mały Maksymilian modli się o nawrócenie Żydów i masonów

modlitwa_Maksia_HD720p.avi-00_02_10-2016-08-20-16h14m15s324

ojciec Dariusz Drążek

 

19 sierpnia do audycji dla dzieci Telewizji Trwam i Radia Maryja zadzwonili ludzie, których dziecko, nota bene o imieniu Maksymilian, oznajmiło, że będzie się modlić za „o zdrowie ks. Małkowskiego oraz o nawrócenie dla Żydów i masonów”. Informował o tym Adam Ozga, tu zamieszczam fragment audycji:

 

Do ściągnięcia: MP4, WEBM.

Jak GIODO egzekwuje wykonanie własnych decyzji

 

 

Konsekwencje lutowych orzeczeń NSA dla bieżących decyzji GIODO są równie oczywiste, jak fakt, że spór o prawo obywatela do suwerennego decydowania o własnej przynależności religijnej nie został zakończony. Generalny Inspektor umarza postępowania dotyczące odmowy aktualizacji danych w rejestrach ochrzczonych, w konsekwencji oświadczeń o braku przynależności do Kościoła. Nadal zdarzają się wyjątki wśród proboszczów. Nielicznym udaje się uzyskać żądaną adnotację bez problemów, jak Panu Michałowi w maju br. w jednej ze śląskich parafii.  Obecne umorzenia postępowań nie zaskakują, co nie znaczy, że nie podlegają zaskarżeniom. Organ administracji, w zakresie wydawanych rozstrzygnięć, podlega kontroli sądów administracyjnych, co oznacza, że jest zobowiązany do respektowania ich orzeczeń, także jako wykładni stosowania prawa w bieżących postępowaniach. Zmiana tego stanu wymaga zmiany linii orzeczniczej sądów administracyjnych, co jest nadal możliwe, ponieważ działania w tym zakresie zostały podjęte, ale nie nastąpi tak szybko.

Aktualna sytuacja nie zmienia jednak faktu, że znacząca część wydawanych przez GIODO od początku 2014 roku decyzji nakazujących proboszczom aktualizację danych skarżących jest od dawna prawomocna. Każdorazowo brak terminowego zaskarżenia ze strony zobowiązanego do naniesienia adnotacji proboszcza, czynił taką decyzję ostateczną i automatycznie nakładał na GIODO obowiązek zapewnienia jej wykonania. Od ponad dwóch lat rosła liczba decyzji pozostających w tzw. postępowaniach egzekucyjnych.

Postanowiłem sprawdzić z jakim zapałem i efektami pracuje w tym zakresie urząd GIODO. Publikowany poniżej wniosek, przesłany drogą elektroniczną (e-puap) pozwoli przekonać się czy urzędy w Polsce obowiązki nałożone PRAWEM wykonują z gorliwością i rzetelnością porównywalną do wykazywanej przy realizacji poleceń biskupów.

 

 

Biuro Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych

00-193 Warszawa

ul.Stawki 2

 

Prośba o udostępnienie informacji publicznej

Udostępniając informacje publiczne, GIODO podał, że do końca stycznia 2015 roku wydano 71 decyzji nakazujących proboszczom parafii rzymskokatolickich aktualizację danych osobowych w rejestrach ochrzczonych. Z tych decyzji 41 było wówczas prawomocnych i w 9 przypadkach już wykonanych. Przypomniane liczby wzrosły w okresie późniejszym. Pismem z dnia 3 sierpnia br. GIODO, odpowiadając na mój wniosek, poinformował o postępach w egzekucji wykonania decyzji z dnia 13 sierpnia 2014 roku. Do zobowiązanego (i jego pełnomocnika) skierowano aż dwa wezwania (30 czerwca i 11 grudnia 2015 roku) do przedstawienia dowodów na wykonanie decyzji, które pozostały bez odpowiedzi. Równocześnie stwierdzono, że: – „Sprawa została zwrócona do Departamentu Orzecznictwa, Legislacji i Skarg celem podjęcia stosownych działań w związku z aktualnym orzecznictwem NSA dotyczącym spraw o nakazanie proboszczom parafii rzymskokatolickich uaktualnienie w księgach chrztów danych osób występujących z Kościoła Katolickiego.”

W nawiązaniu do przywołanych faktów uprzejmie proszę, na podstawie art. 10 ust. 1, w związku z art. 13 ust. 1 Ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2015 r., poz. 2058 z późn. zm.), o przedstawienie następujących informacji:

  1. Czy w postępowaniach egzekucyjnych prowadzonych przez GIODO dwa wezwania do wykonania decyzji rocznie, a wobec braku reakcji zaniechanie stosowania innych instrumentów egzekucyjnych, to norma, czy wyjątek stosowany wobec „specjalnej kategorii zobowiązanych”?
  2. Czy wszystkie prawomocne nakazy GIODO adresowane do proboszczów parafii rzymskokatolickich zostały przekazane do Departamentu Orzecznictwa Legislacji i Skarg, jaka jest ich liczba oraz na czym polegają „stosowne działania” i jaka jest podstawa prawna ich podjęcia w odniesieniu do decyzji kończących indywidualne postępowania?
  3. Czy i jakie „stosowne działania” podejmuje GIODO w odniesieniu do nakazów aktualizacji wykonanych już przez zobowiązanych?

Niewątpliwie wyroki NSA z 9 i 19 lutego br. rozstrzygnęły o losach wcześniejszych decyzji GIODO w siedmiu indywidualnych postępowaniach. Teza o rozstrzygnięciu nimi o losach wszystkich podobnych, lecz indywidualnych postępowań, wydaje się przedwczesna. Przynajmniej do chwili zakończenia kroków prawnych podjętych przez zainteresowane podmioty, dostrzegające w rozstrzygnięciach NSA naruszenie podstawowych praw skarżących. Kroki takie zostały podjęte m. in. przez osoby związane z internetowym serwisem „Świecka Polska”, który reprezentuję, czy też Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, o czym informację zamieścił portal „wystąp.pl”. Wnioski PSR, reprezentowanego przez Pana Macieja Psyka o uczestnictwo na prawach strony w rozprawach przed NSA (także przed WSA) stwarzają wrażenie reprezentowania całego środowiska zainteresowanych. Z uwagą i akceptacją obserwujemy wszelkie działania merytoryczne zmierzające do rozwiązania problemu z poszanowaniem podstawowych praw jednostki. Równocześnie w imieniu osób związanych i sympatyzujących z serwisem „Świecka Polska” informuję, że Pan Maciej Psyk nie ma przyzwolenia, ani moralnego prawa (nie wspominając o formalnym) do opisywania się w roli reprezentanta „wszystkich skarżących”. Potwierdzone informacje o Jego kilkuletniej, skandalicznej korespondencji, kierowanej także do pracowników Biura GIODO, wywołują oburzenie i dezaprobatę dla takich form „wspomagania” działań prawnych.

