mieszkańców Olecka jest powszechna. Wnioskowałem  o rozstrzygnięcie naszych sprzecznych twierdzeń najbardziej obiektywnym z dostępnych organowi instrumentem – kontrolą. Mój wniosek został odrzucony, a dowody nazwane „przypuszczeniami”. Za prawdę obiektywną, bez żadnej weryfikacji, uznał GIODO stwierdzenia proboszcza. Wiem, że stwierdzenia osób duchownych bywają traktowane jak „prawdy objawione”, nie poinformowano mnie jednak o podstawie prawnej pozwalającej uznać je za „prawdę obiektywną” w postępowaniu administracyjnym. Odmienną prawdę objawił Kanclerz Kurii Ełckiej (jednostki nadrzędnej), w piśmie przedłożonym Wysokiemu Sądowi wraz z moją skargą, potwierdzając administrowanie rejestrów archiwalnych Olecka przez skarżonego proboszcza. Ostatniego dowodu potwierdzającego, iż rzeczywistość jest sprzeczna ze „stanem faktycznym” ustalonym w niniejszym postępowaniu przez GIODO dostarcza… sam GIODO. Opierając się na wyjaśnieniach tego samego proboszcza, który w moim postępowaniu zaprzecza posiadaniu jakichkolwiek rejestrów danych osobowych sprzed roku 1987, GIODO ustalił przetwarzanie w Parafii NMP w Olecku danych osobowych w księgach obejmujących m.in. rok 1967.

Walor rozstrzygający sporną kwestię w moim postępowaniu jest bezsporny. Nie mogłem przedłożyć przywołanego dowodu wcześniej ponieważ uzyskałem go przedwczoraj. W związku z tym na podstawie art. 106 § 3 P.p.s.a. wnoszę o włączenie jako dowodu w niniejszej sprawie decyzji GIODO wydanej dnia 28 lipca 2015 r w postępowaniu DOLIS-440-1785/14/MMA/I. (Postępowanie toczyło się ze skargi mieszkanki Olecka, w związku z nieujawnieniem Jej danych – w trybie art. 32 i 33 U.o.d.o. przetwarzanych przez proboszcza Parafii NMP. W wyjaśnieniach dla GIODO Proboszcz ujawnił posiadanie  aktu chrztu skarżącej. Kopia tego dokumentu znajduje się także, jako jeden z dowodów, w aktach mojej sprawy dzięki czemu łatwo ustalić, że źródłem jest księga obejmująca rok 1967.) Dlaczego Proboszcz piąty rok w moim postępowaniu zaprzecza posiadaniu jakichkolwiek rejestrów sprzed roku 1987 pozostanie pewnie jego tajemnicą. Czy dopuszczalne jest przyjęcie przez GIODO dwóch sprzecznych ze sobą „stanów faktycznych”, decydujących o wynikach postępowań, rozstrzygnie dzisiejszy wyrok Wysokiego Sądu.

Uważam, że w wykazałem zasadność mojej skargi, zatem wnoszę zgodnie z jej treścią o uchylenie zaskarżonej decyzji i przekazanie postępowania ponownie Generalnemu Inspektorowi z zaleceniem ustalenia stanu faktycznego zgodnie z prawdą materialną. Wiarygodność oświadczeń mojego adwersarza, jak wykazałem, jest zerowa. Zasadne jest zatem ponowienie mojego wniosku o ustalenie prawdy obiektywnej, dotyczącej faktu i zakresu przetwarzania moich (osoby nienależącej do Kościoła) danych w zasobach parafii w drodze bezpośredniego wglądu urzędnika Biura GIODO w zbiór danych osób nienależących do Kościoła w skarżonej parafii. Na zakończenie stawiam pytanie – czy zatajanie przez Proboszcza (z niezrozumiałych dla mnie powodów) faktu posiadania moich danych osobowych mieści się w definicji przestępstwa opisanego art. 54 U.o.d.o. oraz jakie i na kogo obowiązki to ewentualnie nakłada. Dziękuję.

KTO KŁAMIE PROBOSZCZ CZY KURIA – OTO JEST PYTANIE ?

