Archiwum kategorii: GIODO

Absurdalne uzasadnienie wyroku w WSA 26.01.2017

26 stycznia 2017 roku w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym odbyła się rozprawa  spowodowana zaskarżeniem  przeze mnie decyzji GIODO o umorzeniu postępowania, dotyczącego kontroli PRZETWARZANIA moich danych osobowych  przez Kościół.

Odczytałam moje stanowisko:

 

Dotyczy: II SA/Wa 1843/16

 

Zwróciłam się do GIODO o kontrolę przetwarzania moich danych osobowych przez podmioty kościelne oraz wydanie stosownego nakazu administracyjnego. Powodem był brak realizacji moich żądań przez administratora rejestru chrztów, zawierającego moje dane. Żądania nie dotyczyły kwestii religijnych, a wyłącznie przetwarzania moich danych. Zawierały też zgodne ze stanem faktycznym oświadczenie, iż nie należę do Kościoła katolickiego, ponieważ nigdy nie nawiązałam z nim żadnej relacji prawnej. Dodam, że od 50 lat nie utrzymuję też żadnych kontaktów z tą instytucją. Wobec postanowień art. 43 ust. 2 u.o.d.o. kontrola takich danych przez GIODO zależy od oceny przynależności religijnej. Oba zagadnienia dotyczą podstawowych praw człowieka, a zatem muszą zostać ocenione na gruncie przepisów powszechnie obowiązującego prawa. Przyznana art. 1 Konkordatu autonomia nie wyłączyła Kościoła z podlegania im, a w szczególności kontroli organu i przepisów chroniących dane osobowe. Art. 5 Konkordatu, potwierdzając prawo Kościoła do autonomii w sprawach wewnętrznych, nie podporządkował ochrony danych i podstawowych praw człowieka władzom kościelnym. To konkluzje NSA z serii wyroków 18 i 24 października 2013 roku. Akty religijne nie kreują relacji prawnych, a zatem nie wywierają żadnych skutków w przestrzeni świeckiej, a normy prawa wyznaniowego nie mają w niej zastosowania. Rada Prawna KEP w piśmie z dnia 25 października 2011 roku (kopia w aktach DOLiS–440–857/12/KM/II) odniosła się do tej sprawy stwierdzeniem: „Aby te normy mogły mieć zastosowanie w porządku cywilno-prawnym określonej społeczności, powinny być wprowadzone do tego porządku przez odpowiednie umowy bilateralne lub akty prawne władzy państwowej, dokonywane zazwyczaj w porozumieniu z przedstawicielami określonej wspólnoty kościelnej lub związku wyznaniowego. Przykładem są dyspozycje dotyczące zawierania małżeństwa religijnego ze skutkami cywilnymi.” Mimochodem wypowiedź podsuwa jedyne, zgodne z prawem rozwiązanie konfliktu związanego z przetwarzaniem danych. Wzajemne poszanowanie autonomii pozwala na niezależne oceny statusu osób ochrzczonych w przestrzeni religijnej i świeckiej. Przykłady cywilnie rozwiedzionych małżonków, przez analogię, dostarczają dowodu, że akceptacja rozwiązań nieuniknionych jest konieczna i możliwa także ze strony Kościoła. Brak wskazanych przez Radę Prawną KEP unormowań powoduje, że chrzest (także apostazja) nie wywierają żadnych skutków cywilno-prawnych. Relacja pomiędzy osobą ochrzczoną, a Kościołem nie istnieje więc w porządku prawa powszechnego. W konsekwencji brak także podstawy prawnej do definiowania rejestrów aktów religijnych (np. chrztów) jako zbiorów danych osób należących do dowolnego kościoła. Ustalanie przynależności wyznaniowej obywateli łamie ponadto prawny zakaz podejmowania takich działań przez organy władzy publicznej. Odwoływanie się do ocen władz wyznaniowych, wzywanych do ich ujawnienia, to jedynie nieudolne maskowanie złamania prawa przez państwo, ingerujące w zastrzeżoną sferę prywatności obywatela.

W skarżonej decyzji GIODO nie określił jednoznacznie czy wyłączenia własnych kompetencji upatruje w statusie zbiorów danych, czy samej skarżącej. Sugestie, że zaistniała przynajmniej jedna z tych przesłanek oparte są na fałszywych, bądź wprost sfałszowanych poszlakach. Moje żądania dotyczyły nie tylko przetwarzania danych w księdze chrztów, co organ pomija milczeniem. Czy zbiory parafialne, w których przetwarzane są także dane osób nigdy nieochrzczonych (m. in. moich dorosłych dzieci) organ uznaje za zbiory danych osób należących? Na jakiej podstawie organ uznaje za takie zbiory rejestry chrztów? Kościół informuje, że zawierają także dane osób – nawet jego zdaniem – nienależących, np. apostatów, czy konwertytów. Konwersja nie wiąże się ponadto z odnotowaniem w tym rejestrze formalnego wystąpienia. Czy osoby należące do innego wyznania chrześcijańskiego – zdaniem GIODO – należą równocześnie do rzymskokatolickiego, z racji odnotowania tam chrztu noworodka? Wykładnia GIODO definiuje w praktyce wszelkie zbiory kościelne, jako zawierające dane osób należących, bez względu na ich faktyczną zawartość. To obejście prawa poprzez faktycznie podmiotowe wyłączenie kościołów spod kontroli organu. Nie zezwalają na to – interpretowane zgodnie z wdrożonymi normami prawa wspólnotowego – przepisy u.o.d.o., co potwierdzają wszystkie wyroki NSA. Domniemanie GIODO, że niniejsze postępowanie dotyczy faktycznie (nie intencjonalnie) zbiorów danych osób należących do Kościoła nie zostało poparte żadnym dowodem.

Podobnie nie przedstawiono żadnego dowodu pozwalającego uznać mnie za osobę należącą do Kościoła, wbrew moim odmiennym twierdzeniom. Szukając argumentu dla swojej tezy GIODO fałszuje nawet moje wypowiedzi. Uzasadnienie decyzji zawiera zdanie: – „Skarżąca w przedmiotowym wniosku wskazała, iż w dniu 3 października 2014 r. wysłała do Proboszcza ww. Parafii Rzymskokatolickiej oświadczenie o wystąpieniu z Kościoła Katolickiego…”. W żadnym piśmie nie istnieje moja wypowiedź wskazująca, że „występuję” lub miałam taki zamiar. GIODO odrzucił wniosek o sprostowanie zdania, jako oczywistej omyłki, w trybie art. 113 k.p.a., co potwierdza stawiany zarzut. Dowodu aktualnej przynależności nie stanowi sam chrzest, nawet dokonany na podstawie nieistniejącego wówczas Konkordatu, jak poinformował ksiądz proboszcz. Niedokonanie przeze mnie formalnego wystąpienia także nie rozstrzyga o przynależności. Doktryny islamu i judaizmu na pochodzeniu rodziców opierają twierdzenia o mojej przynależności do obu wyznań. Nie występowałam z żadnego związku wyznaniowego tych religii, podobnie jak z ok. 180 innych, zarejestrowanych w Polsce. Czy dowodzi to mojej przynależności, szczególnie gdy doktryny wielu z nich tak twierdzą?

W skardze opisałam dość szeroko historię naruszenia prawa w procedurze legislacyjnej wprowadzeniem do ustawy feralnego zapisu wbrew wynikom głosowania komisji sejmowej oraz politycznych motywacji orzeczeń sądów, kształtujących stosowaną obecnie przez GIODO wykładnię. Ochrona „normy ustrojowej”, jaką stanowi Konkordat, tendencyjnym interpretowaniem jego zapisów spowodowała złamanie podstawowych praw człowieka, skarżoną decyzją GIODO. W skardze z dnia 20 września 2016 r. szczegółowo uzasadniłam postawione jej zarzuty złamania postanowień art. 8, 9, 14 i 17 EKPC, które wraz z zawartymi tam żądaniami podtrzymuję. Konwencja własnymi postanowieniami zakazuje ograniczania jej postanowień zapisami Konkordatu. Ograniczanie podstawowych praw obywatela w imię utrwalania realnej władzy politycznej garstki katolickich hierarchów w Polsce, to powielanie haniebnych praktyk z minionej epoki. Dzisiejszy wyrok będzie odpowiedzią na pytanie o elementarną przyzwoitość państwa w stosunku do obywateli. Pełną ocenę historii podobnych potyczek wystawi ETPC, odnosząc się do zarzutów identycznych jak stawiane moją skargą.

 

 

Wyrok z uzasadnieniem w postaci dźwiękowej: (WSA nie odniósł się ani jednym słowem do zarzutów skargi, co jest pierwszym obowiązkiem sądu, skupiając się na powtórzeniu stałego schematu.)

Skład sędziowski: Ewa Grochowska-Jung, Andrzej Góraj, Stanisław Marek Pietras (spr.)

 

Jak GIODO egzekwuje wykonanie własnych decyzji

 

 

Konsekwencje lutowych orzeczeń NSA dla bieżących decyzji GIODO są równie oczywiste, jak fakt, że spór o prawo obywatela do suwerennego decydowania o własnej przynależności religijnej nie został zakończony. Generalny Inspektor umarza postępowania dotyczące odmowy aktualizacji danych w rejestrach ochrzczonych, w konsekwencji oświadczeń o braku przynależności do Kościoła. Nadal zdarzają się wyjątki wśród proboszczów. Nielicznym udaje się uzyskać żądaną adnotację bez problemów, jak Panu Michałowi w maju br. w jednej ze śląskich parafii.  Obecne umorzenia postępowań nie zaskakują, co nie znaczy, że nie podlegają zaskarżeniom. Organ administracji, w zakresie wydawanych rozstrzygnięć, podlega kontroli sądów administracyjnych, co oznacza, że jest zobowiązany do respektowania ich orzeczeń, także jako wykładni stosowania prawa w bieżących postępowaniach. Zmiana tego stanu wymaga zmiany linii orzeczniczej sądów administracyjnych, co jest nadal możliwe, ponieważ działania w tym zakresie zostały podjęte, ale nie nastąpi tak szybko.

Aktualna sytuacja nie zmienia jednak faktu, że znacząca część wydawanych przez GIODO od początku 2014 roku decyzji nakazujących proboszczom aktualizację danych skarżących jest od dawna prawomocna. Każdorazowo brak terminowego zaskarżenia ze strony zobowiązanego do naniesienia adnotacji proboszcza, czynił taką decyzję ostateczną i automatycznie nakładał na GIODO obowiązek zapewnienia jej wykonania. Od ponad dwóch lat rosła liczba decyzji pozostających w tzw. postępowaniach egzekucyjnych.