 

 

Ustawowy termin udostępnienia żądanych informacji wynosi 14 dni. Oczywiście przedstawimy je również, niezwłocznie Czytelnikom.

 

 

 

Radio Maryja i Telewizja Trwam upomniane za antysemityzm

17 lutego 2016 r. Radio Maryja oraz Telewizja Trwam nadały nagranie kolejnej antysemickiej audycji Stanisława Michalkiewicza. Napisałem do KRRiT skargi na obie stacje. Na początku lipca 2016 r., po przeprowadzeniu postępowania, KRRiT zdecydowała się upomnieć właścicieli koncesji, a więc w sprawie RM o. Janusza Soka, prowincjała Warszawskiej Prowincji Redemptorystów, a w sprawie TV Trwam o. Tadeusza Rydzyka, prezesa fundacji Lux Veritatis, do której należy ta telewizja.

tvt-201602172048-antysemityzm4

 

Tak napisałem do KRRiT o audycji w Radiu Maryja:

Między transmisją z wizyty papieża i apelem jasnogórskim RM nadało nagranie wystąpienia Stanisława Michalkiewicza. Mówił on m.in. o lobby żydowskim, które chce ograbić Polskę i o tym, że „Gazeta Wyborcza” to fragment tego lobby. Krytykę sytuacji politycznej w Polsce ze strony senatorów amerykańskich powiązał z ich żydowskim pochodzeniem. Tego rodzaju wywody są dyskryminujące ze względu na narodowość, a więc ich nadanie co narusza przepisy ustawy o radiofonii i telewizji.

Podobny list do KRRiT wysłałem w sprawie tej samej nieprzyzwoitej audycji odtworzonej równolegle w TV Trwam. KRRiT zażądała wyjaśnień od obu nadawców i otrzymała odpowiedzi. Prawnikiem obu instytucji, zarówno Warszawskiej Prowincji Redemptorystów, jak fundacji Lux Veritatis jest Benedykt Fiutowski. Wysłał on odpowiedzi dotyczące RM i TV Trwam.

Rada nie zgodziła się ze stanowiskiem żadnego z nadawców i upomniała redemptorystów w osobie prowincjała ojca Janusza Soka: „(…) zwracam się do Ojca Prowincjała o zaniechanie promowania w programie Radia Maryja poglądów antysemickich i postaw dyskryminacyjnych (…)” oraz prezesa fundacji Lux Veritatis ojca Tadeusza Rydzyka: „(…) zwracam się do Księdza Prezesa o zaniechanie promowania w programie Telewizji Trwam poglądów antysemickich i postaw dyskryminacyjnych (…)”.

Stała audycja Stanisława Michalkiewicza, która bardzo często zawiera wypowiedzi antysemickie, za które już było upominane Radio Maryja, nadawana jest zwykle pomiędzy dwiema modlitwami: różańcem i modlitwą przed wizerunkiem Matki Boskiej transmitowaną z Częstochowy.  Tym razem przed antysemickim felietonem obie stacje transmitowały wizytę papieża Franciszka I w Meksyku:

 

tvt-20160217200001.mp4-00_48_39-F1

Na zdjęciu o. Benedykt Cisoń:tvt-20160217200001.mp4-00_52_18-F1_Meksyk

Po transmisji redakcja RM wyemitowała ksenofobiczne wynurzenia Stanisława Michalkiewicza:

tvt-20160217200001.mp4-00_53_28-StMichalkiewicz

a potem nadała modlitwę z Częstochowy:

tvt-20160217200001.mp4-00_59_54-2016-07-22-Jasna_Goratvt-20160217200001.mp4-01_00_26-Jasna_Gora_obraz

Ciekawe co na to Franciszek.

 

Spis znanych mi upomnień i kar nałożonych na RM i TV Trwam: http://radiomaryja.pl.eu.org/#kary

Czy proboszcz może bezkarnie poświadczać nieprawdę? Kolejny akt.

 

 

Kilka miesięcy temu postawiliśmy tytułowe pytanie. Obiecaliśmy je skierować do właściwych instytucji, a odpowiedzi przedstawiać czytelnikom. Odpowiedź policji, reprezentowanej przez KPP w Stalowej Woli, wraz z informacją o skierowaniu do nadzorującej prokuratury prośby o kolejną, prezentowaliśmy tutaj.

Stalowowolska prokuratura wykonała unik. Jest nim zarzadzenie, odmawiające przyjęcia zażalenia, na postanowienie policji. Powód? Policja omyłkowo – zdaniem prokuratury – uznała, że zawiadamiający o przestępstwie został pokrzywdzony. Powinna stwierdzić, że pokrzywdzone mogły zostać wyłącznie … dokumenty. Zatem nasz Bohater żalić się nie miał prawa, skoro nie spotkała go krzywda. Potencjalnie poszkodowane dokumenty same się natomiast nie zażaliły. Słusznie zresztą. Policja „ustaliła” przecież – wypowiedzią proboszcza – ich prawidłowy stan. A jeśli pismo duchownego, skierowane do „donosiciela”, dowodzi czegoś innego? Nie może być dowodem. Adresowane było do „kandydata na apostatę”, który własnym postępowaniem wyjęty został spod wszelkiego prawa. Poza kanonicznym, oczywiście, któremu jak wiadomo podlegają wszyscy bez wyjątku. 🙂

Czy sąd, poproszony o skłonienie prokuratury do jednoznacznej odpowiedzi, zamiast stosowania uników, zmieni coś w tej sytuacji? Poinformujemy.

Po zapoznaniu się z poniższym zażaleniem, czytelnicy mogą sami powróżyć – górą będzie świecka Polska, czy śmieszna Polska? 🙂

 

 

 

 

Warszawa, dnia 29 stycznia 2016 r.

 

 

SĄD REJONOWY W STALOWEJ WOLI

ul. ks. Jerzego Popiełuszki 16

37-450 Stalowa Wola

za pośrednictwem

Prokuratora Rejonowego w Stalowej Woli

ul. ks. Jerzego Popiełuszki 16

37-450 Stalowa Wola

 

Dotyczy: Ko 471/15 (DII – 2145/15)

 

Zażalenie

na zarządzenie Ko 471/15 Prokuratora Rejonowego w Stalowej Woli z dnia 12 stycznia 2016 r., odmawiające przyjęcia zażalenia, w związku z postanowieniem KPP w Stalowej Woli z dnia 4 listopada 2015 r., odmawiającym wszczęcia dochodzenia.

 

 

Na podstawie art. 429 § 2 K.p.k., w związku z art. 465 § 1 i 2 K.p.k. oraz art. 466 § 1 K.p.k. zaskarżam w całości zarządzenie Ko 471/15 Prokuratora Rejonowego w Stalowej Woli z dnia 12 stycznia 2016 r. (doręczone 22 stycznia 2016 r.), odmawiające przyjęcia zażalenia w związku z postanowieniem KPP w Stalowej Woli z dnia 4 listopada 2015 r. (DII – 2145/15) odmawiającym wszczęcia dochodzenia. Wskazanym postanowieniem KPP w Stalowej Woli odmówiła wszczęcia dochodzenia, w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa z art. 271 § 1 Kodeksu karnego przez Dariusza Lachowicza – proboszcza Parafii rzymskokatolickiej p.w. Zwiastowania Pańskiego w Stalowej Woli, 37-464 Stalowa Wola, ul. 7Klasztorna 27.