ZAPRASZAM NA ROZPRAWĘ DO WSA W WARSZAWIE

UL. JASNA 2/4

21 PAŹDZIERNIKA, GODZ. 12’30,  SALA „F”

 

Szykuje się ciekawa rozprawa. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozstrzygnie kto kłamie, Proboszcz czy Kuria, bowiem udzielili sprzecznych odpowiedzi na to samo pytanie dotyczące przechowywania i przetwarzania danych osobowych!

 

Moja historia najpierw apostazji a następnie utarczki z GIODO i Sądami o wyegzekwowanie zakazu przetwarzania danych osobowych przez Krk zaczęła się jeszcze w roku 2005. Otóż wtedy to zdecydowałem o  „wypisaniu się” z Krk by – jako ateista i antyklerykał – nie podbudowywać swoją statystyczną osobą potęgi tej obecnie nadzwyczaj zakłamanej a w przeszłości zbrodniczej instytucji.

 

Dokładnego omówienia „jak to leciało” oraz przeanalizowania wynikłego w konsekwencji, bezprecedensowego procesu i jego otoczki podjął się  Maciek Psyk na swym portalu http://wystap.pl/proces-zbigniewa-kaczmarka-dokumenty/

 

Po części z powodu tego procesu – a co za tym idzie niepotrzebnego dla Krk rozpropagowania słowa i pojęcia apostazji oraz konsekwencji „służbowych” jakie poniósł za dopuszczenie by ten „ekskrement wpadł w wentylator” – dotychczas zadufany w sobie i niedostępny proboszcz zaczął mówić ludzkim głosem! W efekcie w połowie roku 2006 otrzymałem zaświadczenie o skutecznym dokonaniu apostazji.

Byłem przekonany, że odniosłem pełne zwycięstwo, że postawiłem na swoim, i że od tego czasu wreszcie jestem WOLNYM CZŁOWIEKIEM!

Jednak na początku 2010 roku planujący wtedy uruchomienie swego portalu Maciek Psyk zburzył moje przekonanie o skuteczności tego sprzed lat „rozwodu” z Krk. Uświadomił mi wyrafinowane oszustwo kościoła dokonywane poprzez „sakrament apostazji” oraz niezbędność wyegzekwowania zakazu przetwarzania przez tę instytucję swych danych osobowych dla rzeczywistego uszczuplenia ich „stanu posiadania”. Od tego momentu de facto rozpoczął się drugi etap walki o pełne odcięcie się od Krk. W sensie prawnym i z najważniejszym dla mnie skutkiem w postaci nie wliczania „mojej skromnej osoby” do zestawień statystycznych po stronie wiernych…

 

Na początek wysłałem do proboszcza parafii zamieszkania, pytanie czy – a jeśli to jakie – moje dane osobowe przetwarza. Grzecznie i w ustawowym terminie poprzez swego organistę dostarczył  mi pisemną odpowiedź,  że   „w dokumentacji tutejszej parafii osoba o takich danych nie figuruje i siłą rzeczy takie dane osobowe nie są przetwarzane”.

W zasadzie na tej wymianie uprzejmości można by skończyć. Jednak nam zależało na poznaniu stanowiska i wyjaśnieniu jak sobie z tym zagadnieniem poradzi GIODO, na jakiej pozycji stoi i co zrobi z problemem przetwarzania przez Krk danych osób, które popełniły apostazję.

W tym celu zabawiłem się w pieniacza i wykorzystałem fakt, że proboszcz w piśmie skierowanym do mnie zamieścił rozdzielnik:

Egz. nr 1.  Adresat

Egz. nr 2.  Ad acta

W piśmie skierowanym do GIODO zawnioskowałem o sprawdzenie przez przedstawiciela tego wysokiego Urzędu jakie dane osobowe bez mojej zgody przetwarza i jakie informacje o mnie gromadzi proboszcz parafii mego miejsca zamieszkania. Dowodem na księżowskie rozmijanie się z prawdą była ta właśnie sprzeczność pomiędzy jego oświadczeniem iż „nie figuruję w dokumentacji” przy jednoczesnym złożeniu egzemplarza nr 2 „ad (moje!) acta”.