Postanowiłem sprawdzić z jakim zapałem i efektami pracuje w tym zakresie urząd GIODO. Publikowany poniżej wniosek, przesłany drogą elektroniczną (e-puap) pozwoli przekonać się czy urzędy w Polsce obowiązki nałożone PRAWEM wykonują z gorliwością i rzetelnością porównywalną do wykazywanej przy realizacji poleceń biskupów.

 

 

Biuro Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych

00-193 Warszawa

ul.Stawki 2

 

Prośba o udostępnienie informacji publicznej

Udostępniając informacje publiczne, GIODO podał, że do końca stycznia 2015 roku wydano 71 decyzji nakazujących proboszczom parafii rzymskokatolickich aktualizację danych osobowych w rejestrach ochrzczonych. Z tych decyzji 41 było wówczas prawomocnych i w 9 przypadkach już wykonanych. Przypomniane liczby wzrosły w okresie późniejszym. Pismem z dnia 3 sierpnia br. GIODO, odpowiadając na mój wniosek, poinformował o postępach w egzekucji wykonania decyzji z dnia 13 sierpnia 2014 roku. Do zobowiązanego (i jego pełnomocnika) skierowano aż dwa wezwania (30 czerwca i 11 grudnia 2015 roku) do przedstawienia dowodów na wykonanie decyzji, które pozostały bez odpowiedzi. Równocześnie stwierdzono, że: – „Sprawa została zwrócona do Departamentu Orzecznictwa, Legislacji i Skarg celem podjęcia stosownych działań w związku z aktualnym orzecznictwem NSA dotyczącym spraw o nakazanie proboszczom parafii rzymskokatolickich uaktualnienie w księgach chrztów danych osób występujących z Kościoła Katolickiego.”

W nawiązaniu do przywołanych faktów uprzejmie proszę, na podstawie art. 10 ust. 1, w związku z art. 13 ust. 1 Ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2015 r., poz. 2058 z późn. zm.), o przedstawienie następujących informacji:

  1. Czy w postępowaniach egzekucyjnych prowadzonych przez GIODO dwa wezwania do wykonania decyzji rocznie, a wobec braku reakcji zaniechanie stosowania innych instrumentów egzekucyjnych, to norma, czy wyjątek stosowany wobec „specjalnej kategorii zobowiązanych”?
  2. Czy wszystkie prawomocne nakazy GIODO adresowane do proboszczów parafii rzymskokatolickich zostały przekazane do Departamentu Orzecznictwa Legislacji i Skarg, jaka jest ich liczba oraz na czym polegają „stosowne działania” i jaka jest podstawa prawna ich podjęcia w odniesieniu do decyzji kończących indywidualne postępowania?
  3. Czy i jakie „stosowne działania” podejmuje GIODO w odniesieniu do nakazów aktualizacji wykonanych już przez zobowiązanych?

Niewątpliwie wyroki NSA z 9 i 19 lutego br. rozstrzygnęły o losach wcześniejszych decyzji GIODO w siedmiu indywidualnych postępowaniach. Teza o rozstrzygnięciu nimi o losach wszystkich podobnych, lecz indywidualnych postępowań, wydaje się przedwczesna. Przynajmniej do chwili zakończenia kroków prawnych podjętych przez zainteresowane podmioty, dostrzegające w rozstrzygnięciach NSA naruszenie podstawowych praw skarżących. Kroki takie zostały podjęte m. in. przez osoby związane z internetowym serwisem „Świecka Polska”, który reprezentuję, czy też Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, o czym informację zamieścił portal „wystąp.pl”. Wnioski PSR, reprezentowanego przez Pana Macieja Psyka o uczestnictwo na prawach strony w rozprawach przed NSA (także przed WSA) stwarzają wrażenie reprezentowania całego środowiska zainteresowanych. Z uwagą i akceptacją obserwujemy wszelkie działania merytoryczne zmierzające do rozwiązania problemu z poszanowaniem podstawowych praw jednostki. Równocześnie w imieniu osób związanych i sympatyzujących z serwisem „Świecka Polska” informuję, że Pan Maciej Psyk nie ma przyzwolenia, ani moralnego prawa (nie wspominając o formalnym) do opisywania się w roli reprezentanta „wszystkich skarżących”. Potwierdzone informacje o Jego kilkuletniej, skandalicznej korespondencji, kierowanej także do pracowników Biura GIODO, wywołują oburzenie i dezaprobatę dla takich form „wspomagania” działań prawnych.

 

 

Ustawowy termin udostępnienia żądanych informacji wynosi 14 dni. Oczywiście przedstawimy je również, niezwłocznie Czytelnikom.

 

 

 

POLSKI SĄD CZY INKWIZYCJA KATOLICKA?

HMw

Poniżej zamieszczamy zapis przebiegu rozprawy sądowej i ogłoszenia wyroku z 15 kwietnia 2016 r. WSA w Warszawie po raz pierwszy od ponad czterech lat wyraził zgodę na rejestrację dźwięku.

Udostępniamy również pełny tekst stanowiska uczestniczki rozprawy. Jego prezentację przerwała interwencja sędziego sprawozdawcy Adama Lipińskiego. W ten sposób sędzia ograniczył uczestniczce przysługujące jej prawo do swobody wypowiedzi.

Miejsce rozprawy: Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.

Przedmiot posiedzenia sądu: ochrona danych osobowych obywatelki polskiej nienależącej do Kościoła katolickiego w myśl prawa powszechnego.

Skład zespołu sędziowskiego:

sędzia Danuta Kania – przewodnicząca

sędzia Ewa Kwiecińska

sędzia Adam Lipiński – sprawozdawca

Ocenę postawy sędziów i odpowiedź na pytanie zawarte w tytule, pozostawiamy P.T. Słuchaczom i Czytelnikom.

 

Rozprawa:

Ogłoszenie wyroku:

 

Stanowisko uczestniczki na prawach strony

Sygnatura akt: II SA/Wa 1335/15

Wnoszę o utrzymanie w mocy decyzji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych z dnia 10 lipca 2015 r. Została ona wydana w oparciu o wyrok tutejszego Sądu, który zapadł w dniu 17 kwietnia 2013 r.

GIODO, wykonując w sposób rzetelny wspomniany wyrok, przeprowadził czynności wyjaśniające zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa powszechnego.

W ich trakcie nie doszukał się jakiegokolwiek dokumentu, potwierdzającego moją przynależność do Kościoła katolickiego. Skarżący ks. Proboszcz, a w istocie rzeczy Metropolita Białostocki nie przedłożył mojej deklaracji przystąpienia do tej organizacji religijnej. Nie mógł tego uczynić, ponieważ nigdy takowej nie złożyłam i nie zadeklarowałam się jako członek Kościoła katolickiego. Metropolita z uporem usiłuje przekonać Sąd o prymacie wewnątrzkościelnego obrzędu religijnego, jakim jest chrzest, nad powszechnie obowiązującym prawem w Polsce. Domaga się w sposób bezceremonialny złamania uregulowań prawnych i potwierdzenia przez Państwo, że to Kościół katolicki może decydować o mojej przynależności do niego, bez mojej świadomej zgody.

Wobec powyższych żądań strony kościelnej, a także wobec wielu rozstrzygnięć w analogicznych sprawach dokonanych przez tutejszy Sąd, czuję się zobligowana do przypomnienia, które unormowania prawne dają mi prawo do ochrony moich danych osobowych i do wolności od religii, jako człowiekowi i polskiej obywatelce. Oto one:

I. Akt podstawowy: Art. 51 i 53 ust. 2 Konstytucji RP gwarantuje każdemu obywatelowi wyłączne prawo świadomego decydowania o przynależności do dowolnego związku wyznaniowego oraz do kontrolowania procesów przetwarzania własnych danych osobowych.

Realizując to prawo oświadczeniem woli, przesłanym proboszczowi parafii chrztu, przedstawiłam żądanie dotyczące wyłącznie ochrony moich danych osobowych. Moją intencją było wykazanie w tym dokumencie, że nie należę do Kościoła katolickiego na gruncie przepisów prawa powszechnego. Strona kościelna zaś, nie przedstawiła dla GIODO, ani też Sądowi żadnego materialnego dowodu, że jest inaczej niż ja z pełną odpowiedzialnością twierdzę.

Szanując zapisy prawa o autonomii Kościoła, nie zamierzam ingerować w ocenę skutków mojego aktu woli na gruncie prawa kanonicznego.

W tym miejscu należy podkreślić, iż nie jest rolą sądów administracyjnych, ani tym bardziej organów administracyjnych, ocenianie wewnętrznych regulacji danego kościoła lub związku wyznaniowego, dotyczących między innymi wymagań i skuteczności aktu apostazji czy obrzędu chrztu. Przykładem na właściwą postawę w tym względzie, są orzeczenia sądów powszechnych w przypadku rozwodów małżeństw – nie ingerują one w sferę prawa kanonicznego. Niestety, rolę tę od wielu już lat, tutejszy Sąd sobie przypisuje, bezpodstawnie wkraczając w obszar autonomii Kościoła katolickiego, zagwarantowanej między innymi Konkordatem. Uzasadnienia wyroków w analogicznych sprawach pełne są powoływania się między innymi na cytat: “szczególny etos nadawany aktowi chrztu” oraz na Instrukcję Konferencji Episkopatu Polski z 2008 roku. A przecież wszystkie te sprawy dotyczyły ochrony danych osobowych i wolności sumienia i wyznania, czyli podstawowych praw polskich obywateli ulokowanych w sferze prawa powszechnego.

W ten sposób Sąd permanentnie miesza porządki prawne – powszechny i wewnątrzkościelny. Tym samym podważa zasadę prymatu prawa powszechnego, opisaną we wszystkich unormowaniach stosunków Państwa i Kościoła, z Konkordatem włącznie.

II. Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej: Art. 8:

„1. Każdy ma prawo do ochrony danych osobowych, które go dotyczą.
2. Dane te muszą być przetwarzan
e rzetelnie w określonych celach i za zgodą osoby zainteresowanej lub na innej uzasadnionej podstawie przewidzianej ustawą. Każdy ma prawo dostępu do zebranych danych, które go dotyczą, i prawo do dokonania ich sprostowania.

3. Przestrzeganie tych zasad podlega kontroli niezależnego organu.”

Art. 10 „1. Każdy ma prawo do wolności myśli, sumienia i religii. Prawo to obejmuje wolność zmiany religii lub przekonań oraz wolność uzewnętrzniania, indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swej religii lub przekonań poprzez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i uczestniczenie w obrzędach.