 

Zaskarżanemu zarządzeniu zarzucam naruszenie prawa, poprzez błędne zastosowanie postanowień art. 49 § 1 K.p.k.

Wnoszę o:

  1. Uchylenie zarządzenie Ko 471/15 Prokuratora Rejonowego w Stalowej Woli z dnia 12 stycznia 2016 r.
  2. Rozpatrzenie mojego zażalenia z dnia 19 listopada 2015 roku na postanowienie KPP w Stalowej Woli z dnia 4 listopada 2015 r. odmawiające wszczęcia dochodzenia

 

 

Uzasadnienie

 

Podstawę zaskarżonego zarządzenia stanowi ocena prokuratora, iż zostałem w toku postępowania błędnie uznany za osobę pokrzywdzoną. Prokurator nie dostrzega tym samym, że zarzucany czyn narusza bezpośrednio moje dobra osobiste. Brak adnotacji w księdze chrztów (której istnienie potwierdza odpis z dnia 23 grudnia 2014 r.) pozwalał bowiem na dalsze uznawanie mnie za członka Kościoła katolickiego, wbrew mojej woli. Narusza to moje prawa chronione art. 53 Konstytucji RP. Rodzi też konsekwencje dotyczące przetwarzania moich danych osobowych. Status członka Kościoła – w świetle postanowień art. 43 ust. 2 (w związku z ust. 1) Ustawy o ochronie danych osobowych – wpływa też bezpośrednio na zakres, zagwarantowanej przepisami tejże Ustawy, ochrony moich danych osobowych. Pomijając te skutki, prokurator błędnie zastosował art. 49 § 1 K.p.k., co spowodowało wydanie zaskarżanego zarządzenia.

Stwierdzenie prokuratora, że „ustalenia postępowania” nie potwierdziły opisanych przeze mnie faktów nie stanowi podstawy zaskarżonego zarządzenia. Należy jednak podkreślić, że uznanie za podstawę takiej konkluzji efektów „przepytania” podejrzewanego o popełnienie czynu zabronionego, dowodzi skrajnego braku obiektywizmu. Ocena taka pomija dowody przedłożone wraz z moim zawiadomieniem oraz brak realizacji czynności, pozwalających na jednoznaczną ich weryfikację, o co wnosiłem. Postępowanie przygotowawcze i sposób gromadzenia oraz oceny materiału dowodowego opisałem w zażaleniu na nie. Wypada dodać, że naruszono w ten sposób postanowienia art. 7 i 167 § 2, w zw. z art. 297 § 1 pkt. 1, 3 i 4.

Przedstawione powody w pełni potwierdzają zasadność niniejszego zażalenia, zatem wnoszę jak na wstępie.

POLSKI SĄD CZY INKWIZYCJA KATOLICKA?

HMw

Poniżej zamieszczamy zapis przebiegu rozprawy sądowej i ogłoszenia wyroku z 15 kwietnia 2016 r. WSA w Warszawie po raz pierwszy od ponad czterech lat wyraził zgodę na rejestrację dźwięku.

Udostępniamy również pełny tekst stanowiska uczestniczki rozprawy. Jego prezentację przerwała interwencja sędziego sprawozdawcy Adama Lipińskiego. W ten sposób sędzia ograniczył uczestniczce przysługujące jej prawo do swobody wypowiedzi.

Miejsce rozprawy: Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.

Przedmiot posiedzenia sądu: ochrona danych osobowych obywatelki polskiej nienależącej do Kościoła katolickiego w myśl prawa powszechnego.

Skład zespołu sędziowskiego:

sędzia Danuta Kania – przewodnicząca

sędzia Ewa Kwiecińska

sędzia Adam Lipiński – sprawozdawca

Ocenę postawy sędziów i odpowiedź na pytanie zawarte w tytule, pozostawiamy P.T. Słuchaczom i Czytelnikom.

 

Rozprawa:

Ogłoszenie wyroku:

 

Stanowisko uczestniczki na prawach strony

Sygnatura akt: II SA/Wa 1335/15

Wnoszę o utrzymanie w mocy decyzji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych z dnia 10 lipca 2015 r. Została ona wydana w oparciu o wyrok tutejszego Sądu, który zapadł w dniu 17 kwietnia 2013 r.

GIODO, wykonując w sposób rzetelny wspomniany wyrok, przeprowadził czynności wyjaśniające zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa powszechnego.

W ich trakcie nie doszukał się jakiegokolwiek dokumentu, potwierdzającego moją przynależność do Kościoła katolickiego. Skarżący ks. Proboszcz, a w istocie rzeczy Metropolita Białostocki nie przedłożył mojej deklaracji przystąpienia do tej organizacji religijnej. Nie mógł tego uczynić, ponieważ nigdy takowej nie złożyłam i nie zadeklarowałam się jako członek Kościoła katolickiego. Metropolita z uporem usiłuje przekonać Sąd o prymacie wewnątrzkościelnego obrzędu religijnego, jakim jest chrzest, nad powszechnie obowiązującym prawem w Polsce. Domaga się w sposób bezceremonialny złamania uregulowań prawnych i potwierdzenia przez Państwo, że to Kościół katolicki może decydować o mojej przynależności do niego, bez mojej świadomej zgody.

Wobec powyższych żądań strony kościelnej, a także wobec wielu rozstrzygnięć w analogicznych sprawach dokonanych przez tutejszy Sąd, czuję się zobligowana do przypomnienia, które unormowania prawne dają mi prawo do ochrony moich danych osobowych i do wolności od religii, jako człowiekowi i polskiej obywatelce. Oto one:

I. Akt podstawowy: Art. 51 i 53 ust. 2 Konstytucji RP gwarantuje każdemu obywatelowi wyłączne prawo świadomego decydowania o przynależności do dowolnego związku wyznaniowego oraz do kontrolowania procesów przetwarzania własnych danych osobowych.

Realizując to prawo oświadczeniem woli, przesłanym proboszczowi parafii chrztu, przedstawiłam żądanie dotyczące wyłącznie ochrony moich danych osobowych. Moją intencją było wykazanie w tym dokumencie, że nie należę do Kościoła katolickiego na gruncie przepisów prawa powszechnego. Strona kościelna zaś, nie przedstawiła dla GIODO, ani też Sądowi żadnego materialnego dowodu, że jest inaczej niż ja z pełną odpowiedzialnością twierdzę.

Szanując zapisy prawa o autonomii Kościoła, nie zamierzam ingerować w ocenę skutków mojego aktu woli na gruncie prawa kanonicznego.