GIODO – czego się spodziewaliśmy – po wstępnym wyjaśnieniu (czyli wysłaniu właściwego pytania do  proboszcza) odmówił zajęcia się sprawą. Z powodu po pierwsze potwierdzenia przez księdza wcześniej udzielonej mi informacji a po drugie stwierdził, że nie ma kognicji do kontrolowania przetwarzania danych osobowych przez Krk.

Odwołanie się nie zmieniło decyzji GIODO więc pozostała droga sądowa.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie poparł stanowisko GIODO.

Odwołaniem od tego wyroku mogła być tylko kasacja do Naczelnego Sądu Administracyjnego, którą oczywiście wykonałem. Tu uzyskałem korzystny dla siebie wyrok, czym wpisałem się w długą serię kilkunastu orzeczeń tegoż Sądu, gdzie wreszcie jasno sprecyzowano, że w Polsce prawo cywilne jest nadrzędnym nad prawem kanonicznym, oraz że GIODO jednak ma kognicję do wydawania merytorycznych decyzji wobec instancji Krk w sprawach dotyczących przetwarzania danych osobowych osób które skutecznie wystąpiły  z Kościoła.

Mimo w ten sposób przyłożenia swojej ręki (i portfela…) do zbiorowego sukcesu i uzyskania przez naszą grupę tych nadzwyczaj ważnych, fundamentalnych wręcz dla dalszego „odkleryczania” Polski wyroków – moja sprawa o sprawdzenie czy i jakie dane osobowe w parafii NMP Królowej Polski w Olecku są przetwarzane upadła…

To nie znaczy, że złożyłem broń i pozwoliłem „swemu” nowemu już proboszczowi na zapomnienie o sobie…

 

Otóż w zamierzchłej przeszłości, w czasach gdy w całym Olecku funkcjonowała tylko jedna parafia a ja byłem jeszcze bogobojną dzieciną – czyli w latach 60-tych ubiegłego wieku – przyjąłem w tejże parafii sakramenty I komunii i bierzmowania. Wiem, że właściwa dotycząca tych wydarzeń dokumentacja nie jest niszczona a przechowywana (czyli przetwarzana!) w parafii, w której te sakramenty były udzielane. Wiem też, że w Olecku sytuacja jest nieco inna i archiwalia z kościoła gdzie tych sakramentów dostąpiłem zostały złożone w nowo utworzonej (1987 r.) parafii z  której to właśnie proboszczami (a oni ze mną 😉 ) przez ostatnie lata mam na pieńku.

 

Ponownie zadałem pytanie o swoje dane osobowe do już obecnego proboszcza. Tak jak poprzednio dowiedziałem się, że nie figuruję i że on nie przetwarza żadnych moich danych. I to wszystko w sytuacji gdy wiem na pewno, że co najmniej dokumentacja dotycząca mojej I komunii i bierzmowania pozostaje w przez niego administrowanych zasobach archiwalnych!

W swej odpowiedzi dla GIODO na pytanie o te kwestie proboszcz jednoznacznie zasugerował, że bezpodstawnie czepiam się akurat jego o dokumenty dotyczące wydarzeń, które miały miejsce  w innej parafii i to długie lata przed tym, zanim ta zarządzana przez niego została ustanowiona.

A  GIODO jak to GIODO – taki mocno wierzący, że wziął i na słowo uwierzył księdzu, a nie mnie i oddalił skargę.

Do odwołania od tej decyzji, jako dowody na to, że  proboszcz bezczelnie kłamie, dołączyłem swoją relację z rozmowy z proboszczem parafii w której mnie „komunizowano” i bierzmowano. Otóż na zadane mu  pytanie czy dysponuje dokumentami z tamtego okresu potwierdził, że są one przeniesione przed laty do tej drugiej, nowo utworzonej parafii i tym samym są w dyspozycji „mojego” proboszcza!

Dołączyłem również dokument wystawiony i podpisany przez proboszcza obecnej mojej parafii potwierdzający dokonanie przez niego WŁASNORĘCZNIE wpisu o apostazji dokonanej przez  znajomą w jej  księdze chrztu. Znajomej, która była chrzczona w tym samym kościele w latach 60-tych gdzie i ja w tym samym czasie przyjmowałem sakramenty! A więc jeśli jej księga chrztu z tamtego okresu znajduje się w zasobach administrowanych przez „mojego” proboszcza, w jego dyspozycji to jest to ewidentny, pośredni dowód na to, że i dokumenty zawierające moje dane osobowe z tamtej parafii z interesującego mnie okresu także ma w swym posiadaniu tenże proboszcz-kłamczuszek.