2. Uznaje się prawo do odmowy działania sprzecznego z własnym sumieniem, zgodnie z ustawami krajowymi regulującymi korzystanie z tego prawa.”

Zaś Art. 9 Konstytucji RP brzmi: „Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego.”

III. Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania (Dz. U. z 2005 r. nr 231, poz. 1965 ze zm.)

Art. 2 pkt 2a stanowi, że każdy może należeć lub nie należeć do kościołów i związków wyznaniowych. Możliwość nienależenia do kościoła lub związku wyznaniowego oznacza możliwość zmiany wyznania lub wystąpienia z kościoła, do którego obywatel dotychczas należał.

IV. Ustawa o stosunku Państwa do Kościoła katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. z 1989 r. nr 29, poz. 154 z późn. zm.).

Przytoczona ustawa, nadając Kościołowi swobodę działania we wszystkich jego wewnętrznych sprawach, mówi jednocześnie, że to właśnie powszechnie obowiązujące przepisy prawa stosuje się wszędzie tam, gdzie nie ma uregulowań niniejszą ustawą.

V. Kodeks cywilny. Art. 60 Kodeksu cywilnego definiuje instrument polskiego prawa, dając możliwość jego stosowania niezależnie od uregulowań wewnętrznych Kościoła w postaci oświadczenia woli. Wynika to z faktu, że skuteczne jego doręczenie, wywiera skutki automatycznie z mocy samego prawa.

VI. Konkordat (Dz. U. z 1998 r. nr 51 poz. 318): Art. 1 tej umowy, wymaga jedynie od obu stron stosowania jego zapisów: „Rzeczypospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są – każde w swej dziedzinie – niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego.” W teorii brzmi pięknie.

Żądania, zawarte w treści skargi strony kościelnej omijają wszystkie przywołane wyżej akty prawne, a co zdumiewa najbardziej łamią art. 1 Konkordatu. Jednakże śledząc historię tej organizacji religijnej, właściwie nie należy niczemu się dziwić. Swoje dwa główne cele – władzę i bogactwo, osiąga zawsze w ten sam sposób, czyli nie licząc się z niczym i z nikim, używając najbardziej wyrafinowanych kłamstw i wszelkiego rodzaju podstępów.

Dowodem na powyższe, jest domaganie się od Sądu usankcjonowania fikcji, czyli rzekomej mojej przynależności do Kościoła. Jego zarządcom nie jestem do niczego innego potrzebna, jak tylko i wyłącznie do ujmowania mnie do statystki kościelnej, mającej na celu utrzymanie wysokiego wskaźnika wiernych. Zmanipulowane dane, GUS publikuje w rocznikach statystycznych bez jakiejkolwiek weryfikacji. W ten oto sposób, gogolowskie martwe dusze są wiecznie żywe, przynosząc Kościołowi olbrzymie profity w postaci drenowania budżetów, zarówno państwowego jak i samorządowych, dominacji Kościoła w przestrzeni publicznej, szerzenia reżimu religijnego i nieustannego umacniania swojej siły politycznej.

Tutejszy Sąd, wieloletnimi wyrokami w analogicznych sprawach, sankcjonuje pasożytnicze działania kleru, sprowadza Polskę w czasy Średniowiecza i przyczynia się do pogarszania warunków życia społeczeństwa.

Równocześnie, systematycznie i z uporem burzy fundament niezawisłości i światopoglądowej neutralności Polski oraz zaciera granice, pomiędzy światem religijnych wyobrażeń, a realną rzeczywistością, opisaną regułami prawa. Utożsamia wiarę w dogmaty z formalną przynależnością do związku wyznaniowego.

Ja nie mam z Kościołem nic wspólnego od ponad 46 lat, a mimo to nadal figuruję jako wierna. W ciągu niemal pół wieku żaden kapłan nie okazał żadnego zainteresowania względem mojego zbawienia czy też mojej relacji z Bogiem. Kler doskonale wie, że usłużni urzędnicy państwa polskiego, wykonają każde ich żądanie, dlatego problem przetwarzania moich danych Metropolita białostocki oddał w ręce tutejszego Sądu. Choć właściwie to już nie wiem który metropolita, białostocki, czy wrocławski, ponieważ obaj są wymienieni w treści skargi, będącej wzorcem niechlujstwa i przykładem na to, z jakim ostentacyjnym brakiem szacunku traktuje instytucję państwową.

Na zakończenie pozwolę sobie przypomnieć Sądowi, że podstawową funkcją demokratycznego państwa prawnego, jest ochrona interesu obywateli oraz zapewnienie im poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości.

W odróżnieniu od zakonnika Tadeusza Rydzyka, który oświadczył w Sejmie w roku 2014 cytat: „Mnie, jako katolika, prawo nie obowiązuje”, ja nie należąc do Kościoła katolickiego szanuję prawo ustanowione w mojej ojczyźnie i oczekuję tym samym wyroku opartego na tymże prawie.

Mam również nadzieję, że Sąd nie podda się naciskom, o jakich wiadomo mi z protokołu posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, które odbyło się dnia 17 grudnia 2014 r. Wpływy byłego ministra Andrzeja Halickiego już raczej wygasły, więc jego obietnica „zajęcia się sprawą”, złożona hierarchom w kontekście takich spraw jak moja, pewnie przeszła do historii. Chyba, że jestem zbyt naiwna…

I ostatnie już przypomnienie: to ja, proszę Sądu wraz ze wszystkimi polskimi obywatelami – oprócz stutysięcznej grupy kleru – łożymy na uposażenia i liczne przywileje sędziów polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Przekazując do akt sprawy niniejsze stanowisko, proszę Sąd o sprawiedliwy wyrok. Taki, który zakończy dalsze szarganie mojej godności i nie narazi na konieczność poświęcenia niewielu pozostałych mi lat życia na karkołomną, kosztowną drogę do Europejskiego Trybunału Prawa Człowieka.

NSA broni autonomii Kościoła zagrożonej Konstytucją. Komentarz do lutowych wyroków.

Sędziowie 9

 

Rozstrzygnięcia NSA, dotyczące tzw. „wystąpień” z Kościoła, w sześciu sprawach 9 lutego br. oraz ogłoszony 19 lutego br. identyczny wyrok, zamykający rozprawę z 5 listopada 2015 r., wywołały spore zamieszanie i dezorientację. NSA oddalił skargi kasacyjne GIODO, utrzymując tym samym w mocy wyroki WSA. Uchylają one nakazy zamieszczenia adnotacji o „wystąpieniu” z Kościoła  w księgach ochrzczonych. Zdaniem sądu o przynależności do Kościoła mogą decydować wyłącznie jego władze. Zainteresowani powinni zatem spełnić szczegółowe żądania tych władz w celu uzyskania statusu osoby nienależącej. Generalny Inspektor musi ponownie rozpoznać sprawy i wydać nowe decyzje, związany aktualnym stanowiskiem sądu.

Sytuacja o tyle zaskakująca, że nakazy GIODO oparte były wprost na wcześniejszej wykładni tegoż NSA. Została przedstawiona w uzasadnieniach 12 wyroków z 2013 r. (kolejny zapadł już w lutym 2014 r.). Tryb rozpoznania kasacji nie pozwalał wówczas rozstrzygnąć wyrokiem czy na potrzeby postępowania z zakresu ochrony danych osobowych o przynależności do Kościoła decyduje twierdzenie proboszcza, czy wola zainteresowanego. Wyroki zadecydowały jedynie o bezpodstawności umarzania takich postępowań. Nałożyły równocześnie na GIODO obowiązek dokonania samodzielnej oceny statusu skarżących. Późniejsze nakazy, kierowane do proboszczów, były bezpośrednią konsekwencją wskazań NSA. Stwierdzenie, że autonomia Kościoła nie oznacza wyzbycia się przez państwo jego immanentnej cechy, jaką jest suwerenność, zostało skonkretyzowane poniższymi tezami.

  1. Autonomia Kościoła nie oznacza braku podlegania przepisom powszechnie obowiązującego prawa.
  2. Ocena zagadnień dotyczących podstawowych praw człowieka musi być dokonana na gruncie prawa powszechnie obowiązującego.
  3. Cenzurowanie tych ocen wewnętrznymi przepisami związku wyznaniowego prowadzi do niedopuszczalnej reglamentacji podstawowych praw obywateli.
  4. Skuteczność oświadczenia woli zainteresowanego (dotyczącego formalnej przynależności do organizacji religijnej) na gruncie wewnętrznych unormowań związku wyznaniowego nie może być przedmiotem oceny sądów, czy organów administracji państwowej, podobnie jak ocena procedur definiowanych przez taki związek w oparciu o własną doktrynę i prawo.

Wydawane w efekcie nakazy GIODO realizowały suwerenne prawo obywatela do decydowania o własnej przynależności do związku wyznaniowego. Nie dotykały kwestii samej wiary, respektując prawo do milczenia zagwarantowane Konstytucją. Równocześnie pozostawiały Kościołowi swobodę ocen i ewentualnych sankcji w obszarze praktyk religijnych, zastrzeżonym do jego wyłącznej jurysdykcji. W tym zakresie sytuacja wygląda analogicznie jak w przypadku rozwodów małżeństw. Lutowe wyroki zburzyły logiczny porządek niezależności i światopoglądowej neutralności Polski, opartej na suwerennej realizacji konstytucyjnie zagwarantowanych praw własnych obywateli. Ważąc „trudne racje” składy orzekające doszły do wniosku, że realizacja podstawowych praw obywatela, zagwarantowanych Konstytucją RP, a także Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej (art. 8 i 10) zagraża… autonomii Kościoła. W Polsce to wartość nadrzędna, choć nie należy oczekiwać, w uzasadnieniach pisemnych, przywołania konkretnych norm, które ten stan oraz konflikt praw obywatela i Kościoła potwierdzają. Po prostu dlatego, że takich zapisów nie ma. Ani w Konkordacie, ani w żadnej ustawie.

Proceduralnie strona niezadowolona z nowej decyzji będzie mogła ją zaskarżyć. Tym samym rozpocznie się trzeci cykl wędrówki – pierwsza instancja GIODO, potem druga, skarga do WSA i kasacja do NSA. Możliwe są również inne kroki prawne, przerywające ten zaklęty krąg, ale za wcześnie je rozważać. Podobnie jak los kilkudziesięciu prawomocnych nakazów. Ich wykonanie podlega egzekwowaniu przez GIODO z mocy Ustawy, a część została już wykonana (adnotacje zamieszczono). Punktem wyjścia do wszelkich działań będą pisemne uzasadnienia wyroków. Wkrótce otrzymają je wszyscy zainteresowani. Zostaną także opublikowane w internetowej bazie orzeczeń sądów administracyjnych.