W tym miejscu należy podkreślić, iż nie jest rolą sądów administracyjnych, ani tym bardziej organów administracyjnych, ocenianie wewnętrznych regulacji danego kościoła lub związku wyznaniowego, dotyczących między innymi wymagań i skuteczności aktu apostazji czy obrzędu chrztu. Przykładem na właściwą postawę w tym względzie, są orzeczenia sądów powszechnych w przypadku rozwodów małżeństw – nie ingerują one w sferę prawa kanonicznego. Niestety, rolę tę od wielu już lat, tutejszy Sąd sobie przypisuje, bezpodstawnie wkraczając w obszar autonomii Kościoła katolickiego, zagwarantowanej między innymi Konkordatem. Uzasadnienia wyroków w analogicznych sprawach pełne są powoływania się między innymi na cytat: „szczególny etos nadawany aktowi chrztu” oraz na Instrukcję Konferencji Episkopatu Polski z 2008 roku. A przecież wszystkie te sprawy dotyczyły ochrony danych osobowych i wolności sumienia i wyznania, czyli podstawowych praw polskich obywateli ulokowanych w sferze prawa powszechnego.

W ten sposób Sąd permanentnie miesza porządki prawne – powszechny i wewnątrzkościelny. Tym samym podważa zasadę prymatu prawa powszechnego, opisaną we wszystkich unormowaniach stosunków Państwa i Kościoła, z Konkordatem włącznie.

II. Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej: Art. 8:

„1. Każdy ma prawo do ochrony danych osobowych, które go dotyczą.
2. Dane te muszą być przetwarzan
e rzetelnie w określonych celach i za zgodą osoby zainteresowanej lub na innej uzasadnionej podstawie przewidzianej ustawą. Każdy ma prawo dostępu do zebranych danych, które go dotyczą, i prawo do dokonania ich sprostowania.

3. Przestrzeganie tych zasad podlega kontroli niezależnego organu.”

Art. 10 „1. Każdy ma prawo do wolności myśli, sumienia i religii. Prawo to obejmuje wolność zmiany religii lub przekonań oraz wolność uzewnętrzniania, indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swej religii lub przekonań poprzez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i uczestniczenie w obrzędach.

2. Uznaje się prawo do odmowy działania sprzecznego z własnym sumieniem, zgodnie z ustawami krajowymi regulującymi korzystanie z tego prawa.”

Zaś Art. 9 Konstytucji RP brzmi: „Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego.”

III. Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania (Dz. U. z 2005 r. nr 231, poz. 1965 ze zm.)

Art. 2 pkt 2a stanowi, że każdy może należeć lub nie należeć do kościołów i związków wyznaniowych. Możliwość nienależenia do kościoła lub związku wyznaniowego oznacza możliwość zmiany wyznania lub wystąpienia z kościoła, do którego obywatel dotychczas należał.

IV. Ustawa o stosunku Państwa do Kościoła katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. z 1989 r. nr 29, poz. 154 z późn. zm.).

Przytoczona ustawa, nadając Kościołowi swobodę działania we wszystkich jego wewnętrznych sprawach, mówi jednocześnie, że to właśnie powszechnie obowiązujące przepisy prawa stosuje się wszędzie tam, gdzie nie ma uregulowań niniejszą ustawą.

V. Kodeks cywilny. Art. 60 Kodeksu cywilnego definiuje instrument polskiego prawa, dając możliwość jego stosowania niezależnie od uregulowań wewnętrznych Kościoła w postaci oświadczenia woli. Wynika to z faktu, że skuteczne jego doręczenie, wywiera skutki automatycznie z mocy samego prawa.

VI. Konkordat (Dz. U. z 1998 r. nr 51 poz. 318): Art. 1 tej umowy, wymaga jedynie od obu stron stosowania jego zapisów: „Rzeczypospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są – każde w swej dziedzinie – niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego.” W teorii brzmi pięknie.

Żądania, zawarte w treści skargi strony kościelnej omijają wszystkie przywołane wyżej akty prawne, a co zdumiewa najbardziej łamią art. 1 Konkordatu. Jednakże śledząc historię tej organizacji religijnej, właściwie nie należy niczemu się dziwić. Swoje dwa główne cele – władzę i bogactwo, osiąga zawsze w ten sam sposób, czyli nie licząc się z niczym i z nikim, używając najbardziej wyrafinowanych kłamstw i wszelkiego rodzaju podstępów.

Dowodem na powyższe, jest domaganie się od Sądu usankcjonowania fikcji, czyli rzekomej mojej przynależności do Kościoła. Jego zarządcom nie jestem do niczego innego potrzebna, jak tylko i wyłącznie do ujmowania mnie do statystki kościelnej, mającej na celu utrzymanie wysokiego wskaźnika wiernych. Zmanipulowane dane, GUS publikuje w rocznikach statystycznych bez jakiejkolwiek weryfikacji. W ten oto sposób, gogolowskie martwe dusze są wiecznie żywe, przynosząc Kościołowi olbrzymie profity w postaci drenowania budżetów, zarówno państwowego jak i samorządowych, dominacji Kościoła w przestrzeni publicznej, szerzenia reżimu religijnego i nieustannego umacniania swojej siły politycznej.

Tutejszy Sąd, wieloletnimi wyrokami w analogicznych sprawach, sankcjonuje pasożytnicze działania kleru, sprowadza Polskę w czasy Średniowiecza i przyczynia się do pogarszania warunków życia społeczeństwa.

Równocześnie, systematycznie i z uporem burzy fundament niezawisłości i światopoglądowej neutralności Polski oraz zaciera granice, pomiędzy światem religijnych wyobrażeń, a realną rzeczywistością, opisaną regułami prawa. Utożsamia wiarę w dogmaty z formalną przynależnością do związku wyznaniowego.

Ja nie mam z Kościołem nic wspólnego od ponad 46 lat, a mimo to nadal figuruję jako wierna. W ciągu niemal pół wieku żaden kapłan nie okazał żadnego zainteresowania względem mojego zbawienia czy też mojej relacji z Bogiem. Kler doskonale wie, że usłużni urzędnicy państwa polskiego, wykonają każde ich żądanie, dlatego problem przetwarzania moich danych Metropolita białostocki oddał w ręce tutejszego Sądu. Choć właściwie to już nie wiem który metropolita, białostocki, czy wrocławski, ponieważ obaj są wymienieni w treści skargi, będącej wzorcem niechlujstwa i przykładem na to, z jakim ostentacyjnym brakiem szacunku traktuje instytucję państwową.

Na zakończenie pozwolę sobie przypomnieć Sądowi, że podstawową funkcją demokratycznego państwa prawnego, jest ochrona interesu obywateli oraz zapewnienie im poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości.

W odróżnieniu od zakonnika Tadeusza Rydzyka, który oświadczył w Sejmie w roku 2014 cytat: „Mnie, jako katolika, prawo nie obowiązuje”, ja nie należąc do Kościoła katolickiego szanuję prawo ustanowione w mojej ojczyźnie i oczekuję tym samym wyroku opartego na tymże prawie.