Jednak GIODO jakoś nie docenił wagi tych przedstawionych – moim zdaniem niepodważalnych – dowodów i z uporem godnym lepszej sprawy  ponownie dał wiarę proboszczowi.

Odrzucił również moją sugestię, że w tak dwuznacznej sytuacji zasadnym byłoby wysłanie do Olecka inspektora z GIODO celem sprawdzenia stanu faktycznego na miejscu. Nie omieszkał pouczyć mnie, że takie kontrole GIODO może przeprowadzać (JUŻ MA KOGNICJĘ!!!) jednak jest to zawsze wynikiem jego decyzji a nie żądania strony skarżącej się…

Przecież wiedziałem, że nie mogę mu rozkazywać, ale cieszy, że bierze taką ewentualność pod uwagę i nawet ujawnia to na piśmie!

Może jednak „takie cóś” wreszcie się stanie? Może nie „kiedyś” a już wkrótce ten pierwszy raz w Polsce? Może w Olecku 😉 …

 

W tym stanie rzeczy nie pozostało mi nic innego jak zaskarżyć decyzję GIODO – jako podjętą bez zbadania z należytą starannością wszystkich przedstawionych dowodów – do WSA w Warszawie.

Zupełnie przypadkiem wpadł mi w ręce, chyba najmocniejszy dowód, jaki mógłbym przedstawić na okoliczność mijania się z prawdą tego lokalnego funkcjonariusza Krk.

Była taka praktyka w latach 60-tych, że I komunię i bierzmowanie organizowano dla kilku roczników dzieci jednocześnie. W moim wypadku tak się złożyło, że zaliczałem te sakramenty razem z moją  o dwa lata młodszą siostrą.

Wykorzystałem tą sytuację w ten sposób, że poprosiłem siostrę by napisała list do Kurii Biskupiej w Ełku. Siostra zwróciła się więc w nim o wskazanie gdzie zostały przeniesione – jak słyszała – dokumenty z lat 60-tych z kościoła w którym przyjmowaliśmy sakramenty i do którego proboszcza ma się zwrócić by otrzymać potrzebne jej  zaświadczenia o I komunii i bierzmowaniu. Poinformowała, że mieszka w Warszawie, więc jeśli na jeden dzień przyjedzie do Olecka to chce od razu trafić do właściwego księdza.

Do swego pozwu dołączyłem więc – podpisaną przez samego Kanclerza Kurii – odpowiedź jaką na swe pismo otrzymała, a w której ten wyjaśnił, że według jego wiedzy dokumentacja z tamtego kościoła i z tamtego okresu jest przechowywana w parafii „mojego” proboszcza – kłamczuszka.

Jest więc słowo proboszcza przeciw słowu jego biskupa…

Ciekawe jak z tej ewidentnie jasnej sytuacji wybrnie Wysoki Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, z racji werdyktów w sprawach toczonych przeciw funkcjonariuszom Kościoła zwany przez nas żartobliwie  Watykańskim Sądem Apostazyjnym?

Jakie uzasadnienia dla przyznania racji stanowisku GIODO wymyśli? Jak zinterpretuje kłamstwa księdza, by okazało się, że jest on prawdomówny i niewinny  jako ta lelija biała…

Bo o tym, że będzie chciał „wywrócić kota na drugą stronę” jestem całkowicie przekonany.

Doświadczyliśmy przed tym Sądem już tak wielu niespodzianek, że nic w wydaniu tej Temidy nie jest w stanie nas zaskoczyć…

Mogą wydarzyć się ciekawe niespodzianki 🙂 …

Wiele wskazuje na to, że zanosi się na niezły spektakl!

Jednym słowem – będzie się działo!

 

Tak więc wszystkich chętnych na tę z pewnością bardzo ciekawą rozprawę zapraszam!

Termin i miejsce rozprawy:

 

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie

Ul. Jasna 2/4

21 października 2015 r. –  godz. 12:30 – Sala F