Analiza przyczyn powinna zracjonalizować dalsze działania. Ich cel to jednoznaczne potwierdzenie, że Kościół katolicki (podobnie jak każdy inny związek wyznaniowy) nie ma prawa decydować o czyjejkolwiek przynależności, bez świadomej zgody zainteresowanego. Oczywiście mowa o skutkach takiego twierdzenia w przestrzeni świeckiej. Na potrzeby doktryny, każdy związek wyznaniowy może ustalać dowolne zasady. Boscy urzędnicy zdecydują, czy miejsce w niebie określi dziedziczenie wyznania po ojcu, matce, nieodwracalne włączenie aktem chrztu w mistyczne ciało Chrystusa, czy jeszcze piękniejsze metafory. Pewne jest, że bez ingerencji GIODO, NSA, czy innych ziemskich instancji. Nie istnieje jednak żadna podstawa prawna, aby podobne fantazje mogły rozstrzygać o doczesnych prawach obywatela i decyzjach suwerennej Polski. Ostatnie orzeczenia obnażyły jedynie mechanizmy postępującej klerykalizacji Polski. To narastający problem ostatniego ćwierćwiecza. Strach urzędników i sędziów, przed konsekwencjami niezadowolenia katolickiego kleru, kształtuje decyzje i wyroki. Niewielu ma odwagę przeciwstawić się tej tendencji, skoro decydujący o ich zawodowych karierach politycy wiszą u biskupiej klamki. Ustne uzasadnienia przewodniczącej – Jolanty Rudnickiej obnażyły także dramatyczną słabość państwa, reprezentowanego przez takich urzędników. Jaskrawym dowodem było pytanie – jak w przypadku podtrzymania wydanych decyzji można je wyegzekwować? Sala zareagowała śmiechem. Cóż, zapewne podobnie, jak dotychczas wykonane, o czym informowaliśmy sąd na rozprawie 5 listopada 2015 r. Ponadto przepisy o egzekucji obowiązków niepieniężnych w postępowaniu administracyjnym podają konkretne instrumenty, m. in. wielokrotne nakładanie kar finansowych na oporne podmioty. Funkcjonariusze Kościoła zostali wyłączeni ze stosowania tych instrumentów jedynie strachem urzędników, nie jakimkolwiek zapisem. Przekonuje o tym przygotowana przez pracownika działu egzekucji GIODO decyzja o nałożeniu grzywny na jednego z opornych proboszczów. Od roku nie została podpisana i wysłana.

Zakulisowe naciski w tych sprawach ujawniły protokoły z posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, z takim trudem zdobyte i ujawnione przez prof. Monikę Płatek. Strona kościelna wyraziła zaniepokojenie nakazami wystawianymi proboszczom. Zastępca GIODO – Andrzej Lewiński wyjaśniał, że przyczyną są orzeczenia NSA, wiążące organ ochrony danych. Minister Andrzej Halicki – współprzewodniczący Komisji rozwiązanie problemu znalazł w „wypracowaniu wspólnego stanowiska rządu, episkopatu i GIODO”. To skandaliczny przykład watykańskiego skorumpowania elit politycznej władzy. W każdym normalnym kraju polityk próbujący wpływać na niezależne urzędy, czy niezawisłe sądy zostaje politycznym trupem. W Polsce taka deklaracja składana funkcjonariuszom Kościoła jest normą i gwarancją dalszej kariery politycznej. Urzędnicy i sędziowie powinni jednak mieć świadomość, że w lustrze Historii ujrzą własne stalinowskie oblicza. Fakt, że stawką (na razie?) nie jest kara śmierci, czy więzienia nie podważa zasadności porównania. Analogię stanowi interpretacja prawa, filtrowana żądaniami nadzorców. To fundament budowania nad Wisłą watykańskiej kolonii. Coraz mocniej deptana Konstytucja nazywa ją jeszcze „suwerenną Polską”. PRL-owska określała podobnie nadwiślański protektorat sowiecki. Granice niezawisłości wyznaczają interpretacje konstytucyjnych deklaracji przyjaźni – ze Związkiem Radzieckim, lub Watykanem (Konkordat). Teoretycznie, same zapisy nie dotykają niezawisłości państwa. Ich usytuowanie dostarcza jednak poddanym presji, służalczym urzędnikom prostego narzędzia. Mogą łamanie najbardziej podstawowych praw i swobód obywatelskich usprawiedliwić koniecznością ochrony wartości nadrzędnych. Owej przyjaźni (tu – autonomii Kościoła) właśnie. Ta zasada pozwalała represjonować krytyków Wielkiego Brata, a dziś ograniczać prawa obywateli niechętnych Kościołowi katolickiemu.

🙂 Wypracowanie wspólnego stanowiska episkopatu i GIODO, przy udziale rządu, nie miało zapewne związku z ustaleniem składów sędziowskich rozstrzygających o losach kasacji. Dzięki temu niezawiśli sędziowie mogli obiektywnie ocenić „trudne racje” i skorygować błędy wcześniejszej linii orzeczniczej NSA, tak bardzo niepokojące episkopat i pana Andrzeja Lewińskiego. Przypadkowy splot okoliczności spowodował także, że orzeczenia zbiegły się z terminem wejścia w życie (19 lutego 2016 r.) „Dekretu Ogólnego Konferencji Episkopatu Polski w sprawie wystąpień z Kościoła oraz powrotu do wspólnoty Kościoła”. Brak związków pomiędzy tymi faktami nakazuje wierzyć, że szczere zatroskanie episkopatu losem zbłąkanych dusz wspiera sama Opatrzność. Pozwoliła ona także sędziom dostrzec najważniejszy powód do zmiany linii orzeczniczej, zezwalającej obywatelowi na realizację konstytucyjnych praw, bez uprzedniej „pełnej troski rozmowy duszpasterskiej”. Światopoglądowa neutralność nie oznacza przecież, że państwo zaangażowane w realizację doczesnych potrzeb obywatela, ma prawo zaniedbać swój podstawowy obowiązek jakim jest troska o jego życie wieczne. Wdzięczni Opatrzności przekażmy stosowne środki na dokończenie budowy wiadomej świątyni. Urażona brakiem wdzięczności może zaniechać czuwania nad losem Polski, a wówczas pogrążeni w otchłani nieskrępowanych swobód konstytucyjnych skażemy siebie i Ojczyznę na wieczną zgubę. 🙂 

Wyrok w sprawie z 5 listopada 2015 r.

2016-02-19-NSA-wokanda-DA

Dzisiaj NSA w składzie: sędzia NSA Jolanta Rudnicka (przewodnicząca), sędzia NSA Marek Stojanowski oraz sędzia delegowany z WSA Mirosław Gdesz wydał orzeczenie w sprawie która była rozpatrywana 5 listopada. Zamieściliśmy już sprawozdanie i nagranie z tej sprawy. Dzisiejszy skład był inny niż 5 listopada.

Sprawa dotyczyła aktualizacji danych osobowych osoby występującej z Kościoła Katolickiego. Wobec odmowy proboszcza administrującego bazą danych, GIODO w 2014 r. nakazał jej aktualizację. Od tego nakazu odwołał się proboszcz, któremu przyznał rację WSA, a dzisiaj również NSA, oddalając skargę kasacyjną GIODO od wyroku WSA. Wyrok ten potwierdza gwałtowną zmianę linii orzeczniczej NSA, do której doszło już na mocy wyroków z 9 lutego, które zapadły w sześciu podobnych sprawach. Ponieważ sąd zgodził się na rejestrację dźwięku, zamieszczamy nagrania  dzisiejszej sesji sądu. Do kwestii zmiany składu i linii orzeczniczej odniesiemy się wkrótce w odrębnym komentarzu.

Polska kolonią Watykanu

Za zgodą autora publikujemy na naszej stronie tekst Ryszarda Pacera – uczestnika pierwszej z serii sześciu spraw jakie rozpatrywał NSA 9 lutego:

 

Dzisiaj w Naczelnym Sądzie Administracyjnym odbyło się sześć rozpraw kasacyjnych. Generalna Inspektorka Ochrony Danych Osobowych odwołała się od wyroków Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który stwierdził, że osoby należące do Kościoła Katolickiego nie mogą go opuścić.

Jak wiadomo katolicy wierzą, że ich kościół jest „mistycznym ciałem Chrystusa”. Cokolwiek to oznacza (ja tego nie rozumiem chyba), trzeba przyjąć, że w ich wyobrażeniu jest to coś świętego i nadnaturalnego. Jednak prócz tej eschatologicznej konstrukcji istnieje też coś takiego jak organizacja kościelna jako ziemski byt. To są parafie, kurie, konferencja episkopatu, Stolica Apostolska i wreszcie sam papież. Ta organizacja ma w naszym kraju wiele przywilejów podatkowych i innych. Członkami tej organizacji, w świetle obowiązujących przepisów, są nie tylko biskupi i inni funkcjonariusze, ale także wszyscy wierni. Jakbyście nie wiedzieli, to Wam powiem, że wiernymi, w mniemaniu Kościoła Katolickiego są wszyscy ochrzczeni.

Niestety władze naszego kraju zawarły z Państwem Watykańskim taki układ, że Kościół Katolicki w Polsce jest niemal eksterytorialny. Ma swoją autonomię i jest niezależny od Polski. Niestety to działa tylko w jedną stronę. Kościół Katolicki jest niezależny od Polski, ale Polska nie jest niezależna od Kościoła Katolickiego. No może niektórzy, bogaci Polacy są niezależni, ale większość Polaków nie.

Wyobraźcie sobie, że musicie być członkami „mistycznego ciała Chrystusa” i nie możecie zrezygnować z tego członkostwa. Serio. Dzisiaj Naczelny Sąd Administracyjny powiedział mi, że nie mogę opuścić tej zakłamanej, wrednej, chroniącej pedofilów organizacji, bo „może chciałbym kiedyś do niej wrócić” i nie można mi umożliwić prawnego opuszczenia tej organizacji, bo po ewentualnym nakazaniu proboszczowi uczynienia adnotacji w księdze chrztów, iż opuściłem kościół „nie można byłoby sprawdzić, czy taka adnotacja została poczyniona”. Takie słowa (cytuję z pamięci) padły dziś z ust Jolanty Rudnickiej, sędzi uosabiającej majestat Rzeczypospolitej Polskiej, mojego kraju, mojej Ojczyzny. Polski sąd powiedział, że moje prawa do nienależenia do organizacji, którą gardzę  są nieważne, bo Polska zawarła konkordat ze Stolicą Apostolską. Moje prawo do władania moimi danymi osobowymi jest mniej ważne, niż widzimisię biskupów, konkordat i autonomia Kościoła Katolickiego. Mój kraj każe mi być członkiem organizacji kryjącej pedofilii wśród jej funkcjonariuszy! To obrzydliwa opresja.