Mam również nadzieję, że Sąd nie podda się naciskom, o jakich wiadomo mi z protokołu posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, które odbyło się dnia 17 grudnia 2014 r. Wpływy byłego ministra Andrzeja Halickiego już raczej wygasły, więc jego obietnica „zajęcia się sprawą”, złożona hierarchom w kontekście takich spraw jak moja, pewnie przeszła do historii. Chyba, że jestem zbyt naiwna…

I ostatnie już przypomnienie: to ja, proszę Sądu wraz ze wszystkimi polskimi obywatelami – oprócz stutysięcznej grupy kleru – łożymy na uposażenia i liczne przywileje sędziów polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Przekazując do akt sprawy niniejsze stanowisko, proszę Sąd o sprawiedliwy wyrok. Taki, który zakończy dalsze szarganie mojej godności i nie narazi na konieczność poświęcenia niewielu pozostałych mi lat życia na karkołomną, kosztowną drogę do Europejskiego Trybunału Prawa Człowieka.

Policzcie wszystkich – Bóg rozpozna swoich. Statystyki wyznaniowe a polityczna siła Kościoła.

2016-04-01.DniAteizmu.Policzcie_wszystkich.StatystykaKK.RMaszkowski.4a

fragment prezentacji

 

1 kwietnia 2016 r. wystąpiliśmy w ramach Dni Ateizmu z prelekcją dotyczącą statystyki Kościoła Katolickiego i politycznych konsekwencji manipulowania tą statystyką. Przedstawiamy nagrania naszych wystąpień oraz dyskusji:

 

NSA broni autonomii Kościoła zagrożonej Konstytucją. Komentarz do lutowych wyroków.

Sędziowie 9

 

Rozstrzygnięcia NSA, dotyczące tzw. „wystąpień” z Kościoła, w sześciu sprawach 9 lutego br. oraz ogłoszony 19 lutego br. identyczny wyrok, zamykający rozprawę z 5 listopada 2015 r., wywołały spore zamieszanie i dezorientację. NSA oddalił skargi kasacyjne GIODO, utrzymując tym samym w mocy wyroki WSA. Uchylają one nakazy zamieszczenia adnotacji o „wystąpieniu” z Kościoła  w księgach ochrzczonych. Zdaniem sądu o przynależności do Kościoła mogą decydować wyłącznie jego władze. Zainteresowani powinni zatem spełnić szczegółowe żądania tych władz w celu uzyskania statusu osoby nienależącej. Generalny Inspektor musi ponownie rozpoznać sprawy i wydać nowe decyzje, związany aktualnym stanowiskiem sądu.

Sytuacja o tyle zaskakująca, że nakazy GIODO oparte były wprost na wcześniejszej wykładni tegoż NSA. Została przedstawiona w uzasadnieniach 12 wyroków z 2013 r. (kolejny zapadł już w lutym 2014 r.). Tryb rozpoznania kasacji nie pozwalał wówczas rozstrzygnąć wyrokiem czy na potrzeby postępowania z zakresu ochrony danych osobowych o przynależności do Kościoła decyduje twierdzenie proboszcza, czy wola zainteresowanego. Wyroki zadecydowały jedynie o bezpodstawności umarzania takich postępowań. Nałożyły równocześnie na GIODO obowiązek dokonania samodzielnej oceny statusu skarżących. Późniejsze nakazy, kierowane do proboszczów, były bezpośrednią konsekwencją wskazań NSA. Stwierdzenie, że autonomia Kościoła nie oznacza wyzbycia się przez państwo jego immanentnej cechy, jaką jest suwerenność, zostało skonkretyzowane poniższymi tezami.

  1. Autonomia Kościoła nie oznacza braku podlegania przepisom powszechnie obowiązującego prawa.
  2. Ocena zagadnień dotyczących podstawowych praw człowieka musi być dokonana na gruncie prawa powszechnie obowiązującego.
  3. Cenzurowanie tych ocen wewnętrznymi przepisami związku wyznaniowego prowadzi do niedopuszczalnej reglamentacji podstawowych praw obywateli.
  4. Skuteczność oświadczenia woli zainteresowanego (dotyczącego formalnej przynależności do organizacji religijnej) na gruncie wewnętrznych unormowań związku wyznaniowego nie może być przedmiotem oceny sądów, czy organów administracji państwowej, podobnie jak ocena procedur definiowanych przez taki związek w oparciu o własną doktrynę i prawo.

Wydawane w efekcie nakazy GIODO realizowały suwerenne prawo obywatela do decydowania o własnej przynależności do związku wyznaniowego. Nie dotykały kwestii samej wiary, respektując prawo do milczenia zagwarantowane Konstytucją. Równocześnie pozostawiały Kościołowi swobodę ocen i ewentualnych sankcji w obszarze praktyk religijnych, zastrzeżonym do jego wyłącznej jurysdykcji. W tym zakresie sytuacja wygląda analogicznie jak w przypadku rozwodów małżeństw. Lutowe wyroki zburzyły logiczny porządek niezależności i światopoglądowej neutralności Polski, opartej na suwerennej realizacji konstytucyjnie zagwarantowanych praw własnych obywateli. Ważąc „trudne racje” składy orzekające doszły do wniosku, że realizacja podstawowych praw obywatela, zagwarantowanych Konstytucją RP, a także Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej (art. 8 i 10) zagraża… autonomii Kościoła. W Polsce to wartość nadrzędna, choć nie należy oczekiwać, w uzasadnieniach pisemnych, przywołania konkretnych norm, które ten stan oraz konflikt praw obywatela i Kościoła potwierdzają. Po prostu dlatego, że takich zapisów nie ma. Ani w Konkordacie, ani w żadnej ustawie.

Proceduralnie strona niezadowolona z nowej decyzji będzie mogła ją zaskarżyć. Tym samym rozpocznie się trzeci cykl wędrówki – pierwsza instancja GIODO, potem druga, skarga do WSA i kasacja do NSA. Możliwe są również inne kroki prawne, przerywające ten zaklęty krąg, ale za wcześnie je rozważać. Podobnie jak los kilkudziesięciu prawomocnych nakazów. Ich wykonanie podlega egzekwowaniu przez GIODO z mocy Ustawy, a część została już wykonana (adnotacje zamieszczono). Punktem wyjścia do wszelkich działań będą pisemne uzasadnienia wyroków. Wkrótce otrzymają je wszyscy zainteresowani. Zostaną także opublikowane w internetowej bazie orzeczeń sądów administracyjnych.