Zaiste powiadam Wam, że dziś polscy sędziowie pokazali, że wysługują się Watykanowi. Czy ze strachu, czy z przekonania podeptali moje prawa obywatelskie w imię interesów organizacji, z którą się nie identyfikuję, i która napawa mnie najwyższą odrazą.

Walka się nie skończyła. Wraz z przyjaciółmi z portalu www.swieckapolska.pl będziemy walczyć we wszystkich sądach polskich i europejskich o prawa człowieka i obywatela.

Publikujemy nagranie z pierwszej rozprawy:

 

Sędziowie Jolanta Rudnicka, Maciej Dybowski oraz Grażyna Staniszewska oddalili wszystkie sześć skarg kasacyjnych (sygnatury spraw: I OSK 2691/15, I OSK 1509/15, I OSK 3179/15, I OSK 2585/15, I OSK 1466/15, I OSK 579/15). Oto jak sędzia Jolanta Rudnicka uzasadniła te wyroki:

Czy NSA rozstrzygnął ostatecznie?

wejście do NSA przy ul. Boduena w Warszawie

 

Dzisiaj o godz. 12:30 NSA ogłosił rozstrzygnięcie w sprawie sześciu skarg kasacyjnych GIODO. Odrzucając własną linię orzeczniczą ukształtowaną wcześniejszymi wyrokami NSA oddalił wszystkie skargi kasacyjne. Oznacza to uprawomocnienie się wyroków WSA. Wyjaśniając nową sytuację, skład orzekający wyraził zdanie, że w celu dokonania aktualizacji własnych danych osobowych należy dokonać formalnej apostazji zgodnej z wymogami władz kościelnych.

Odpowiadając na tytułowe pytanie – rozstrzygnięcie tych sześciu przypadków jest ostateczne, ale mamy dalsze pomysły. Na szerszy komentarz i opisanie przyszłości przyjdzie pora po otrzymaniu pisemnych uzasadnień.

Poniżej nasze stanowisko w tych sprawach rozpoznanych przez NSA, w związku z kasacjami złożonymi przez GIODO. Wybrzmiało ono na sali rozpraw, zaprezentowane przez uczestnika pierwszej rozprawy Ryszarda Pacera, którego skarga na proboszcza zainicjowała to konkretne postępowanie wiosną 2013 r. Udostępniamy również komentarz R. Pacera oraz nagrania z rozprawy.

 

Dotyczy: I OSK 2691/15

Stanowisko uczestnika na prawach strony

w sprawie ze skargi kasacyjnej GIODO od wyroku WSA w Warszawie

z dnia 29 kwietnia 2015 r. sygn. akt II SA/Wa 1604/14

 

Wnoszę o uwzględnienie zarzutów skargi kasacyjnej GIODO od wyroku WSA z dnia 19 listopada 2014 r. (II SA/Wa 727/14, oraz uznanie sprawy za dostatecznie wyjaśnioną i rozpatrzenie w trybie przewidzianym art. 188 P.p.s.a.

Nie rozwijając szczegółowo zarzutów skargi kasacyjnej, chcę zwrócić uwagę na fundamentalną przyczynę wadliwości skarżonego orzeczenia. Stanowi ją pomieszanie porządków prawnych – powszechnego i wewnątrzkościelnego, tak pod względem obszarów obowiązywania ich regulacji, jak i relacji wzajemnych. WSA podważa zasadę prymatu prawa powszechnego opisaną we wszystkich unormowaniach stosunków Państwa i Kościoła, z Konkordatem włącznie.

Art. 53 ust. 2 Konstytucji RP gwarantuje każdemu obywatelowi wyłączne prawo decydowania o przynależności do dowolnego związku wyznaniowego. Realizując to prawo „oświadczeniem woli”, przesłanym proboszczowi parafii chrztu, przedstawiłem żądanie dotyczące wyłącznie ochrony danych osobowych. Oświadczenie nie zawierało równocześnie żadnych żądań adresowanych do prawa kanonicznego. Ocena skutków mojego aktu woli w tym obszarze pozostaje nadal autonomicznym prawem Kościoła. Nie oznacza to jednak zgody suwerennego państwa na cenzurowanie konstytucyjnych praw obywatela, wewnętrznymi regulacjami związku wyznaniowego, jak stwierdził w jednym z wcześniejszych orzeczeń NSA. Brak zatem nie tylko przesłanek prawnych, ale i jakichkolwiek innych powodów do oceny skuteczność tzw. „wystąpienia” na gruncie prawa kanonicznego, przez organ administracji, czy sąd. Ocena mojej przynależności na potrzeby postępowania, dotyczącego ochrony danych osobowych, powinna być dokonana – jak słusznie podkreślał NSA w podobnych orzeczeniach – wyłącznie na gruncie przepisów prawa powszechnie obowiązującego. Powołując się na to stanowisko WSA wywodzi jednak, rozstrzygającą dla orzeczenia, ocenę przynależności z dyspozycji… kanonu 751 Kpk. Potwierdza tym samym tezę o bezpodstawnym zacieraniu granic porządków prawnych. Uzależniając realizację prawa do ochrony danych osobowych od spełnienia religijnego obrzędu – wyrzeczenia się wiary, łamie przy okazji gwarancje art. 53 ust. 6 Konstytucji („Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych”). Na marginesie dodać wypada, że własną interpretacją prawa kanonicznego WSA wkracza także w kompetencje Stolicy Apostolskiej, łamiąc tym samym postanowienia art. 1 Konkordatu. Wynika to z pominięcia postanowień kanonu 11 Kpk, traktujących chrzest jako nieodwracalne i dozgonne nabycie członkostwa.

Pojęcie „osób nienależących do Kościoła” budzi także duże wątpliwości „semantyczne” WSA, w związku z rozważaniami nad odrębnością zbiorów, wynikającą z dyspozycji art. 43 ust. 2 (w zw. z ust. 1) U.o.d.o. Konsekwentne rozdzielenie obszarów regulowanych doktryną religijną i prawem powszechnym, pozwala także w tym zakresie jednoznacznie rozwiązać problem. Zbędne jest ustalanie aktualnie wyznawanej religii, jak sugeruje WSA, wyeliminowane są także wątpliwości dotyczące niejednolitej struktury zbiorów. Księga ochrzczonych stanowi – w rozumieniu prawa kanonicznego – zbiór wiernych. Nie wynika jednak z tego, że powinna być uznawana za zbiór danych osób należących, na gruncie przepisów dotyczących przetwarzania danych osobowych. Obrzęd religijny nie stanowi czynności prawnej, a wiek osób chrzczonych wyklucza – niemal każdorazowo – zdolność do czynności prawnych i świadome przyjęcie statusu „osoby należącej”, w rozumieniu przepisów prawa powszechnego. Zdefiniowanie zatem, na tej podstawie, parafialnej księgi ochrzczonych jako zbioru danych osób należących do Kościoła, na potrzeby przetwarzania danych osobowych, pozostaje w sprzeczności z zasadami ustanowionymi przepisami rozdziału 3 U.o.d.o. Nie ma mowy o świadomej zgodzie zainteresowanych na przetwarzanie danych. Wiele osób, niegdyś ochrzczonych, ma problem z ustaleniem nawet parafii chrztu, nie mówiąc już o zakresie i celach przetwarzania ich danych, przez nieznanego administratora. Należy postawić pytanie – chyba retoryczne – czy zbiory danych osób należących, w przypadku dowolnego innego związku wyznaniowego, mogą być także tworzone i wyłączane spod kontroli GIODO, na bazie kryteriów doktrynalnych, opisanych nieświadomym udziałem w obrzędzie lub dziedziczeniem wyznania? Czy dopuszczalne jest – na gruncie przepisów o ochronie danych osobowych – tworzenie takich zbiorów, z pominięciem świadomej decyzji zainteresowanych oraz przetwarzanie ich danych jako osób należących do związku pomimo sprzeciwu? Czy zatem – wspominany przez WSA – „szczególny etos nadawany aktowi chrztu” może zastąpić wskazanie przepisu prawa, sankcjonującego uznanie parafialnej księgi ochrzczonych za „zbiór danych osób należących” w rozumieniu przepisów U.o.d.o.?

Na koniec krótka uwaga nie związana bezpośrednio z przedmiotem skargi kasacyjnej, pokazująca jednak konsekwencje rozstrzygnięcia w zakresie wykraczającym znacznie poza jednostkowy wymiar takich spraw. Zgoda na ustalanie przynależności w oparciu o kryterium doktrynalne (nieodwracalność chrztu), na potrzeby przetwarzania danych osobowych, skutkuje m.in. wykazywaniem wszystkich „odstępców” jako nadal członków Kościoła, na potrzeby statystyk. Stałe zawyżanie w ten sposób liczby wiernych w rocznikach GUS jest efektem przetwarzania danych takich osób poza ich świadomością i wbrew jasno wyrażonej woli wyłączenia ze wspólnoty. Pismo Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, potwierdzające opisaną praktykę, przedkładam w załączeniu. Brak ostatecznego stanowiska NSA w kwestii kryteriów ustalania „zbiorów osób należących” nakazuje zapewne także GIODO – informowanemu o tym wielokrotnie – wstrzymywanie się z jakąkolwiek reakcją. Nieuprawnione przetwarzanie danych odstępców, na potrzeby statystyki wiernych, może dotyczyć ok. 600 tys. osób. Ta szacunkowa wielkość wynika z porównania podanej w roczniku GUS ogólnej liczby ochrzczonych (ok. 33,5 mln osób na koniec 2014 r.) oraz podanej w niedawnym komunikacie o praktykach religijnych liczby 32,9 min wiernych, pomijającej – wg założeń ISKK – przy wyliczaniu wskaźników, wszystkich odstępców.

Wnosząc o uwzględnienie zarzutów skargi kasacyjnej GIODO, mam nadzieję, że rozstrzygnięcie NSA uporządkuje podniesione kwestie oraz zakończy definitywnie trwający od kilku lat konflikt, na tle podobnych postępowań.

Znaczenie zbliżających się rozstrzygnięć NSA dotyczących tzw. “wystąpień” z Kościoła.

tablica-nsa

 

We wtorek 9 lutego, NSA rozpatrzy sześć skarg kasacyjnych GIODO. Wszystkie dotyczą identycznych wyroków warszawskiego WSA, który uchylał nimi nakazy GIODO, kierowane do proboszczów. Nakładały one obowiązek naniesienia w księgach ochrzczonych adnotacji dotyczących opuszczenia wspólnoty wiernych. Nakazy  w takim brzmieniu kończą wszystkie postępowania, inicjowane skargami na proboszczów, odmawiających adnotacji o „wystąpieniu”, czy „nienależeniu”, od początku 2014 r. (pierwszy datowany był formalnie na grudzień 2013 r.).

Wcześniejsze postępowania były umarzane. GIODO twierdził, że nie ma prawa wydawać nakazów adresowanych do podmiotów kościelnych. Brak kognicji uzasadniał zapisami art. 43 ust. 2 (w zw. z ust. 1) U.o.d.o. Do zmiany stanowiska został zmuszony wyrokami NSA, rozpatrującego skargi kasacyjne zainteresowanych, na podtrzymywane wyrokami WSA umorzenia. W 2013 r. zapadło 12 (trzynasty już w 2014 r.) wyroków, określających nową sytuację. NSA konsekwentnie rozwijał w nich linię orzeczniczą, nawiasem mówiąc w głównych założeniach zgodną z tezami, które stawiałem od 2011 r. w takich postępowaniach (także we własnym). NSA – związany trybem i kolejnością rozpatrywania zarzutów kasatorów – nie miał prawa, na tamtym etapie, w sposób ostateczny rozstrzygnąć wszystkich wątpliwości. Przede wszystkim nie mógł wprost stwierdzić czy o przynależności do Kościoła – na potrzeby  takiego postępowania – rozstrzyga wola obywatela, czy twierdzenia proboszcza. Inaczej mówiąc –  wystarczy oświadczenie zainteresowanego, czy konieczne jest spełnianie procedur nakazywanych przez episkopat. Oceny takiej musiał w pierwszej kolejności dokonać sam GIODO, co jasno stwierdzały tamte wyroki. Dopiero samodzielna decyzja organu, w tej kwestii, upoważnia sądy administracyjne do oceny jej prawidłowości. Skomplikowane nieco, ale tak to niestety wygląda z punktu widzenia prawa. NSA nakazując zatem wydawanie pozytywnych decyzji wszystkim osobom nienależącym do związku wyznaniowego, zmuszał GIODO wprost do samodzielnej oceny statusu skarżącego. W uzasadnieniach tamtych wyroków dał jednak szereg istotnych wskazówek organowi ochrony danych. Przede wszystkim, że status musi być oceniony na gruncie przepisów prawa powszechnie obowiązującego, ponieważ postępowanie dotyczy podstawowych praw obywatela, zagwarantowanych Konstytucją – wolności sumienia i wyznania oraz ochrony danych osobowych. Stwierdził także, że organy administracji i sądy nie mają prawa dociekać i oceniać efektów tych działań na gruncie wewnętrznych regulacji związków wyznaniowych. Padały także zdania NSA, że autonomia Kościoła nie oznacza braku podlegania regułom obowiązującego w Polsce prawa.

Moc argumentów NSA nie pozostawiła Generalnemu Inspektorowi wyboru. Ocenił w tej sytuacji, że wola obywatela rozstrzyga o jego przynależności, na potrzeby postępowania dotyczącego w istocie wyłącznie przetwarzania danych osobowych. Ocena statusu skarżącego wyrażana przez proboszcza, z perspektywy wewnętrznych regulacji, przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. W efekcie zaczęły pojawiać się wspomniane na wstępie decyzje, nakazujące proboszczom respektowanie woli zainteresowanych. Nowa sytuacja wywołała znaczny szum medialny, na początku 2014 r. Pojawiły się aroganckie wypowiedzi przedstawicieli Kościoła, że takich decyzji proboszczowie wykonywać nie będą. Kiedy emocje opadły, przyszedł czas na refleksję i w efekcie pojawiły się zaskarżenia nakazów GIODO do WSA. Teraz skargi musieli kierować (i opłacać – 200 zł) proboszczowie.

Nie zmienia to faktu, że kilkadziesiąt decyzji uprawomocniło się. Z różnych powodów – zniechęcenia proboszcza, uchybienia formalnego (termin zaskarżenia, opłata, a nawet niewłaściwa ilość odpisów skargi). 🙂 Wykonanie tych decyzji podlega egzekucji przez specjalny dział Biura GIODO. Część została już wykonana. Pojawiły się także wnioski proboszczów o unieważnienie prawomocnych decyzji, oparte na ich ocenie wadliwości prawnej rozstrzygnięć. Podlegają one odrębnemu rozpoznaniu w dwuinstancyjnym postępowaniu (za 10 zł), z możliwością dalszego zaskarżenia do sądu odmowy unieważnienia.

Wracając do głownego kierunku toczących się postępowań – przypadki zaskarżeń decyzji GIODO, przez proboszczów, zostały rozpatrzone przez WSA. Pierwszy wyrok – uchylający nakaz – zapadł w sierpniu 2014 r. Potem przyszły kolejne, identyczne. Odnosiłem się wówczas do nich. Uzasadnienie WSA podstaw uchylenia brzmiało kuriozalnie. W skrócie sprowadzało się do stwierdzenia, że ocena przynależności skarżącego powinna być dokonana na gruncie przepisów prawa powszechnie obowiązującego, a zatem skoro KANON 751 stanowi…, to GIODO błędnie uznał, na potrzeby postępowania, skarżącego za osobę nienależącą. WSA ignorował tym samym zupełnie wcześniejsze poglądy NSA. Teoretycznie miał takie prawo, ponieważ nie był nimi formalnie związany w odniesieniu do nowych decyzji, po raz pierwszy rozstrzygających problem merytorycznie. Nasza ocena logiczna treści uzasadnień spowodowała rozwinięcie skrótu nazwy sądu w Watykański Sąd Apostazyjny. 🙂

W tej sytuacji po raz kolejny wyboru nie miał GIODO. Musiał wyroki WSA skarżyć kasacyjnie. Ich uprawomocnienie postawiłoby organ w sytuacji schizofrenicznej  – w identycznych sprawach, związany różnymi wyrokami sądów, musiałby podejmować odmienne decyzje. W języku prawniczym te wszystkie zawiłości nazywane są procesem wypracowywania jednolitej linii orzeczniczej sądów.

Pierwsza z kasacji GIODO była przedmiotem posiedzenia NSA 5 listopada ubiegłego roku. Informowaliśmy o przebiegu i przyczynie odroczenia wyroku, który ma zostać ogłoszony 19 lutego br. Przedstawiciel PSR dokonał w tamtym postępowaniu kolejnego „aktu zemsty na NSA”, wnioskiem z 27 grudnia 2015 r. Nie ma to jednak żadnego związku z zarządzeniem z 13 grudnia 2015 r., ustalającym skład orzekający i termin rozpatrzenia awizowanych spraw, wobec czego o szczegółach poinformujemy w późniejszym terminie. Połączenie kolejnych spraw, wspólnym terminem, daje nam powód do małej satysfakcji. Nasze stanowisko na listopadowej rozprawie, informowało także o sytuacji ogólnej – liczbie prawomocnych decyzji GIODO, oraz kolejnych uchyleniach przez WSA, w przypadkach prawidłowo zaskarżanych przez proboszczów. Padła wówczas obietnica, że NSA zapozna się z innymi sprawami i rozważy możliwość ich połączenia do wspólnego rozpoznania. Decyzję o realizacji – patrząc na termin zarządzenia – należy uznać za bardzo szybką. Dzięki temu już we wtorek – 9 lutego br. powinniśmy poznać rozstrzygnięcie. Z powodu instancji – prawomocne.  Oczekujemy wyroków adekwatnych do poglądów wyrażonych we wcześniejszych, prawomocnych rozstrzygnięciach o ustawowych uprawnieniach GIODO do wydawania nakazów podmiotom kościelnym. Nasze stanowisko w sprawach – zasadniczo zbieżne z kasatorem, żądającym uchylenia w całości wyroków WSA – zwraca uwagę na szerszy kontekst oczekiwanych rozstrzygnięć (opublikujemy je po rozprawie).

NSA dostrzegł już wcześniej (czego WSA widzieć nie chce), że sprawy NIE DOTYCZĄ WYSTĘPOWANIA Z KOŚCIOŁA. Ich skrótowe nazwanie nie jest zbyt szczęśliwe i przyczynia się do wielu nieporozumień oraz przekazów medialnych z gatunku tanich sensacji. Istotą jest zakaz przetwarzania danych konkretnych osób, jako członków Kościoła. Domniemanie o prawie do takiego przetwarzania oparte jest na forsowaniu stanowiska, że akt chrztu stanowi świadome zapisanie się do Kościoła.  Państwo ma uznać obrzęd religijny – dokonywany na nieświadomym dziecku – za akt prawny – nabycia członkostwa, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Pozwoliłoby to Kościołowi zachować wyłączną kontrolę nad liczebnością owczarni i nadal bezkarnie manipulować świadomością ogółu. Czyż adnotacja, o którą tyle bitew stoczono, ma jakiekolwiek znaczenie dla Pana Boga? A nawet jeśli, to czy jej naniesienie uniemożliwia informowanie Najwyższego o niezmienionej liczebności stada, naznaczonego chrzcielnym kropidłem? 🙂

Autentyczne zatroskanie episkopatu nie dotyczy pustoszejących świątyń, dopóki można zaklinać rzeczywistość wyłączną kontrolą propagandowych statystyk „wiernych”. Rzetelne pokazywanie prawdy zniszczy fundament politycznej i finansowej pozycji garstki purpuratów, chorych na władzę i pieniądze.  To droga do pokazania nikłego społecznego poparcia dla ich żądań. Taki jest sens  wieloletniego sporu i na tym zasadza się strach episkopatu przed konsekwencjami nieuchronnej porażki na tym froncie. Wszelkimi sposobami opóźniane jest jej nadejście, bo to jedyne co pozostało. Szarpanie się dla samej adnotacji w księdze, do której nikt nie zagląda, może absorbować znudzonego frustrata. Nie stanowi jednak przyczyny naszego zaangażowania – własnymi postępowaniami, czy też wspomaganiem i zachęcaniem innych. Masowość tych działań powinna zbudować masę krytyczną, zmieniającą powszechną świadomość społeczną.  Zasadniczym celem przedsięwzięcia jest pokazanie, że to statystyczne manipulacje utrwalają polityczną pozycję kleru w Polsce, z wielomiliardową szkodą dla naszych portfeli. Odebranie im prawa, do opisywania liczebności wiernopoddańczego stada doktrynalnym niewolnictwem chrztu, pomoże obnażyć prawdę, a PRAWDA NAS WYZWOLI. Ta prawda nie ma nic wspólnego z oceną jaka część Polaków wierzy w Boga i w którego. Nawiasem mówiąc, ostatnie sondaże CBOS wykazują, że wiarę w osobowego boga deklaruje, sporo jak na Europę, bo aż 56% Polaków. Statystyki pokazują natomiast, że prawie 100% Polaków wierzy… w biskupów „boskie prawo” do nieograniczonego drenowania naszych portfeli.