Analiza przyczyn powinna zracjonalizować dalsze działania. Ich cel to jednoznaczne potwierdzenie, że Kościół katolicki (podobnie jak każdy inny związek wyznaniowy) nie ma prawa decydować o czyjejkolwiek przynależności, bez świadomej zgody zainteresowanego. Oczywiście mowa o skutkach takiego twierdzenia w przestrzeni świeckiej. Na potrzeby doktryny, każdy związek wyznaniowy może ustalać dowolne zasady. Boscy urzędnicy zdecydują, czy miejsce w niebie określi dziedziczenie wyznania po ojcu, matce, nieodwracalne włączenie aktem chrztu w mistyczne ciało Chrystusa, czy jeszcze piękniejsze metafory. Pewne jest, że bez ingerencji GIODO, NSA, czy innych ziemskich instancji. Nie istnieje jednak żadna podstawa prawna, aby podobne fantazje mogły rozstrzygać o doczesnych prawach obywatela i decyzjach suwerennej Polski. Ostatnie orzeczenia obnażyły jedynie mechanizmy postępującej klerykalizacji Polski. To narastający problem ostatniego ćwierćwiecza. Strach urzędników i sędziów, przed konsekwencjami niezadowolenia katolickiego kleru, kształtuje decyzje i wyroki. Niewielu ma odwagę przeciwstawić się tej tendencji, skoro decydujący o ich zawodowych karierach politycy wiszą u biskupiej klamki. Ustne uzasadnienia przewodniczącej – Jolanty Rudnickiej obnażyły także dramatyczną słabość państwa, reprezentowanego przez takich urzędników. Jaskrawym dowodem było pytanie – jak w przypadku podtrzymania wydanych decyzji można je wyegzekwować? Sala zareagowała śmiechem. Cóż, zapewne podobnie, jak dotychczas wykonane, o czym informowaliśmy sąd na rozprawie 5 listopada 2015 r. Ponadto przepisy o egzekucji obowiązków niepieniężnych w postępowaniu administracyjnym podają konkretne instrumenty, m. in. wielokrotne nakładanie kar finansowych na oporne podmioty. Funkcjonariusze Kościoła zostali wyłączeni ze stosowania tych instrumentów jedynie strachem urzędników, nie jakimkolwiek zapisem. Przekonuje o tym przygotowana przez pracownika działu egzekucji GIODO decyzja o nałożeniu grzywny na jednego z opornych proboszczów. Od roku nie została podpisana i wysłana.

Zakulisowe naciski w tych sprawach ujawniły protokoły z posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, z takim trudem zdobyte i ujawnione przez prof. Monikę Płatek. Strona kościelna wyraziła zaniepokojenie nakazami wystawianymi proboszczom. Zastępca GIODO – Andrzej Lewiński wyjaśniał, że przyczyną są orzeczenia NSA, wiążące organ ochrony danych. Minister Andrzej Halicki – współprzewodniczący Komisji rozwiązanie problemu znalazł w „wypracowaniu wspólnego stanowiska rządu, episkopatu i GIODO”. To skandaliczny przykład watykańskiego skorumpowania elit politycznej władzy. W każdym normalnym kraju polityk próbujący wpływać na niezależne urzędy, czy niezawisłe sądy zostaje politycznym trupem. W Polsce taka deklaracja składana funkcjonariuszom Kościoła jest normą i gwarancją dalszej kariery politycznej. Urzędnicy i sędziowie powinni jednak mieć świadomość, że w lustrze Historii ujrzą własne stalinowskie oblicza. Fakt, że stawką (na razie?) nie jest kara śmierci, czy więzienia nie podważa zasadności porównania. Analogię stanowi interpretacja prawa, filtrowana żądaniami nadzorców. To fundament budowania nad Wisłą watykańskiej kolonii. Coraz mocniej deptana Konstytucja nazywa ją jeszcze „suwerenną Polską”. PRL-owska określała podobnie nadwiślański protektorat sowiecki. Granice niezawisłości wyznaczają interpretacje konstytucyjnych deklaracji przyjaźni – ze Związkiem Radzieckim, lub Watykanem (Konkordat). Teoretycznie, same zapisy nie dotykają niezawisłości państwa. Ich usytuowanie dostarcza jednak poddanym presji, służalczym urzędnikom prostego narzędzia. Mogą łamanie najbardziej podstawowych praw i swobód obywatelskich usprawiedliwić koniecznością ochrony wartości nadrzędnych. Owej przyjaźni (tu – autonomii Kościoła) właśnie. Ta zasada pozwalała represjonować krytyków Wielkiego Brata, a dziś ograniczać prawa obywateli niechętnych Kościołowi katolickiemu.

🙂 Wypracowanie wspólnego stanowiska episkopatu i GIODO, przy udziale rządu, nie miało zapewne związku z ustaleniem składów sędziowskich rozstrzygających o losach kasacji. Dzięki temu niezawiśli sędziowie mogli obiektywnie ocenić „trudne racje” i skorygować błędy wcześniejszej linii orzeczniczej NSA, tak bardzo niepokojące episkopat i pana Andrzeja Lewińskiego. Przypadkowy splot okoliczności spowodował także, że orzeczenia zbiegły się z terminem wejścia w życie (19 lutego 2016 r.) „Dekretu Ogólnego Konferencji Episkopatu Polski w sprawie wystąpień z Kościoła oraz powrotu do wspólnoty Kościoła”. Brak związków pomiędzy tymi faktami nakazuje wierzyć, że szczere zatroskanie episkopatu losem zbłąkanych dusz wspiera sama Opatrzność. Pozwoliła ona także sędziom dostrzec najważniejszy powód do zmiany linii orzeczniczej, zezwalającej obywatelowi na realizację konstytucyjnych praw, bez uprzedniej „pełnej troski rozmowy duszpasterskiej”. Światopoglądowa neutralność nie oznacza przecież, że państwo zaangażowane w realizację doczesnych potrzeb obywatela, ma prawo zaniedbać swój podstawowy obowiązek jakim jest troska o jego życie wieczne. Wdzięczni Opatrzności przekażmy stosowne środki na dokończenie budowy wiadomej świątyni. Urażona brakiem wdzięczności może zaniechać czuwania nad losem Polski, a wówczas pogrążeni w otchłani nieskrępowanych swobód konstytucyjnych skażemy siebie i Ojczyznę na wieczną zgubę. 🙂 

Wyrok w sprawie z 5 listopada 2015 r.

2016-02-19-NSA-wokanda-DA

Dzisiaj NSA w składzie: sędzia NSA Jolanta Rudnicka (przewodnicząca), sędzia NSA Marek Stojanowski oraz sędzia delegowany z WSA Mirosław Gdesz wydał orzeczenie w sprawie która była rozpatrywana 5 listopada. Zamieściliśmy już sprawozdanie i nagranie z tej sprawy. Dzisiejszy skład był inny niż 5 listopada.