Zachęcamy do obecności na sali rozpraw. Wyroki rozstrzygną nie tylko o sześciu żądanych adnotacjach, ale przede wszystkim o przyszłości Polski. Nie zgadzajmy się na pokorne jej oddawanie w pazerne ręce hipokrytów w koloratkach , bez względu na osobisty światopogląd, czy wyznawaną religię. To nie „walka z Bogiem”, tylko o naszą i przyszłych pokoleń, absolutnie ziemską rzeczywistość.

 

NSA, ul. Boduena 3/5, sala D,

9 lutego 2016 roku, godz. 9:00 

Statystyczne kłamstwa kościoła.
Czy nakaz GIODO urealni statystyki wiernych?

Policz sam 5

Dziesięć miesięcy zajęło Generalnemu Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych rozstrzygnięcie skomplikowanego zagadnienia prawnego – czy wykazywanie apostaty w statystykach, nadal jako członka Kościoła,  narusza jego prawa zagwarantowane przepisami o ochronie danych osobowych. Żmudna analiza wyjaśnień ISKK doprowadziła do odkrywczej konkluzji, że ISKK ma prawo zawyżać statystyki wiernych dowolną liczbą odstępców – apostatów, konwertytów itp., Instytut używa w tym celu anonimowych liczb, co w żaden sposób nie narusza praw takich osób.

 

Nawiązując do poprzednich tekstów na naszej stronie, pokazujących m. in. różnie podawaną przez ISKK, do różnych celów, liczbę wiernych, warto przypomnieć istotny szczegół. Wyjaśnia on – przynajmniej częściowo – pokazane różnice. Podawana do rocznika GUS liczba wiernych obejmuje absolutnie wszystkich ochrzczonych, a więc także wszelkiego rodzaju odstępców. ISKK podaje równocześnie jaki odsetek ogółu ludności mają oni stanowić, co GUS skwapliwie powiela. Za omawiany ostatnio rok 2014 było to 94,4% i tak podaje rocznik GUS, mimo że rachunkowo (do podanej tamże liczby ludności) daje to tylko 87%. Konsekwencje naruszenia prawd rachunkowych i objawionych (przez Instytut) są oczywiście różne. Na potrzeby wskaźników – dominicantes i communicantes – ogólna liczba ochrzczonych jest każdorazowo pomniejszana o wszystkich formalnie wypisanych – z jakiegokolwiek  powodu – z grona wiernych. Pismo ISKK, potwierdzające te zasady, było prezentowane na naszym portalu na przełomie czerwca i lipca 2015 r. W efekcie, wyłącznie z powodów „metodologicznych”, do rocznika GUS musi trafić większa liczba wiernych, niż do mianownika wspomnianych wskaźników, podnosząc ich wartość. Nie należy jednak w tym różnym ustalaniu liczby wyznawców doszukiwać się zamiaru poprawy wizerunku Kościoła w Polsce, a tym bardziej łamania prawa. Jak wyjaśnia ISKK przyczyną jest właśnie respektowanie prawa. Tylko, że kanonicznego. Trudno podejrzewać, że autorzy kanonów kierują się chęcią zmanipulowania świadomości maluczkich, a nie wolą Ducha Świętego 🙂 .


****************

 

UPORZĄDKOWANIE DANYCH ZA 2014 R. 

 

OCHRZCZENI STANOWIĄ 85,5% LUDNOŚCI POLSKI.

Na podstawie  komunikatu ISKK to 32,9 mln osób. To liczba po odjęciu wszystkich osób, które formalnie odrzuciły katolickie wyznanie (z różnych powodów i w różnej formie, a więc nie tylko tzw. „apostatów”). W roczniku GUS podawana jest natomiast liczba wszystkich (obejmująca zatem „odstępców”) ochrzczonych – 33,5 mln osób, co stanowi 87% ogółu ludności. Z porównania tych liczb wynika, że ISKK ocenia  populację “odstępców” na ok. 0,6 mln osób (wg stanu na rok 2014).

NA NIEDZIELNYCH MSZACH BYŁO 27,4% POLAKÓW

– bazując na  oficjalnym wskaźniku ISKK, a jeśli – co bardzo prawdopodobne – uwzględniono policzonych przez proboszczów  emigrantów (2,7 mln osób), to:

 MOŻLIWE, ŻE TYLKO  25,0% POLAKÓW UCZESTNICZYŁO W NIEDZIELNYCH MSZACH.


****************



 

Naukowo-badawcze efekty stosowania metodologii, hołdującej kanonom, najłatwiej pokazać na przykładzie. Załóżmy, że w roku 2014 liczba oficjalnie zdeklarowanych odstępców od katolickiej wspólnoty w Polsce wynosiła 21 mln osób. Nierealne? No cóż, to tylko „robocza hipoteza”, a wielkości tej i tak nikt poza ISKK (i episkopatem może) nie zna. W pozostałym zakresie obowiązują nadal obliczenia ISKK.  Nie zmieni to niczego w roczniku GUS. Liczba wiernych wynosiłaby nadal 33,5 mln (dokładnie 33 494 741). Podany odsetek zapewne nadal 94,4%, bo przecież nie wyliczane 87%, skoro GUS – komentując analogiczną sytuację we wcześniejszym roczniku – jednoznacznie ocenia, że „to się wydaje być za mało”. Nie należy zatem oczekiwać wyliczonego „za mało”, skoro objawione (przez ISKK) jest w sam raz. Jeśli komuś 5,6% niekatolików wydaje się za mało, może sobie powiększyć poprzez zwiększenie ludności ogółem np. do 150% 🙂 . To bardziej logiczne i mniej ryzykowne, niż zmiana objawień ISKK. Wpasuje się także w rzeczywistość opisaną wyliczonym wówczas wskaźnikiem obecności na niedzielnej mszy. Liczba wiernych, do jego wyliczenia, wyniosłaby 12,5 mln (33,5 mln ochrzczonych z rocznika minus 21 mln odstępców). Stały od kilkunastu lat odsetek zobowiązanych do uczestniczenia w niedzielnej mszy, stosowany do tych obliczeń, wynosi 82%. Zatem mianownik wyniósłby 10,25 mln osób. Obecność na mszach w całej Polsce – 10,5 mln osób – stanowi licznik. Na msze dociera przecież także istotna część niezobowiązanych (z „wyrzucanych” w mianowniku 18% wiernych) – staruszków, dzieci do lat 7 i chorych. ISKK, równie rzetelnie jak dotychczas, zaprezentowałby efekty naukowo – badawczej analizy praktyk religijnych, opisane wskaźnikiem dominicantes – 102,4%. (Pełne wyliczenie: [10,5/0,82x(33,5-21)] x 100% = 102,4%). Nadal wnikliwie badający konstrukcję wskaźnika dziennikarze rozpowszechnią informację, że 102,4% POLAKÓW chodzi na msze. Propagandowe, wbrew faktom, utrwalanie wizerunku katolickiego społeczeństwa przekształca coraz mocniej, teoretycznie świecką Polskę, w śmieszną Polskę.

Uprzedzając zarzuty, że epatuję wyssaną z palca fantazją, zapytam – a czym innym, w tym zakresie, karmione jest od lat polskie społeczeństwo? Niemal każdy, nawet ateista, przekonany jest, że do kościoła chodzi 40% POLAKÓW (a rzadziej może jeszcze ze 20 – 30%), zamiast, że góra co czwarty. Powszechnie słychać, że 95% to katolicy, chociaż ochrzczonych jest najwyżej 87%, a dla trzech czwartych spośród nich nie rozstrzyga to o przynależności  a nawet nie ma żadnego znaczenia. Nakarmiona tymi fantazjami społeczna świadomość pozwala garstce kościelnych hierarchów zawłaszczać naszą rzeczywistość – zmianami i interpretacją prawa pod dyktando, a przede wszystkim wyciąganiem miliardów zł rocznie z naszych kieszeni, za pośrednictwem budżetu państwa i samorządów. Prymitywne propagandowe tricki ISKK, w połączeniu z hałasem „toruńskich” mediów oraz polityków na miarę p. o. prof. Posłanki – mistrzyni finezyjnej riposty, pozwalają zniewolić, nakładanym haraczem, blisko 40 milionowy naród, w środku Europy XXI wieku. Śmiech i łzy. Wracam zatem do nudnej  prawniczej frazy, która pozwala żmudnie, lecz realnie zmieniać rzeczywistość, pomimo zażartego oporu wielu państwowych instytucji.

 

Przetwarzanie danych apostatów, na potrzeby statystyk przekazywanych przez ISKK do roczników GUS, łamie przepisy Ustawy o ochronie danych osobowych. W związku z zainicjowanym w styczniu 2015 r. postępowaniem indywidualnym, skarżący otrzymał w listopadzie decyzję I instancji GIODO. Generalny Inspektor umorzył postępowanie. Odmówił tym samym wydania, adresowanego do ISKK, nakazu zabraniającego takiego przetwarzania danych. Treść uzasadnienia informuje o ustaleniu, że ISKK nie przetwarza danych skarżącego, bowiem otrzymuje „anonimowe liczby”. Wypada skomentować, że dane osobowe przetwarzają „nieznani sprawcy”, po czym podsyłają ISKK anonimy, aby rzucić niecne podejrzenia na szacowną placówkę, wyłącznie naukowo – badawczą 🙂 . Podstawą „ustaleń” były wyjaśnienia ISKK, o których wspominaliśmy powyżej. Warto zajrzeć, aby zrozumieć kontekst, a może nawet powody kilkumiesięcznej analizy pisma ISKK, przez organ ochrony danych osobowych. Poniżej tekst wniosku, o ponowne rozpatrzenie sprawy w II instancji – także przez GIODO, ponieważ nasza analiza prowadzi do innych wniosków.

 

 30 listopada 2015 roku

Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych
ul. Stawki 2
00-193 Warszawa

Dotyczy: DOLiS – XXX
DOLiS/DEC – XXX

Wniosek
o ponowne rozpatrzenie skargi

Na podstawie art. 127 § 3 Kodeksu postępowania administracyjnego oraz art. 21 ust. 1 Ustawy o ochronie danych osobowych wnoszę o ponowne rozpatrzenie mojej skargi, będącej przedmiotem postępowania DOLiS–XXX, zakończonego wydaniem decyzji – DOLiS/DEC-XXX z dnia 10 listopada 2015 roku (doręczonej 17 listopada 2015 r. )

 

U Z A S A D N I E N I E

Przywołaną decyzją Generalny Inspektor umorzył postępowanie w oparciu o art. 105 K.p.a., uznając je za bezprzedmiotowe. Podstawę stanowiło stwierdzenie ISKK, że nie przetwarza moich danych osobowych, pozyskuje bowiem wyłącznie „anonimowe” dane liczbowe. Nie kwestionuję tego faktu, podobnie jak prawa podmiotu naukowo – badawczego do pozyskiwania tych informacji. Decyzja GIODO oznacza jednak brak zrozumienia zarzutów i żądań mojej skargi. Zmusza mnie tym samym do ich szerszego omówienia.

Aby uniknąć ponownego (jak w kwietniu br.) wyjaśniania podstaw żądania rozstrzygnięcia w trybie indywidualno – skargowym, przypominam, że opisywany niżej proces dotyczy także przetwarzania MOICH DANYCH OSOBOWYCH. Mianem „apostatów” zaś – na potrzeby poniższego wywodu – określam wszystkie osoby ochrzczone posiadające w kościelnych rejestrach adnotacje, którymi określiły się jako „nienależące do Kościoła”, bez względu na tryb ich uzyskania.

ISKK, zgodnie ze złożonymi wyjaśnieniami, „pozyskuje z parafii lub diecezji jedynie zbiorcze zestawienia liczbowe dotyczące badanego zjawiska”. Jednym z „badanych zjawisk” jest aktualna liczba wiernych (członków Kościoła). Potwierdza to przesłana GIODO „przykładowa ankieta”. Pismo ISKK z dnia 29 maja 2013 r. (załączone do mojej skargi) potwierdza jednoznacznie w pkt. 1, że liczba wiernych jest tożsama z liczbą ochrzczonych i obejmuje także tzw. apostatów Doktryna Kościoła uznaje bowiem chrzest za akt „nieodwracalnego wstąpienia”.

Nie budzi żadnych wątpliwości fakt, że „zbiorcze Przywołaną decyzją Generalny Inspektor umorzył postępowanie w oparciu o art. 105 K.p.a., uznając je za bezprzedmiotowe. Podstawę stanowiło stwierdzenie ISKK, że nie przetwarza moich danych osobowych, pozyskuje bowiem wyłącznie „anonimowe” dane liczbowe. Nie kwestionuję tego faktu, podobnie jak prawa podmiotu naukowo – badawczego do pozyskiwania tych informacji. Decyzja GIODO oznacza jednak brak zrozumienia zarzutów i żądań mojej skargi. Zmusza mnie tym samym do ich szerszego omówienia. Aby uniknąć ponownego (jak w kwietniu br.) wyjaśniania podstaw żądania rozstrzygnięcia w trybie indywidualno – skargowym, przypominam, że opisywany niżej proces dotyczy także przetwarzania MOICH DANYCH OSOBOWYCH. Mianem „apostatów” zaś – na potrzeby poniższego wywodu – określam wszystkie osoby ochrzczone posiadające w kościelnych rejestrach adnotacje, którymi określiły się jako „nienależące do Kościoła”, bez względu na tryb ich uzyskania. ISKK, zgodnie ze złożonymi wyjaśnieniami, „pozyskuje z parafii lub diecezji jedynie zbiorcze zestawienia liczbowe dotyczące badanego zjawiska”. Jednym z „badanych zjawisk” jest aktualna liczba wiernych (członków Kościoła). Potwierdza to przesłana GIODO „przykładowa ankieta”. Pismo ISKK z dnia 29 maja 2013 r. (załączone do mojej skargi) potwierdza jednoznacznie w pkt. 1, że liczba wiernych jest zestawienia liczbowe”, docierające do ISKK, powstają poprzez przetwarzanie danych konkretnych osób (w tym apostatów). Bezpośrednio przetwarzania tego dokonują podmioty posiadające informacje, dotyczące poszczególnych osób – najczęściej parafie ich miejsca zamieszkania.

W przypadku przetwarzania moich danych jest to zapewne inny administrator, bowiem GIODO w postępowaniu DOLiS – 440 – 150/11 „ustalił”, że parafia taka nie posiada ŻADNYCH informacji dotyczących mojej osoby. Podtrzymanie tych „ustaleń” wyrokiem WSA z 21 października br. zmusza mnie do złożenia w tamtym postępowaniu – drugiej już – skargi kasacyjnej. Rozstrzygnięciem pierwszej – w kwietniu 2013 r. – NSA „przywrócił” Generalnemu Inspektorowi „kognicję”. Mam nadzieję, że szczegółowe opisanie przedmiotu niniejszej skargi pozwoli uniknąć podobnych komplikacji.
Sam fakt przetwarzania danych apostatów, w celu określenia wartości „badanych przez ISKK zjawisk”, nie narusza jednak przepisów o ochronie danych osobowych. Zbędne jest zatem ustalenie konkretnego podmiotu dokonującego takiej operacji i kierowanie do niego zarzutów. Zarzuty łamania przepisów U.o.d.o. (m. in. wskazanych w skardze – art. 23 i 26 ust. 2) adresuję do ISKK, który nadając „zbiorczym zestawieniom liczbowym” określoną interpretację, zmienia pierwotny charakter i cel przetwarzania danych osobowych apostatów. Przetwarzanie danych tych osób dla opisania wielkości „badanych zjawisk” (ogólnej liczby ochrzczonych, czy też opuszczających szeregi wiernych) nie narusza w żadnej mierze moich praw, chronionych przepisami U.o.d.o. Diametralna zmiana tej oceny następuje z chwilą prezentowania przez ISKK ogólnej liczby ochrzczonych, jako aktualnej liczby członków Kościoła, z równoczesnym zatajeniem liczby osób, których odmienny status został jasno określony adnotacjami w kościelnych rejestrach. Ma to miejsce m.in. w przypadku przekazywania takich informacji na potrzeby GUS. Z dokładnością jednostkową podawana jest liczba ochrzczonych, z pominięciem informacji o liczbie apostatów, w odpowiedzi na pytanie GUS o „liczbę członków związku wyznaniowego”. Potwierdzają to późniejsze publikacje w rocznikach statystycznych. Operując przykładem skrajnym, aby podkreślić świadomą manipulację ISKK, – jeśli nawet 33 miliony ochrzczonych Polaków będzie posiadało adnotacje, stwierdzające brak przynależności do Kościoła, rocznik GUS zamieści i tak informację, że liczba członków Kościoła wynosi 33 miliony, z adnotacją „na podstawie liczby ochrzczonych”. ISKK zamienia tym samym proces przetwarzania danych apostatów, dokonywany wspólnym działaniem podmiotów Kościoła, w postępowanie łamiące prawo. Takie przetwarzanie – wbrew jasno wyrażonemu przez zainteresowanych zakazowi – art. 49 U.o.d.o. nazywa przestępstwem, zagrożonym – w przypadku przetwarzania danych sensytywnych – karą pozbawienia wolności do lat 3. Ustawa nakłada na GIODO, w takim przypadku, dodatkowe obowiązki wymagające podejmowania także działań z urzędu. Ich brak, mimo wyrażonej przez poprzedniego Generalnego Inspektora, podczas telekonferencji, oceny o łamaniu tym procederem przepisów o ochronie danych, skłonił mnie do wniesienia w styczniu br. niniejszej skargi. Fakt przetwarzania w opisany sposób także moich danych osobowych stanowi wystarczającą podstawę wydania żądanego nakazu administracyjnego, adresowanego do ISKK. Precyzując – powinien on „tylko” zobowiązywać do podawania liczby osób, które określiły się jako „nienależące do Kościoła”, zawsze wraz z przekazywaną na zewnątrz informacją o liczbie wiernych (członków Kościoła), wyrażanej – zgodnie z nakazem doktryny – liczbą ochrzczonych. Rozwiązanie takie przywraca podawanym informacjom neutralny, opisujący jedynie wielkość zbadanych zjawisk charakter, pozostawiając interpretację odbiorcom. Nie narusza to – tak ważnych dla Kościoła – nakazów doktryny, a co najważniejsze, usuwa zarzut łamania przepisów U.o.d.o. w procesie przetwarzania danych osobowych apostatów. Wykonanie takiego obowiązku nie wymaga nawet żadnych dodatkowych działań ISKK, poza każdorazowym ujawnianiem posiadanych informacji. W pkt. 3 przywoływanego wyżej pisma z 2013 r., ISKK stwierdza: – „w statystykach dominicantes i communicantes – nie liczymy apostatów”. Badania te prowadzone są corocznie. Zadaje to kłam oficjalnym twierdzeniom, że nie są prowadzone statystyki dotyczące liczby osób występujących formalnie z Kościoła. Pokazuje także właściwy powód „żonglowania” tą informacją. Wykorzystanie tej liczby, dla zmniejszenia mianownika, konstruowanych wskaźników obecności w świątyniach i przyjmowania komunii, podnosi ich wartość, co wpływa pozytywnie na „wizerunek statystyczny” Kościoła. Brak „statystyki apostatów” obok liczby ochrzczonych spełnia zadanie podobne. Naruszanie w ten sposób praw osób, chronionych teoretycznie przepisami U.o.d.o. nie stanowi żadnego problemu, wobec braku reakcji właściwego organu.
Mam nadzieję, że ten szczegółowy opis spowoduje zmianę stanowiska GIODO w II instancji. Możliwe jest nakazanie ISKK ujawniania posiadanych informacji, lub otwarcie kolejnego aktu swoistej „wojny religijnej”, w której rozjemcą – za jakiś czas – zostanie znowu NSA. Rolę WSA – z powodów oczywistych – pomijam.

 

Tekst niniejszego wniosku zostanie opublikowany na portalu internetowym Świecka Polska http://swieckapolska.pl/

                  

PODZIĘKOWANIA dla Ekipy ŚP za pomoc w pracy nad opublikowaniem tekstu.

Materiały z roz­prawy w NSA z 5 listo­pada 2015

W związku z dyskusją jaka wywiązała się pod jednym z naszych ostatnich wpisów postanowiliśmy zdobyć i udostępnić naszym czytelnikom materiały z rozprawy, aby każdy mógł się z nimi zapoznać i wyrobić sobie własną opinię.

 

Oto nagranie z rozprawy:

protokół z rozprawy, oraz komplet materiałów złożonych przez przedstawiciela PSR  w czasie rozprawy.