Sprawa dotyczyła aktualizacji danych osobowych osoby występującej z Kościoła Katolickiego. Wobec odmowy proboszcza administrującego bazą danych, GIODO w 2014 r. nakazał jej aktualizację. Od tego nakazu odwołał się proboszcz, któremu przyznał rację WSA, a dzisiaj również NSA, oddalając skargę kasacyjną GIODO od wyroku WSA. Wyrok ten potwierdza gwałtowną zmianę linii orzeczniczej NSA, do której doszło już na mocy wyroków z 9 lutego, które zapadły w sześciu podobnych sprawach. Ponieważ sąd zgodził się na rejestrację dźwięku, zamieszczamy nagrania  dzisiejszej sesji sądu. Do kwestii zmiany składu i linii orzeczniczej odniesiemy się wkrótce w odrębnym komentarzu.

Polska kolonią Watykanu

Za zgodą autora publikujemy na naszej stronie tekst Ryszarda Pacera – uczestnika pierwszej z serii sześciu spraw jakie rozpatrywał NSA 9 lutego:

 

Dzisiaj w Naczelnym Sądzie Administracyjnym odbyło się sześć rozpraw kasacyjnych. Generalna Inspektorka Ochrony Danych Osobowych odwołała się od wyroków Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który stwierdził, że osoby należące do Kościoła Katolickiego nie mogą go opuścić.

Jak wiadomo katolicy wierzą, że ich kościół jest „mistycznym ciałem Chrystusa”. Cokolwiek to oznacza (ja tego nie rozumiem chyba), trzeba przyjąć, że w ich wyobrażeniu jest to coś świętego i nadnaturalnego. Jednak prócz tej eschatologicznej konstrukcji istnieje też coś takiego jak organizacja kościelna jako ziemski byt. To są parafie, kurie, konferencja episkopatu, Stolica Apostolska i wreszcie sam papież. Ta organizacja ma w naszym kraju wiele przywilejów podatkowych i innych. Członkami tej organizacji, w świetle obowiązujących przepisów, są nie tylko biskupi i inni funkcjonariusze, ale także wszyscy wierni. Jakbyście nie wiedzieli, to Wam powiem, że wiernymi, w mniemaniu Kościoła Katolickiego są wszyscy ochrzczeni.

Niestety władze naszego kraju zawarły z Państwem Watykańskim taki układ, że Kościół Katolicki w Polsce jest niemal eksterytorialny. Ma swoją autonomię i jest niezależny od Polski. Niestety to działa tylko w jedną stronę. Kościół Katolicki jest niezależny od Polski, ale Polska nie jest niezależna od Kościoła Katolickiego. No może niektórzy, bogaci Polacy są niezależni, ale większość Polaków nie.

Wyobraźcie sobie, że musicie być członkami „mistycznego ciała Chrystusa” i nie możecie zrezygnować z tego członkostwa. Serio. Dzisiaj Naczelny Sąd Administracyjny powiedział mi, że nie mogę opuścić tej zakłamanej, wrednej, chroniącej pedofilów organizacji, bo „może chciałbym kiedyś do niej wrócić” i nie można mi umożliwić prawnego opuszczenia tej organizacji, bo po ewentualnym nakazaniu proboszczowi uczynienia adnotacji w księdze chrztów, iż opuściłem kościół „nie można byłoby sprawdzić, czy taka adnotacja została poczyniona”. Takie słowa (cytuję z pamięci) padły dziś z ust Jolanty Rudnickiej, sędzi uosabiającej majestat Rzeczypospolitej Polskiej, mojego kraju, mojej Ojczyzny. Polski sąd powiedział, że moje prawa do nienależenia do organizacji, którą gardzę  są nieważne, bo Polska zawarła konkordat ze Stolicą Apostolską. Moje prawo do władania moimi danymi osobowymi jest mniej ważne, niż widzimisię biskupów, konkordat i autonomia Kościoła Katolickiego. Mój kraj każe mi być członkiem organizacji kryjącej pedofilii wśród jej funkcjonariuszy! To obrzydliwa opresja.

Zaiste powiadam Wam, że dziś polscy sędziowie pokazali, że wysługują się Watykanowi. Czy ze strachu, czy z przekonania podeptali moje prawa obywatelskie w imię interesów organizacji, z którą się nie identyfikuję, i która napawa mnie najwyższą odrazą.

Walka się nie skończyła. Wraz z przyjaciółmi z portalu www.swieckapolska.pl będziemy walczyć we wszystkich sądach polskich i europejskich o prawa człowieka i obywatela.

Publikujemy nagranie z pierwszej rozprawy:

 

Sędziowie Jolanta Rudnicka, Maciej Dybowski oraz Grażyna Staniszewska oddalili wszystkie sześć skarg kasacyjnych (sygnatury spraw: I OSK 2691/15, I OSK 1509/15, I OSK 3179/15, I OSK 2585/15, I OSK 1466/15, I OSK 579/15). Oto jak sędzia Jolanta Rudnicka uzasadniła te wyroki:

Czy NSA rozstrzygnął ostatecznie?

wejście do NSA przy ul. Boduena w Warszawie

 

Dzisiaj o godz. 12:30 NSA ogłosił rozstrzygnięcie w sprawie sześciu skarg kasacyjnych GIODO. Odrzucając własną linię orzeczniczą ukształtowaną wcześniejszymi wyrokami NSA oddalił wszystkie skargi kasacyjne. Oznacza to uprawomocnienie się wyroków WSA. Wyjaśniając nową sytuację, skład orzekający wyraził zdanie, że w celu dokonania aktualizacji własnych danych osobowych należy dokonać formalnej apostazji zgodnej z wymogami władz kościelnych.

Odpowiadając na tytułowe pytanie – rozstrzygnięcie tych sześciu przypadków jest ostateczne, ale mamy dalsze pomysły. Na szerszy komentarz i opisanie przyszłości przyjdzie pora po otrzymaniu pisemnych uzasadnień.

Poniżej nasze stanowisko w tych sprawach rozpoznanych przez NSA, w związku z kasacjami złożonymi przez GIODO. Wybrzmiało ono na sali rozpraw, zaprezentowane przez uczestnika pierwszej rozprawy Ryszarda Pacera, którego skarga na proboszcza zainicjowała to konkretne postępowanie wiosną 2013 r. Udostępniamy również komentarz R. Pacera oraz nagrania z rozprawy.

 

Dotyczy: I OSK 2691/15

Stanowisko uczestnika na prawach strony

w sprawie ze skargi kasacyjnej GIODO od wyroku WSA w Warszawie

z dnia 29 kwietnia 2015 r. sygn. akt II SA/Wa 1604/14

 

Wnoszę o uwzględnienie zarzutów skargi kasacyjnej GIODO od wyroku WSA z dnia 19 listopada 2014 r. (II SA/Wa 727/14, oraz uznanie sprawy za dostatecznie wyjaśnioną i rozpatrzenie w trybie przewidzianym art. 188 P.p.s.a.

Nie rozwijając szczegółowo zarzutów skargi kasacyjnej, chcę zwrócić uwagę na fundamentalną przyczynę wadliwości skarżonego orzeczenia. Stanowi ją pomieszanie porządków prawnych – powszechnego i wewnątrzkościelnego, tak pod względem obszarów obowiązywania ich regulacji, jak i relacji wzajemnych. WSA podważa zasadę prymatu prawa powszechnego opisaną we wszystkich unormowaniach stosunków Państwa i Kościoła, z Konkordatem włącznie.

Art. 53 ust. 2 Konstytucji RP gwarantuje każdemu obywatelowi wyłączne prawo decydowania o przynależności do dowolnego związku wyznaniowego. Realizując to prawo „oświadczeniem woli”, przesłanym proboszczowi parafii chrztu, przedstawiłem żądanie dotyczące wyłącznie ochrony danych osobowych. Oświadczenie nie zawierało równocześnie żadnych żądań adresowanych do prawa kanonicznego. Ocena skutków mojego aktu woli w tym obszarze pozostaje nadal autonomicznym prawem Kościoła. Nie oznacza to jednak zgody suwerennego państwa na cenzurowanie konstytucyjnych praw obywatela, wewnętrznymi regulacjami związku wyznaniowego, jak stwierdził w jednym z wcześniejszych orzeczeń NSA. Brak zatem nie tylko przesłanek prawnych, ale i jakichkolwiek innych powodów do oceny skuteczność tzw. „wystąpienia” na gruncie prawa kanonicznego, przez organ administracji, czy sąd. Ocena mojej przynależności na potrzeby postępowania, dotyczącego ochrony danych osobowych, powinna być dokonana – jak słusznie podkreślał NSA w podobnych orzeczeniach – wyłącznie na gruncie przepisów prawa powszechnie obowiązującego. Powołując się na to stanowisko WSA wywodzi jednak, rozstrzygającą dla orzeczenia, ocenę przynależności z dyspozycji… kanonu 751 Kpk. Potwierdza tym samym tezę o bezpodstawnym zacieraniu granic porządków prawnych. Uzależniając realizację prawa do ochrony danych osobowych od spełnienia religijnego obrzędu – wyrzeczenia się wiary, łamie przy okazji gwarancje art. 53 ust. 6 Konstytucji („Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych”). Na marginesie dodać wypada, że własną interpretacją prawa kanonicznego WSA wkracza także w kompetencje Stolicy Apostolskiej, łamiąc tym samym postanowienia art. 1 Konkordatu. Wynika to z pominięcia postanowień kanonu 11 Kpk, traktujących chrzest jako nieodwracalne i dozgonne nabycie członkostwa.

Pojęcie „osób nienależących do Kościoła” budzi także duże wątpliwości „semantyczne” WSA, w związku z rozważaniami nad odrębnością zbiorów, wynikającą z dyspozycji art. 43 ust. 2 (w zw. z ust. 1) U.o.d.o. Konsekwentne rozdzielenie obszarów regulowanych doktryną religijną i prawem powszechnym, pozwala także w tym zakresie jednoznacznie rozwiązać problem. Zbędne jest ustalanie aktualnie wyznawanej religii, jak sugeruje WSA, wyeliminowane są także wątpliwości dotyczące niejednolitej struktury zbiorów. Księga ochrzczonych stanowi – w rozumieniu prawa kanonicznego – zbiór wiernych. Nie wynika jednak z tego, że powinna być uznawana za zbiór danych osób należących, na gruncie przepisów dotyczących przetwarzania danych osobowych. Obrzęd religijny nie stanowi czynności prawnej, a wiek osób chrzczonych wyklucza – niemal każdorazowo – zdolność do czynności prawnych i świadome przyjęcie statusu „osoby należącej”, w rozumieniu przepisów prawa powszechnego. Zdefiniowanie zatem, na tej podstawie, parafialnej księgi ochrzczonych jako zbioru danych osób należących do Kościoła, na potrzeby przetwarzania danych osobowych, pozostaje w sprzeczności z zasadami ustanowionymi przepisami rozdziału 3 U.o.d.o. Nie ma mowy o świadomej zgodzie zainteresowanych na przetwarzanie danych. Wiele osób, niegdyś ochrzczonych, ma problem z ustaleniem nawet parafii chrztu, nie mówiąc już o zakresie i celach przetwarzania ich danych, przez nieznanego administratora. Należy postawić pytanie – chyba retoryczne – czy zbiory danych osób należących, w przypadku dowolnego innego związku wyznaniowego, mogą być także tworzone i wyłączane spod kontroli GIODO, na bazie kryteriów doktrynalnych, opisanych nieświadomym udziałem w obrzędzie lub dziedziczeniem wyznania? Czy dopuszczalne jest – na gruncie przepisów o ochronie danych osobowych – tworzenie takich zbiorów, z pominięciem świadomej decyzji zainteresowanych oraz przetwarzanie ich danych jako osób należących do związku pomimo sprzeciwu? Czy zatem – wspominany przez WSA – „szczególny etos nadawany aktowi chrztu” może zastąpić wskazanie przepisu prawa, sankcjonującego uznanie parafialnej księgi ochrzczonych za „zbiór danych osób należących” w rozumieniu przepisów U.o.d.o.?

Na koniec krótka uwaga nie związana bezpośrednio z przedmiotem skargi kasacyjnej, pokazująca jednak konsekwencje rozstrzygnięcia w zakresie wykraczającym znacznie poza jednostkowy wymiar takich spraw. Zgoda na ustalanie przynależności w oparciu o kryterium doktrynalne (nieodwracalność chrztu), na potrzeby przetwarzania danych osobowych, skutkuje m.in. wykazywaniem wszystkich „odstępców” jako nadal członków Kościoła, na potrzeby statystyk. Stałe zawyżanie w ten sposób liczby wiernych w rocznikach GUS jest efektem przetwarzania danych takich osób poza ich świadomością i wbrew jasno wyrażonej woli wyłączenia ze wspólnoty. Pismo Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, potwierdzające opisaną praktykę, przedkładam w załączeniu. Brak ostatecznego stanowiska NSA w kwestii kryteriów ustalania „zbiorów osób należących” nakazuje zapewne także GIODO – informowanemu o tym wielokrotnie – wstrzymywanie się z jakąkolwiek reakcją. Nieuprawnione przetwarzanie danych odstępców, na potrzeby statystyki wiernych, może dotyczyć ok. 600 tys. osób. Ta szacunkowa wielkość wynika z porównania podanej w roczniku GUS ogólnej liczby ochrzczonych (ok. 33,5 mln osób na koniec 2014 r.) oraz podanej w niedawnym komunikacie o praktykach religijnych liczby 32,9 min wiernych, pomijającej – wg założeń ISKK – przy wyliczaniu wskaźników, wszystkich odstępców.

Wnosząc o uwzględnienie zarzutów skargi kasacyjnej GIODO, mam nadzieję, że rozstrzygnięcie NSA uporządkuje podniesione kwestie oraz zakończy definitywnie trwający od kilku lat konflikt, na tle podobnych postępowań.

ulotka pobierz ulotkę w wersji do druku (plik PDF)